Historia moich kontaktów z Marcinem Reyem zaczęła się w momencie, gdy rozpoczął opisywanie mojej osoby oraz działalności na stronie Rosyjska V kolumna w Polsce. Chociaż nigdy nie widziałem go osobiście, nasze kontakty były wyjątkowo intensywne. Czytelnik zada w tym miejscu pytanie, jak to możliwe, skoro Rey usiłował mi na wszelkie sposoby zaszkodzić, powinienem raczej unikać kontaktu. Tymczasem, odwinięcie się Reyowi i ukazanie go jako mało wiarygodnego komedianta wymagało zaskarbienia sobie jego sympatii. Sympatii nie do mnie, ale do mojej zmyślonej tożsamości, którą teraz urbi et orbi na świadectwo Reyowi ujawniam.
Wielokrotnie cytowany przez rzekomo poważne media Marcin Rey, administrator strony Rosyjska V kolumna na Facebooku, okazał się zręcznym narzędziem w moich rękach, którym posłużyłem się do obalenia zniesławiających insynuacji na mój temat. Ponieważ źródłem tych insynuacji był sam Rey, nie mogłem zaprzeczać im bezpośrednio. Co więcej, nie mogłem im zaprzeczać w żaden sposób. Przez pewien czas trzeba było cierpliwie znosić, iż będzie się „rosyjskim agentem”. Jednak opłaciło się to z nawiązką.
W historii boksu jednym z najbardziej utytułowanych zawodników był niejaki Muhammad Ali. Jego nietypowa taktyka polegała na tym, iż dawał się okładać pięściami przeciwnikowi, aż ten opadnie z sił. Wtedy Ali wyprowadzał kilka mocnych ciosów i nokautował przeciwnika. Nie porównując się w żaden sposób do pięściarza, ośmielę się tylko porównać swój sposób postępowania z Reyem do wspomnianej taktyki. Przejdźmy jednak do rzeczy.
Nawiązując przez troll-konto kontakt z facebookową stroną Rosyjska V kolumna w Polsce szybko wraz z administrującym nią Reyem przeszliśmy do kontaktu mailowego. Rey używał maila [email protected]. Ja posługiwałem się kontem [email protected]. „Będąc” Michałem Hondą podawałem się za znajomego Marcina Skalskiego, który wie o nim nadspodziewanie dużo. Dorzucałem więc do pieca, wysyłając różnego rodzaju zdjęcia (na niektórych celowo zaznaczając się strzałką, tak ulubioną przez Reya jako administratora RVKwP) czy to z meczów Polonii Wilno, czy to z Węgier (gdzie moje kontakty z „prorosyjskim Jobbikiem” były jednym z argumentów na rzecz agenturalności), czy to z innych wydarzeń. Jak widać na screenie poniżej, Rey niekiedy w całości przejmuje stosowaną przeze mnie retorykę. W ten sposób stałem się chyba pierwszym w historii rosyjskim agentem na podstawie donosu na samego siebie ☺ Zamieszczam poniżej screenY korespondencji z Reyem, kryjącym się po mailem [email protected], aby Czytelnik widział chronologię – post na RVKwP ukazał się po wysłaniu przeze mnie maila o podobnej treści do Reya. ZOBACZ POSTY I KORESPONDENCJĘ Z REYEM NA KILKU SCREENACH PONIŻEJ:


Spreparowany przez samego siebie donos podchwycił jako dowód na moją agenturalność niesławny Przemysław Żurawski vel Grajewski – człowiek, któremu polski podatnik płaci jako urzędnikowi MSZ i którego rzekome kompetencje mają predysponować do roli oczu i uszu Państwa Polskiego. Tymczasem, jak się okazuje, jest to człowiek niemal tak naiwny jak sam Rey. Dzięki donosowi na samego siebie stałem się nawet dla Ż vel G „znanym moskalofilem” 😉 Przejdźmy jednak dalej.



SCREEN PÓŹNIEJSZEGO POSTA Z ROSYJSKIEJ V KOLUMNY W POLSCE STWORZONY PRZEZ REYA NA PODSTAWIE PRZESŁANYCH MU PRZEZE MNIE INFORMACJI I ZDJĘĆ (PORÓWNAJ PODKREŚLONE I ZAZNACZONE STRZAŁKAMI TREŚCI):

KOMPROMITACJA ŻURAWSKIEGO VEL GRAJEWSKIEGO:

