Według kijowskiego tygodnika „Dzerkało Tyżnia”, Zachód mocno naciska na to, by jeszcze w marcu ukraiński parlament przyjął ustawy o wyborach samorządowych na terytorium nieuznawanych DRL i ŁRL. Miałyby one zostać przeprowadzone do czerwca.

Zastępca redaktora naczelnego liberalnego tygodnika, Serhij Rachmanin, powołuje się na swoje źródła wśród ukraińskich władz. Stwierdza, że jeśli do wyborów nie dojdzie do czerwca, to Zachód może zdecydować się na zniesienie sankcji nałożonych na Moskwę. Może to się stać albo z końcem roku, albo jeszcze w czerwcu. Miałaby to być kara dla ukraińskich władz za niewywiązanie się z porozumień mińskich.

Jak zaznacza dziennikarz, osobą bardzo zainteresowaną wyborami w Donbasie jest szef niemieckiej dyplomacji, Frank-Walter Steinmeier, którego zdaniem kwestia ta nie może być dłużej odkładana. Dodaje, że prace nad ustawą o wyborach już trwają i są prowadzone „w stałym kontakcie z przedstawicielami Niemiec i Francji”. W tej sprawie miały odbyć się już co najmniej dwa spotkania. Jedno w Berlinie, a drugie w Kijowie. Co więcej, konsultacje mają również odbywać się na linii Paryż – Berlin – Moskwa, z pominięciem Ukrainy.

Warunkiem Kijowa ma być przeprowadzenie wyborów w Donbasie pod nadzorem międzynarodowej misji policyjnej. Kategorycznie sprzeciwia się temu Moskwa, Niemcy podchodzą do tego chłodno, zaś OBWE ma rozpatrzyć taką opcję do końca marca.

„Dzerkało Tyżnia” pisze również, że Władimir Putin jest gotów usunąć obecne władze DRL i ŁRL, zaś ich miejsce miałayby zająć osoby, których kandydatury byłyby akceptowalne zarówno dla Rosji, jak i dla Ukrainy. Ma tu chodzić o oligarchę Rinata Achmetowa (któremu, zdaniem Rachmanina, Putin nie ufa) oraz lidera frakcji parlamentarnej Bloku Opozycyjnego, Jurija Bojkę.

Inną opcją, którą ma rozważać prezydent Poroszenko, jest przeprowadzenie referendum ws. autonomii terenów zajętych przez separatystów. Tym samy zdjąłby z siebie odpowiedzialność za decyzję, tłumacząc się „wolą narodu”.

PAP / Kresy.pl

forma płatności