Polska partia w rządzie Litwy – duża odpowiedzialność, czasu mało

Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin dołączyła do koalicji rządzącej Litwą. To duży sukces, ale też duża odpowiedzialność. Czasu na realizację postulatów ma mało, ale krytyków nie będzie to interesować.

Przetasowania w litewskim rządzie uruchomiła wyborcza seria jaka trwała na Litwie od marca bieżącego roku. W wyborach lokalnych największe zdobycze uzyskała główna partia opozycji – Związek Ojczyzny – Litewscy Chrześcijańscy Demokraci (TS-LKD). Był to pierwszy sygnał ostrzegawczy dla premiera Sauliusa Skvernelisa i rzeczywistej pierwszej osoby w państwie, szefa rządzącego Litewskiego Związku Rolników i Zielonych (LVŽS), Ramūnasa Karbauskisa. Sygnał ten wybrzmiał jeszcze głośniej w majowych wyborach prezydenckich w których premier Skvernelis szukał dla swojego rządu nowej legitymacji. Nie wyszło najlepiej – nieco ponad 19% i trzecie miejsce. A przecież osoba premiera i tak jest ukazywana jako największy atut głównej partii rządzącej mimo, że nie jest on formalnym członkiem stronnictwa. Pokazały to zresztą wybory do Parlamentu Europejskiego, w których LVŽS jako partia zajął dopiero trzecie miejsce już z nader skromnym wynikiem 12%.

Skvernelis jeszcze przed wyborami prezydenckimi zadeklarował, że jeśli nie przejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich to poda się do dymisji. Jak powiedział tak zrobił. W efekcie rozpoczęło się układanie nowej konstelacji rządowej. Wydaje się, że Skvernelis obiecując dymisję w razie niepowodzenia w wyborach prezydenckich liczył się właśnie z takim scenariuszem, który w efekcie dla niego jest pozytywny, bo wymusił nowe rozdanie kart. Wcześniej jego rząd zależał w Seimasie od bardzo ograniczonej liczbowo, a więc polegającej na zewnętrznym wsparciu koalicji z rozłamowcami z Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej (LSDP), którzy przybrali nazwę Litewskiej Socjaldemokratycznej Partii Pracy (LSDDP). Nowy układ rządzący zyska znacznie na stabilności wraz dołączeniem do niego parlamentarzystów AWPL-ZChR oraz Prawa i Porządku (TT). Rząd Skvernelisa po raz pierwszy od 2017 r. będzie miał za sobą formalną większość 76 spośród 141 deputowanych parlamentarnej izby.

Zmiana taktyki

Waldemar Tomaszewski, sprawujący w AWPL-ZChR niepodzielną władzę zadecydował więc o zmianie dotychczasowej polityki partii, która już wcześniej pełniła rolę konstruktywnej opozycji, wspierającej swoimi głosami określone projekty rządu. W zamian za to polska partia mogła liczyć na realizację swoich projektów, najczęściej promujących politykę wrażliwości społecznej, co ma istotną wartość w kraju o powiększającym się rozwarstwieniu majątkowym i trwałej pauperyzacji niektórych grup społecznych czy rejonów. Polityka ta odpowiada zresztą interesom polskiej wspólnoty na Litwie, która generalnie ma słabszą od przeciętnej pozycję ekonomiczną. Tomaszewski najpewniej nie chce by elektorat takie projekty, jak świadczenie 30 euro na dziecko miesięcznie (wzorowane na polskim 500+), pakiet darmowych leków dla emerytów czy Karta Dużej Rodziny, zapisał tylko na konto głównej partii rządzącej bez której żadna z tych inicjatyw nie przeszłaby przez Seimas.

