Właściciel ciężarówki, Ariel Żurawski tłumaczy, że nie chce jałmużny zaproponowanej mu przez przedstawicieli niemieckiego rządu podczas rozmów.

Podczas spotkania, jakie miało miejsce w środę z przedstawicielami niemieckiego rządu, właściciel ciężarówki wykorzystanej w zamachu w zeszłym roku otrzymał propozycję odszkodowania w wysokości 10 tysięcy euro. Straty jakie poniósł Żurawski z powodu zamachu przewoźnik szacuje na dziesięć razy więcej.

Jestem załamany podejściem Niemców. nie tak to sobie wyobrażałem. Jechałem tam z nastawieniem, że jednak uda się coś załatwić. Niestety nie udało się. Nadal stoją przy swoim stanowisku, że nic mi się nie należy. Nie pojechałem tam po zapomogę. Nie pojechałem po jakąkolwiek pożyczkę. Tylko pojechałem po pieniądze, które według mnie mi się należą, bo taka jest prawda – tłumaczy właściciel ciężarówki.

ZOBACZ TAKŻE: Berlin: nagranie momentu zamachu [+VIDEO]

Ponieważ środowe rozmowy z Kurtem Beckiem pełnomocnikiem rządu Republiki Federalnej Niemiec nie dały zamierzonego efektu, polski przewoźnik zapowiedział pozwanie państwa niemieckiego do sądu.

Stało się to u nich na terenie kraju. To oni nie dopilnowali całej sytuacji i to przez nich stało się, jak się stało. Ja nie zwrócę życia kuzynowi, ale dlaczego mam ponosić koszty związane z zamachem? – wskazuje Żurawski.

W wyniku zamachu w terrorystycznego w Berlinie śmierć poniosło 12 osób, w tym polski kierowca ciężarówki Łukasz Urban. Ponad 50 osób odniosło obrażenia. Zamachowcem był 24-letni Tunezyjczyk Anis Amri. Dżihadystę zastrzeliła kilka dni później w Mediolanie włoska policja.

Kresy.pl / radioszczecin.pl

forma płatności