W jednej z hal sportowych, gdzie umieszczono niedawno dużą grupę imigrantów zaczęło powstawać coś na wzór państwa w państwie.
W jednej z hal sportowych, gdzie umieszczono niedawno dużą grupę imigrantów zaczęło powstawać coś na wzór państwa w państwie. Gang Marokańczyków chciał sprzedawać swoją „ochronę” innym przybyszom. Jednemu z nich złamał rękę, innego ciężko pobił, a kilku innych chciał wyrzucić z hali.
Punktem zwrotnym w całej historii był moment, gdy jednemu z muzułmanów członkowie gangu ukradli telefon komórkowy oraz bilety komunikacji miejskiej. Mężczyzna chciał przez to popełnić samobójstwo przez podcięcie żył, jednak w ostatniej chwili został powstrzymany przez policję. Stróże prawa aresztowali około 100 muzułmanów, powiązanych z gangiem.
Interia/kresy.pl





























