Według malarza Wilhelma Sasnala kultura narodowa to pojęcie anachroniczne zaś Polska jest “nudna do zarzygania”.

Sasnal udzielił wywiadu tygodnikowi “Newsweek”. “Nie znoszę słowa “narodowy”, bo od tego tylko krok do nacjonalizmu, a “kultura narodowa” brzmi trochę jak “kultura rasowa”. To anachroniczne pojęcie, które powstało w XIX w. i stosowanie go teraz jest bezsensowne” – twierdzi malarz, który dystansuje się od samego narodu – “Czuję się obywatelem. Pojęcie “naród” nie jest moim pojęciem. Ci, którzy tak bardzo go chcą, niech go sobie wezmą i zjedzą w całości, ja tego nie tykam”.

Jak twierdzi nie identyfikuje się ani z Polską, ani z narodem, a jedynie z “krainą” jako “pojęciem przyrodniczo-geograficznym”. Sasnal zgodził się ze słowami rezysera teatralnego Krystiana Lupy, który jeszcze w grudniu mówil “Newsweekowi”, że “Po marszach 11 listopada flaga biało-czerwona stała się dla mnie straszna. Niczym nie różni się od flagi ze swastyką”. Sasnalowi przeszkadzają w Polakach “nieufność, zawiść, złość i przede wszystkim wszechobecny Kościół […] bezinteresowna złość i wrodzony antysemityzm”. Oburza się, że Polacy nie chcą ściągania do kraju imigrantów z Bliskiego Wschodu.

wyborcza.pl/kresy.pl

forma płatności