„W Przemyślu kibole i narodowcy zaatakowali greckokatolicką procesję. (…) Mieli dobry pretekst, czarno-czerwoną flagę UPA, z którą jeden z nich, członek Młodzieży Wszechpolskiej, wmieszał się w pochód” – stwierdził w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Piotr Tyma, prezes ZUwP.
W rozmowie z Pawłem Smoleńskim na łamach „Gazety Wyborczej”, prezes Związku Ukraińców w Polsce, Piotr Tyma, wytyka polskim parlamentarzystom, że Sejm przyjął uchwałę wołyńską 22 lipca – tego dnia w PRL, na pamiątkę Manifestu PKWN, obchodzono Narodowe Święto Odrodzenia Polski.
„Pewnie przypadkowo, ale jej treść idealnie wplata się w tamtą epokę”– twierdzi Tyma. Jego zdaniem, uchwały ws. ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów, wynikają z klimatu politycznego. Krytycznie ocenia także wezwania do Ukraińców, m.in. w mediach społecznościowych do odcięcia się od Bandery i UPA , które uważa za element ukraińskiej historii. Jego zdaniem, w Polsce „ruszyła narodowa fala”.
W tym kontekście przywołuje wydarzenia, do których doszło przy okazji ukraińskiego marszu w Przemyślu– uznając je za prowokacje Młodzieży Wszechpolskiej:
„W Przemyślu kibole i narodowcy zaatakowali greckokatolicką procesję. Tych “patriotów” nie obchodziło, że ludzie szli na cmentarz wojenny, żeby uczcić strzelców siczowych, którzy walczyli z bolszewikami u boku Piłsudskiego [spoczywają tam również bojówkarze UPA, zaś uczestnicząca w marszu ukraińska wojskowa grała m.in. hymn UPA – przyp. red.]. Mieli dobry pretekst, czarno-czerwoną flagę UPA, z którą jeden z nich, członek Młodzieży Wszechpolskiej, wmieszał się w pochód. A bierność gospodarzy miasta i milczenie władz państwowych pokazała Ukraińcom, że nie mogą się spodziewać ochrony”.
Przeczytaj: Weterani UPA z Przemyśla na ukraińskim marszu [+FOTO]
Przeczytaj również: Ukraiński minister awanturował się i wywierał presję na policję podczas przemyskiej manifestacji
Tyma skrytykował również niewpuszczenie do Polski zespołu Ot Vinta, które członkowie otwarcie przyznają się do fascynacji Banderą,a także odwołanie ich koncertów. „Klimat prowincji staje się coraz bardziej nacjonalistyczny i rzymskokatolicki. Temu, kto nie pasuje do tego wzorca, jest coraz trudniej”– mówi prezes ZUwP.
ZOBACZ: Ukraińcy na marszu w Przemyślu: Jeszcze Polska nie zginęła ale zginąć musi [+VIDEO]
Przeczytaj: Lider ukraińskiego zespołu muzycznego: Polski Sejm jest głupi i prorosyjski
Smoleński w rozmowie, wspominając o wzbudzających kontrowersje pomnikach bojówkarzy UPA na cmentarzach, zwraca uwagę na niszczenie nagrobków na greckokatolickich cmentarzach. Tyma w odpowiedzi wskazuje, że to wina polskiego Sejmu:
„Skoro światli ludzie z Sejmu namawiają: odetnijcie się od UPA, to nacjonalistę już nie obchodzi kontekst historyczny ani zwykła ludzka wrażliwość. On ma jasność: grekokatolik, więc Ukrainiec, Ukrainiec, więc banderowiec, a banderowiec nie ma prawa do nagrobka – i czuje się uprawomocniony do działania”.
„Ukraińcy boją się, że ruszył nacjonalistyczny walec. Dlatego lepiej się ukryć, przeczekać, nie wychylać się. Tak zaczynają myśleć również młodzi, którzy nie pamiętają międzywojnia ani Polski Ludowej”– twierdzi Tyma. Mówił również o wlepkach „Wołyń’43. Pamiętamy”, które pojawiły się na witrynach w okolicach Domu Ukraińskiego w Warszawie: „My dalej sobie możemy rozmawiać spokojnie i otwarcie, ale ulica i internet mówią już językiem nienawiści”.Skarży się również, że Ukraińcy przyjeżdżający do Polski do pracy, są zaczepiani i muszą tłumaczyć się ze zbrodni ukraińskich nacjonalistów:
„Nawet zwykli budowlańcy muszą wypracowywać sobie jakąś strategię samoobrony, kombinować, jak odpierać zarzuty o rezuństwo i jak mówić o II wojnie z ukraińskiej perspektywy. Bo są zaczepiani w pracy, komentowani na ulicy, w autobusie”.
Tyma, zapytany przez Smoleńskiego, co jego zdaniem można zrobić w takiej sytuacji odpowiedział:
„Nie bardzo wiem. Za to wiem, że w Przemyślu i w okolicach Ukraińcy już przejmują rolę Żydów w międzywojniu. (…) Nacjonaliści narzucają nam model stosunku do mniejszości. Polscy Ukraińcy przestają się czuć jak współobywatele, tylko czują się jak chłopcy do bicia.Za UPA, za Wołyń, za uchwałę rady miejskiej Kijowa w sprawie bulwaru Stepana Bandery, za to, co komu się wydaje. Zaczynamy się zachowywać jak saper, który myśli tylko o tym, by przypadkowy ruch nie spowodował wybuchu. A przecież to nie my podkładamy te wszystkie miny”.
Wyborcza.pl / Kresy.pl






