Z drugiej strony AWPL-ZChR zrobiła coś, czego Tomaszwski starał się uniknąć od początku kadencji – wzięła pełną odpowiedzialność za działanie rządu. Bez względu na poszczególne pozytywne inicjatywy ustawodawcze obozu rządzącego wyniki wyborcze świadczą, że generalnie nie ma on zbyt pozytywnego odbioru społeczeństwie. W wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale też we wcześniejszych wyborach samorządowych dwie główne partie opozycji TS-LKD i LSDP zdecydowanie przebiły osiągnięcia dwóch partii rządzących. Kolejnym sukcesem LVŽS jest zatem to, że na rok przed wyborami uzyskał kilku partnerów, z którymi będzie mógł podzielić się odpowiedzialnością za bilans swoich rządów.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Ostatecznie jednak dla AWPL-ZChR ważne są nie ogólnolitewskie sondaże ale stan nastrojów wśród Polaków na Wileńszczyźnie, bo jak pokazała seria wyborcza marzenia Waldemara Tomaszewskiego o tym by jego stronnictwo wyszło z roli partii etnicznej i regionalnej są dalekie od spełnienia. Marcowe wybory samorządowe wykazały, że z popierania jego partii masowo zrezygnował elektorat rosyjski, choć i wśród polskiego odnotowano straty, szczególnie widoczne w samym Wilnie, gdzie mieszka przecież 44% wszystkich Polaków na Litwie. Wybory prezydenckie były dla Waldemara Tomaszewskiego prawdziwą klęską. Z 4% poparcia odnotował on straty nawet na zamieszkanej w większości przez Polaków podwileńskiej prowincji. Partia odbudowała się prestiżowo w wyborach do Parlamentu Europejskiego w których Tomaszewski zdołał obronić swój brukselski mandat, ale przecież i tak odnotowała wyraźny spadek pozyskanych głosów w porównaniu do wyniku sprzed pięciu lat – z 92 tys. do 69 tys.

Stanowiska za odpowiedzialność

Być może decyzja Tomaszewskiego spowodowana jest krytyką ze strony nielicznej ale głośnej (poprzez umocowanie medialne w środkach masowego przekazu dotowanych z Warszawy) opozycji w ramach polskiej społeczności. Krytycy, wybierający działalność w litewskich partiach, atakują AWPL-ZChR za to, że mimo ćwierćwiecza działalności partii i tego, że od 2012 roku ma w Seimasie szerszą reprezentację w związku z przekraczaniem progu wyborczego i uzyskiwaniem mandatów także z listy krajowej, nie potrafiła ona przeforsować żadnego z głównych polskich postulatów. Tego rodzaju oskarżenia mogą zyskać na wiarygodności teraz, gdy AWPL-ZChR zdecydowała formalnie dołączyć do rządu, jeśli partia nie osiągnie żadnego sukcesu. Choć polska partia wchodzi do koalicji rządzącej już po raz czwarty, co utrudnia przedstawianie obecnego dołączenia do rządu jako sukcesu samego w sobie, jeszcze nigdy nie posiadała ona w koalicji rządzącej Litwą tak silnej pozycji. Głosy AWPL-ZCHR są obecnie niezbędne dla utrzymania większości w parlamencie i Skvernelis nie ma ich kim zastąpić, czyli jest całkowicie inaczej niż w 2012 r. gdy polska partia przystąpiła do koalicji z LSDP, TT i Partią Pracy (DP) tylko po to by ją opuścić kilkanaście miesięcy potem w obliczu lekceważenia swoich postulatów przez partnerów, bardziej liczących się z antypolską prezydent Dalią Grybauskaitė. Jeszcze nigdy polska partia nie miała takich wpływów bezpośrednio w samym gabinecie. AWPL-ZChR otrzymała w rządzie Skvernelisa aż dwa resorty i do tego resorty ważne – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, które obejmie partyjny weteran Jarosław Narkiewicz i Ministerstwo Łączności, które przejmie Władysław Kondratowicz, wiceminister transportu w latach 2012-2014.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Waga tych resortów jest duża (Ministerstwo Łączności odpowiada m. in. za transport, ważny sektor litewskiej gospodarki) tym większa więc będzie odpowiedzialność, szczególnie w przypadku resortu o takiej specyfice jak MSW. Oczywiście z jednej strony powierzenie go polskiej partii znacznie utrudni w przyszłości antypolsko nastrojonym politykom i urzędnikom przedstawianie Polaków jako antypolskiej piątej kolumny by usprawiedliwić ich dalszą dyskryminację. Wszak litewskie służby specjalne nawet działania społeczno-polityczne przeciw zamykaniu czy obniżaniu statusu polskich szkół na Wileńszczyźnie potrafiły przedstawiać w kategoriach zagrożenia dla bezpieczeństwa państwowego. Z drugiej strony powstaje pytanie czy AWPL-ZChR dysponuje odpowiednio szerokimi i odpowiednio przygotowanymi kadrami by zarządzać resortem, jakby nie patrzeć, siłowym. Od teraz każdy kolejny wyskok w rodzaju próby zastraszania przez policjantów polskiego mieszkańca Jaszun za wywieszenie polskiej flagi czy też podobnej interwencji w Wilnie (litewski policjant tłumaczył, że pomylił flagę Polski z… flagą Związku Radzieckiego) będzie szedł na konto partii Tomaszewskiego.

