
Poczobut: Chcę spróbować wrócić na Białoruś
/0 Komentarze/w Białoruś, Polska, Polska, społeczeństwo, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiAndrzej Poczobut opisał okoliczności wyjścia z białoruskiego więzienia i przewiezienia do Polski. Jak podkreślił, rozważa próbę powrotu na Białoruś, bo — według jego relacji — przedstawiciele białoruskich władz zapewniali go, że będzie mógł wrócić do Grodna.
Andrzej Poczobut powiedział w poniedziałkowej rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że nie spodziewał się zwolnienia z więzienia. Relacjonował, że w nocy strażnicy otworzyli drzwi jego celi i kazali mu przygotować się do wyjścia. Początkowo sądził, że chodzi o przewiezienie do innej jednostki penitencjarnej.
Szybko jednak uznał, że sytuacja odbiega od zwykłego transportu więziennego. Jak mówił, pozwolono mu zabrać wodę i zmienić buty, czego wcześniej przy takich przewozach nie praktykowano.
Po opuszczeniu kolonii karnej Poczobut został przewieziony do domu wypoczynkowego w pobliżu granicy z Polską. Według jego relacji na miejscu znajdował się samochód z oznaczeniami KGB. Spotkał tam przedstawiciela białoruskiej administracji, który miał przekonywać go, że po wyjeździe do Polski będzie mógł wrócić na Białoruś.
„Powiedział mi, że jedziemy na wolność. I że jak będę chciał, zawsze będę mógł z Polski wrócić, strona białoruska jest na to gotowa i się zgadza. A ja do niego, że nigdzie nie jadę, bo mu nie wierzę. Tłumaczę mu, że nie mam nic przeciwko wyjazdowi do Polski, jeżeli będę mógł wrócić do Grodna. Tylko że KGB nie wierzę” — mówił Poczobut w rozmowie z „Wyborczą”.
W domu wypoczynkowym pozwolono mu wziąć prysznic i przekazano nowe ubranie. Poczobut wspominał także osobę, która przedstawiła się jako pracownik administracji prezydenta Białorusi. Miała ona zapewnić, że możliwość powrotu do kraju gwarantuje sam Aleksander Łukaszenko.
„A z tym nazwiskiem nie ma przecież żartów” — ocenił Poczobut.
Jak zaznaczył, przed podjęciem decyzji o wyjeździe kluczowa była dla niego rozmowa z polskim dyplomatą. Poczobut przekazał mu, że zgodzi się opuścić Białoruś, jeśli będzie mógł wrócić do rodzinnego Grodna. Dodał, że nie miał możliwości dłuższego kontaktu z przedstawicielem polskiej strony, ponieważ nie pozwolono mu ponownie zadzwonić.
Zobacz: Poczobut odebrał przyznane mu najwyższe odznaczenie państwowe
W rozmowie pojawił się także wątek Andżeliki Borys, prezes Związku Polaków na Białorusi, która wcześniej również była więziona. Poczobut mówił, że strona białoruska zapowiadała obecność znanej mu osoby na granicy.
„Człowiek od Łukaszenki powiedział też, że na granicy będzie osoba, którą znam. I dlatego, gdy cię zobaczyłem, od razu zapytałem właśnie o to, czy będę mógł wrócić…” — relacjonował Poczobut, zwracając się do dziennikarza „GW”.
„Ja do końca nie wiedziałem, kto na mnie czeka. Chciałem rozmawiać z tobą wcześniej. A kagiebiści mówili, że to niemożliwe. Że dopiero na granicy będzie osoba, którą znam i która powie, że będę mógł wrócić. Że będzie to osoba dla mnie wiarygodna, że strona polska taką znalazła” — dodał.
Poczobut podkreślił, że nie planował ucieczki z Białorusi, choć — jak mówił — był do tego namawiany. Tłumaczył, że czuje odpowiedzialność za polską społeczność na Białorusi i za ludzi zaangażowanych w działalność Związku Polaków. Przypomniał też, że był wielokrotnie zatrzymywany przez różne służby i doświadczył przemocy ze strony KGB.
Pytany o dalsze plany, zadeklarował, że chce sprawdzić, czy białoruskie władze dotrzymają złożonych obietnic.
„Chcę spróbować wrócić na Białoruś. Wszystko zależy od tego, jak to się potoczy na granicy. Wpuszczą, tak jak obiecali, czy nie” — powiedział w rozmowie z „Wyborczą”.
Czytaj: Trump interweniował w sprawie Poczobuta po prośbie Nawrockiego




























