Dyrektorka Biełsatu Agnieszka Romaszewska-Guzy udzieliła wywiadu portalowi niemieckiego radia publicznego Deutsche Welle.
Romaszewska-Guzy potwierdza, że do niedawna czuła się na swoim stanowisku bardzo pewnie – “Wiedziałam, że w MSZ toczą się jakieś rozmowy na ten temat, tak więc zupełnym zaskoczeniem to nie było. Ale w swojej naiwności myślałam, że nikt się na to nie odważy” – jak twierdzi. Znacznie mniej zaskoczony od dyrektorki Biełsatu jest dziennikarz DW, który w pytaniu do niej zwraca uwagę, że pierwszym, który proponował likwidację Biełsatu był prezes Ruchu Narodowego i poseł niezależny Robert Winnicki.
Portal Kresy.pl jako pierwszy publikował informacje o lutowej interpelacji, w której Winnicki pytał Ministerstwo Spraw Zagranicznych dlaczego telewizja Biełsat dostaje od resortu sumy pieniędzy wielokrotnie większe od tych, które przeznaczane są na media miejscowych Polaków. “Czyżby Ruch Narodowy miał aż tak wielki wpływ na ministra, że ten uległ?” – pyta Romaszewską dziennikarz. “Tej wypowiedzi akurat nie znałam. Ale wiedziałam, że posłowie Ruchu Narodowego mają naszą stację na wątrobie. Myślałam jednak, że są mało wpływowi. Teraz widzę, że koncepcja posła Winnickiego jest zbieżna z poglądami części wysokich urzędników w MSZ” – odpowiedziała dyrektorka Biełsatu. Żaliła się również na warunki swojej pracy – “Od lat żyjemy w ostrym napięciu. Praktycznie co roku, najwyżej co dwa lata mieliśmy próby obcięcia budżetu, do czego jednak nigdy nie doszło. Stąd może moje przekonanie, że i tym razem się to nie zdarzy”. Opisuje też “najgorszy kryzys”, który według niej nastąpił “w 2009 roku, kiedy się zmieniły władze w Telewizji Polskiej i pełniący obowiązki prezesa Piotr Farfał postanowił mnie wyrzucić. Ale po dwóch tygodniach zostałam przywrócona – moim zdaniem po interwencji Radosława Sikorskiego u Romana Giertycha”.
Romaszewska-Guzy twierdzi, że istnienie Biełsatu nie wpływało znacząco na dwustronne relacje między Polską a Białorusią. Jednocześnie jednak nie ukrywa, że finansowanie jej stacji było wypadkową polityki swoistych represaliów wobec prezydenta sąsiedniego państwa podejmowanych przez władze w Warszawie. Wspominając o problemach finansowych stacji, kiedy to po raz kolejny, w 2010 roku, znalazła się w polu krytyki MSZ, Romaszewska-Guzy opowiada o jego rozwiązaniu – “Pomógł nam… Łukaszenka. 19 grudnia [2010 roku] na jego polecenie spałowano protestujących na placu w Mińsku i zamknięto wszystkich kandydatów na prezydenta. Wtedy ministerstwo zadecydowało o podniesieniu naszego budżetu”. Mówiąc o stosunku Prawa i Sprawiedliwości do programu telewizyjnego, którym udzielnie rządzi od dekady, Romaszewska-Guzy stwierdziła: “W PiS-ie coś się zmieniło w kwestiach polityki zagranicznej. Zawsze ścierały się tam tendencje piłsudczykowska i endecka”.
dw.com/kresy.pl




























