Studenci judaistyki domagają się wyciągnięcia konsekwencji względem studenta UW i działacza Młodzieży Wszechpolskiej za rzekomo antysemickie i ksenofobiczne komentarze. W sprawę zaangażowali się m.in. członkowie Partii Razem oraz „Gazeta Wyborcza”, którzy atakują Wszechpolaka za głoszenie niewygodnych dla nich poglądów.
W poniedziałek na jednej z otwartych wówczas grup na Facebooku, na której udzielają się osoby związane z Instytutem Historycznym UW Mateusz Szczepaniak zapraszał na organizowane 20 grudnia br. spotkanie chanukowe z udziałem naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha. W dyskusję zaangażował się działacz Młodzieży Wszechpolskiej i student UW Konrad Smuniewski, związany z Ruchem Narodowym. Zwracał uwagę na pewne wątpliwości dotyczące judaizmu, dialogu żydowsko-chrześcijańskiego, a także na to, że celem Kościoła jest nie tylko prowadzenie dialogu z innymi wyznaniami, ale także nawracanie innych ludzi.
Przeczytaj: Winnicki: Nie będę palił świec chanukowych
– Nie ma czegoś takiego, jak dialog żydowsko-chrześcijański. Odsyłam do ks. prof. Waldemara Chrostowskiego. (…) Żydów trzeba nawracać, a nie się z nimi „modlić”– pisał narodowiec. – Czytam sporo o judaizmie i tam jest rasizm, ksenofobia, nienawiść. Mam nadzieję, że nie będzie to promowane u nas na uniwersystecie.
Części osób nie spodobało się to, co pisał Smuniewski i zaczęli krytykować jego poglądy. M.in. Abraham Aleksander Hayman, prezes Żydowskiej Ogólnopolskiej Organizacji Młodzieżowej, który napisał: „nikt ciebie nie zapraszał, nie podoba się to do kościoła na kolanach pyk pyk (pis. oryg.)”.
– Bolszewicy z judaistyką i partią Razem 🙂 Nieprzerwany sojusz idei od 100 lat– odpowiadał na inne krytyczne komentarze działacz MW.
We wtorek grupa studentów Historii i Kultury Żydów Instytutu Historycznego UW wystosowała pismo do jego dyrektora, dr hab. Łukasza Niesiołowskiego-Spano, „w związku z nienawistnymi, antysemickimi i ksenofobicznymi komentarzami, które pojawiły się pod naszym adresem”podczas wspomnianej dyskusji. Ich zdaniem sprawa jest bulwersująca.
– Podczas trwającej blisko 12 godzin obelżywej dyskusji padły między innymi oskarżenia o promowanie przez nas „zbrodniczej ideologii”, za jaką Pan Konrad Smuniewski uznaje judaizm, upowszechniano kłamstwa na temat Żydów, a także opinie, że dialog żydowsko-chrześcijański można sprowadzić jedynie do tego, aby „na płaszczyźnie ludzkiej być miłym”. W komentarzach pojawił się także wątek nawracania Żydów na chrześcijaństwo– napisano w oświadczeniu
– Określenie studentów Judaistyki jako „bolszewików”, insynuowanie, że jesteśmy członkami jednej z lewicowych partii politycznych [wg niektórych źródeł Szczepaniak, a także co najmniej jedna osoba uczestnicząca w dyskusji z działaczem MW są związani z Partią Razem – red.], czy wreszcie nazwanie nas „młodą żydokomuną”, uznajemy za niedopuszczalne. (…) Powyższe oskarżenia przywołują nam na myśl najgorsze antysemickie hasła wygłaszane przez narodowo-radykalne ugrupowania na Uniwersytecie Warszawskim w drugiej połowie lat 30. XX wieku.– piszą oburzeni studenci. – Mamy nadzieję, że Dyrekcja Instytutu wyjaśni tę sprawę i wyciągnie konsekwencje wobec Pana Konrada Smuniewskiego.
Sprawą zainteresowała się m.in. “Gazeta Wyborcza”, cytująca w artykule pt. „Student UW obraża Żydów: ‘bolszewicy’, ‘młoda żydokomuna’” część wypowiedzi studentów UW, w tym Sylwii Borowskiej, działaczki Partii Razem. – Nie ma miejsca na uniwersytecie na antysemityzm– mówiła Borowska w rozmowie z GW, która nie odnotowała jej partyjnej afiliacji.