W celu sprowokowania Reya i jeszcze większego wyczulenia na osobę niżej podpisanego, jako Michał Honda uprzedziłem go o akcji plakatowania Ukraińskiego Świata w Warszawie ZOBACZ SCREEN POWYŻEJ Z 1 LISTOPADA INFORMUJĄCY O AKCJI PLAKAOWANIA. Żeby zdobyć jego jeszcze większe zaufanie jako wspomniany Michał Honda, akcja musiała dojść do skutku. Tak też się stało.
Rey przekonał się, że Honda jest całkowicie wiarygodnym i wtajemniczonym znajomym Skalskiego. Ukraiński Świat to miejsce, gdzie ma swoją siedzibę Fundacja Otwarty Dialog, która blisko współpracuje z Reyem. Dając się ująć policji w pobliżu Ukraińskiego Światu z żartobliwym, choć działającym na nerwy osobom pokroju Reya, plakatem „TAK dla przyłączenia Ukrainy do Polski”, miałem już niemal stuprocentową pewność, że Rey będzie wiedział od swoich ukraińskich przyjaciół o moim, Marcina Skalskiego, udziale w akcji. Wówczas dobrze już prosperujący Michał Honda mógł przystąpić do dzieła zniszczenia i zacząć wysyłać skaperowanemu Reyowi informacje dla odmiany fałszywe, a na koniec ujawnić swoją tożsamość, co z przyjemnością w imieniu „Michała” czynię. Zapraszam więc do lektury dalszej części tekstu.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ukraińscy dziennikarze proponują przyłączenie Ukrainy do Polski
Rey długo milczał i przez pewien czas zachodziła obawa, że zaniechał swojej – jak się okazuje – zgubnej dla siebie działalności paszkwilanta. Jednak jako człowiek prawdopodobnie dość słabo skrywający emocje ujawnił on swoją obsesję na punkcie Marcina Palade, „ukrainofoba” świeżo zatrudnionego przez nową ekipę rządzącą w Polskim Radiu. Zaświtała mi w głowie myśl, że mam Reya w garści. Nadszedł czas, gdy można wyprowadzić ciosy.
Marcin Rey uwierzył w treść spreparowanego w programie Photoshop screena z rzekomej wymiany zdań na Facebooku między mną a Marcinem Palade. Dla Reya było to potwierdzenie podsuniętej mu, całkowicie zmyślonej informacji, że Marcin Palade chce zatrudnić „rosyjskiego agenta” Skalskiego Polskim Radiu. Obsesja na punkcie Palade, któremu Rey poświęcił trzy posty pod rząd na Rosyjskiej V kolumnie w Polsce, okazała się dla samozwańczego tropiciela agentury fatalna w skutkach. ZOBACZ CZTERY SCREENY PONIŻEJ:

SPREPAROWANY POST NA FACEBOOKU, NA KTÓRY DAŁ SIĘ NABRAĆ REY:

TWORZENIE POSTA, NA KTÓREGO DAŁ SIĘ NABRAĆ REY, W PHOTOSHOPIE:

MANIPULOWANIE W PHOTOSHOPIE POSTEM, NA KTÓRY DAŁ SIE NABRAĆ REY:

Pogłoskę podchwyciła poinformowana przez Reya (nikt inny nie otrzymał tej zmyślonej informacji) Fundacja Otwarty Dialog ZOBACZ PIERWSZY SCREEN PONIŻEJ, która zgodnie z przewidywaniami przypomniała sobie o akcji plakatowania, czemu zawdzięczam puszczenie przez nią w eter informacji o moim rzekomym zatrudnieniu w Polskim Radiu. Co więcej, rzetelnością nie popisał się Wojciech Mucha z „Gazety Polskiej” ZOBACZ DRUGI SCREEN PONIŻEJ, na co dzień pozujący na poważnego dziennikarza, który dał się nabrać jak dziecko, a raczej jak zwykły Rey. W ten oto sposób udało się wykazać, że domorosły tropiciel agentów jest nie tylko postacią w opinii wielu nikczemną, ale też łatwowierną i niewiarygodną – a od teraz prawdopodobnie niewiarygodną także dla własnego środowiska.


Podpuszczenie Marcina Reya nie okazało się szczególnie trudne, wystarczyło tylko zdobyć jego zaufanie, by za prawdę objawioną uznawał najbardziej absurdalną bzdurę, nawet tę spreparowaną w Photoshopie. W przypadku portalu Kresy.pl, poszczególnych członków redakcji, wśród których był także niżej podpisany do stycznia br., i tak była to metoda stosowana przez Reya wręcz nałogowo. Prawdę na temat naszego środowiska pisał on tylko wtedy, gdy wymagała tego konieczność uczynienia z niego “pożytecznego idioty” i gdy źródłem informacji byli sami zainteresowani. Cała reszta jego “ustaleń” ma mniej więcej taką samą wartość merytoryczną, jak posty stworzone w programie graficznym, którym on sam dał wiarę.
Warto postawić pytanie, jaką rzetelność posiada demaskator “Rosyjskiej V kolumny w Polsce”, skoro tak łatwo daje się wodzić za nos, a także ile kłamstw wypuścił do tej pory w eter. O fachowość, tak jak i dobrą wolę, podejrzewać go bowiem nie sposób.
Marcin Napoleon Skalski
