Proboszcz parafii katolickiej w Szumlinie jest od maja więziony przez białoruskie władze. Wierni podkreślają, że do tej pory nie wiadomo, na podstawie jakiego artykułu duchowny został aresztowany. Brak informacji na temat jego stanu zdrowia są tłumaczone “tajemnicą śledczą”.
Proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Fatimskiej w Szumilinie Andrzej Juchniewicz OMI został zatrzymany 8 maja. Media alarmują, że stan zdrowia duchownego jest coraz gorszy. Portal Katolik.life podkreśla, że ksiądz jest “wyczerpany” białoruskim aresztem. Jak czytamy, dopiero po dwóch miesiącach w areszcie pozwolono mu wziąć prysznic.
Do tej pory nie wskazano powodu jego aresztowania. Brak informacji na temat jego stanu zdrowia są tłumaczone “tajemnicą śledczą”.
Serwis Katolik.life relacjonuje, że wierni masowo kierują do aresztu listy oraz paczki. Chcą też poręczyć za duchownego, by w najbliższym czasie opuścił areszt.
Parafia skierowała też zbiorową apelację do Biura Rzecznika ds. Religijnych i Narodowych, lecz nie przyniosła ona skutku.
Jak czytamy, nic nie wiadomo jednak o działaniu struktur kościelnych w tej sprawie.
Ojciec Juchniewicz został zatrzymany 8 maja. Powodem miało być opublikowanie na Facebooku w 2022 roku flagi Ukrainy oraz biało-czerwono-białej flagi białoruskiej opozycji. Tuż po zatrzymaniu proboszcz został zmuszony do podpisania klauzuli milczenia.
Duchowny został czterokrotnie skazany na areszt za wykroczenie, po czym postawiono mu zarzuty karne. Wierni podkreślają, że do tej pory nie wiadomo, o jaki artykuł chodzi.
Polsko-białoruskie relacje międzypaństwowe pogorszyły się znacznie w 2020 roku po wyborach prezydenckich na Białorusi. W marcu 2021 roku władze tego państwa rozpoczęły falę represji wobec działaczy społecznych polskiej mniejszości na Białorusi. Pod zarzutem podżegania do nienawiści na tle narodowościowym aresztowana została przewodnicząca Forum Polskich Inicjatyw Brześcia i Obwodu Brzeskiego Anna Paniszewa, prezes Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys oraz działacze ZPB Andrzej Poczobut, Irena Biernacka i Maria Tiszkowska. Poczobut do dziś jest figurantem spraw karnych. Pozostałe aresztowane osoby zwolniono. Szkoła społeczna prowadzona przez Paniszewą została zlikwidowana.
W kategorii „podżegania”, „rehabilitacji nazizmu” oraz „heroizacji bandytów i zbrodniarzy wojennych” białoruska prokuratura zakwalifikowała podejmowane przez polskie organizacje działania na rzecz upamiętnienia i uczenia o Armii Krajowej oraz powojennym, antykomunistycznym podziemiu zbrojnym. W mediach białoruski rozpoczęto kampanię propagandową oskarżającą AK o dokonanie “ludobójstwa narodu białoruskiego”.
Władze Białorusi uderzają też w organizacje społeczne miejscowych Polaków prowadzące nauczania języka polskiego. Prokurator generalny Białorusi Andriej Szwed poinformował w 2021 roku, że na Białorusi zamknięto 23 z ponad setki polskich placówek oświatowych. Władze zlikwidowały też nauczanie w języku polskim w dwóch szkłach publicznych (w Grodnie i w Wołowysku), które zostały zbudowane za pieniądze z Polski i miały służyć polskiej mniejszości narodowej.
W 2022 r. białoruskie władze zniszczyły wiele polskich miejsc pamięci na Białorusi. Zniszczono m.in. mogiłę żołnierzy AK w Wołkowysku na Grodzieńszczyźnie, kwaterę poległych w 1944 roku żołnierzy III i VI Brygady Armii Krajowej w Mikuliszkach, obelisk z tablicą upamiętniającą maj. Jana Piwnika ps. „Ponury” w Bogdanach, mogiłę zbiorową poległych w 1945 r. w walce z NKWD polskich żołnierzy Armii Krajowej w pobliżu miejscowości Kaczyce, a także dwie mogiły polskich żołnierzy koło wsi Jodkiewicze.
Na Białorusi żyje według spisu z 2019 r. 287,6 tys. Polaków, z tego 223,1 tys. w graniczącym z Polską obwodzie grodzieńskim. Największym ich ośrodkiem jest właśnie Grodno, gdzie etniczni Polacy stanowią, według spisu około jednej piątej mieszkańców.
katolik.life / wydarzenia.interia.pl / Kresy.pl
