Polskie interesy

I kwestia kluczowa: co z realizacją postulatu dekonstrukcji systemu dyskryminacji i realizacji postulatów mniejszości narodowych związanych z pisownią nazwisk, dyskryminacyjnym dla uczniów szkół mniejszości narodowych systemem maturalnym, finansowaniem tych szkół, urzędowym używaniem języków mniejszości w rejonach ich zwartego zamieszkania? Samo kierownictwo AWPL-ZChR chyba nie szacuje szans na realizację tych postulatów jako dużych skoro nie zostały one ujęte w umowie koalicyjnej w żadne konkretne propozycje. Zamiast tego znalazł się w niej nader ogólnikowy zapis, że koalicja będzie realizować zapisy konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych. Litwa stała się stroną tej konwencji jeszcze w 2000 i jak do tej pory uprawnienia mniejszości narodowych były tylko pomniejszane.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Polska partia nie przejęła w tym kontekście żadnego rzeczywiście ważnego dla specyficznych interesów mniejszości resortu jakim jest ministerstwo oświaty czy kultury. Jest to kolejny symptom tego, że Waldemar Tomaszewski zamierza kontynuować dotychczasową linię stawiania na realizację agendy socjalnej, która zresztą została spisana w umowie koalicyjnej bardziej szczegółowo. Być może lider AWPL-ZChR uznał, że postulaty mniejszościowe nie są już tak nośne wśród samych Polaków, że po prawie trzech dekadach dyskryminacyjnej polityki kolejnych litewskich rządów, Polacy do dyskryminacji się przyzwyczaili. Są pewne podstawy do wysnuwania takiego wniosku. W kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi Ingrida Šimonytė opowiedziała się kilkukrotnie za oryginalnym zapisem nazwisk mniejszości w ich dokumentach osobistych podczas, podczas gdy Gitanas Nausėda w praktyce odrzucił taką możliwość (proponował oryginalny zapis tylko jako dodatkowy, na dalszej stronie dokumentu, a więc nie mający statusu formalnego). Mimo tego w drugiej turze wyborów prezydenckich w rejonie solecznickim, gdzie Polacy stanowią 78% mieszkańców Nausėda uzyskał przytłaczające zwycięstwo nad Šimonytė uzyskując 93,5% głosów. Jednak nawet jeśli wśród mas Polaków doszło do tak drastycznego obniżenia aspiracji narodowych od liderów społeczności trzeba wymagać nie podążania za tym trendem lecz raczej działań na rzecz przełamania marazmu i zabezpieczenia warunków dla pielęgnowania, wyrażania i przekazywania z pokolenia na pokolenie polskiej tożsamości narodowej. Jeśli te warunki nie zostaną na Litwie polepszone może kiedyś zabraknąć elektoratu dla partii z przymiotnikiem „polska” w nazwie. Wraz z dołączeniem do rządu na liderów AWPL-ZChR spadła bezpośrednia odpowiedzialność, a czasu mają mało, tym bardziej, że po przyszłorocznych wyborach zwycięzcą może okazać się nieprzyjazny Polakom TS-LKD.

Karol Kaźmierczak

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl
Tagi: , , , , , , , , , ,
forma płatności