W artykule głos zabiera także Mateusz Szczepaniak, który tłumaczył, że zdecydowano się na nagłośnienie sprawy, ponieważ „nie mogli tego zostawić, bo antysemickie obelgi wrócą ze zdwojoną siłą”.
Smuniewski w związku z całą sprawą opublikował na Facebooku oświadczenie, które również skierował do dyrektora IH UW. Wyraził w nim swoje zaniepokojenie pismem „anonimowych studentów IH UW”, które jego zdaniem ma „charakter zniesławiającego ataku i publicznego donosu”. Jego zdaniem, w oświadczeniu tym znalazły się liczne nieprawdy:
– Nie jest prawdą, że mój komentarz był pisany „pod adresem” jakichkolwiek studentów UW, jak również iż „stali się oni celem ataków” podczas „obelżywej dyskusji”. Wymiana opinii miała kulturalny charakter i mieściła się w ramach standardów normalnych dyskusji w serwisach społecznościowych. Mój komentarz nie dotyczył żadnych konkretnych osób, ale niebezpiecznych przekonań, mogących wypływać z niektórych odłamów judaizmu. Kłamliwy charakter ma sugestia, że przypisałem je uczestnikom dyskusji. Kłamstwem jest twierdzenie, iż uznałem judaizm za „zbrodniczą ideologię”. Tym bardziej nie jest prawdą i ma oszczerczy charakter sugestia, iż „upowszechniałem kłamstwa na temat Żydów”.
Smuniewski zaznacza, że stojący za oświadczeniem studenci judaistyki nie muszą podzielać jego obaw co do judaizmu czy przekonań co do katolicyzmu.
– Możemy się różnić w ocenach polityki Izraela i dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Mogą oni ignorować opinie wspomnianych przeze mnie postaci, takich jak ks. prof. Waldemar Chrostowski. Powinni jednak uznać, że żyjemy w wolnym kraju, w którym także studenci w ramach prawa korzystają z wolności sumienia i wolności wypowiedzi– pisze działacz MW. Dodaje, że zawarte w oświadczeniu ponaglenia do cenzury dyskusji wśród studentów, a także ponaglenia do „wyciągania konsekwencji” m.in. wobec jego osoby „mają kuriozalny charakter i pokazują ich brak zrozumienia dla istoty uniwersytetu”. Jego zdaniem, autorzy oświadczenia wzywają do zawężenia spektrum debaty, co uważa za niebezpieczne.
– Autorzy żalą się w swoim oświadczeniu, że czują się „wykluczeni ze społeczności instytutu”, traktowani są jak „studenci gorszej kategorii”, są pozbawieni poczucia „pełnoprawnych członków społeczności” i „zastraszeni”. Tymi groteskowymi ocenami dokonują tego, co sami zarzucili studentom administrującym naszą grupą dyskusyjną – kompromitują Instytut Historyczny. Co więcej, dokonują swoistego szantażu wobec każdego, kto ośmieli się przekroczyć wytyczane przez nich granice debaty lub zachować bierność wobec ich żądań. W rzeczywistości ich oświadczenie oraz zawarte w nim oczekiwania skwapliwej cenzury i ukarania studenta artykułującego niewygodne opinie jest popisem niebywałej arogancji i przejawem poczucia uprzywilejowanej pozycji– zaznacza Smuniewski.
Zwraca też uwagę na próby wywierania presji na kadrę wykładowców, aby zajmowali się opiniami na forach internetowych, a także na zainteresowanie sprawą „Gazety Wyborczej”.
– Działania te postrzegam jako próbę rozpętania nagonki na mnie i innych studentów, oskarżonych o rzekome zaniechania ws. naszej grupy dyskusyjnej oraz próbę organizacji zewnętrznej ingerencji w życie studenckie IH UW –pisze Smuniewski.
W rozmowie z “Wyborczą” dr hab. Niesiołowski-Spano, dyrektor IH UW powiedział, że zwraca się do dziekana Wydziału Historycznego UW ws. rozpoczęcia postępowania dyscyplinarnego, sprawdzającego, czy Smuniewski nie złamał ślubowania akademickiego.
Kresy.pl / mt





























