Trzy luksusowe bmw, dwa eleganckie audi, cztery mercedesy, nieoznakowane samochody policji, dziesiątki funkcjonariuszy BOR i lokalne władze postawione na nogi. Tak premier Ewa Kopacz jeździ pociągiem – pisze “Fakt”

Jak pisze tabloid akcja pod nazwą „Kolej na Ewę” to ogromne i kosztowne przedsięwzięcie logistyczne, do którego zaangażowano funkcjonariuszy kilku służb.

Miejsce gdzie przyjechać ma premier rządu jest wcześniej starannie przygotowywane. Tak było np. w Iławie.

Było tu wieczorem takich dwóch, mówili że są z BOR. W piątek od rana sprzątano dworzec. Żuli przegonili, wygrabili pobliski skwer– opowiada “Faktowi” bufetowa z iławskiego dworca.

Tymczasem plany się zmieniły i premier zamiast w Iławie wysiadła w Nidzicy, “a Nidzica to ruina, dworzec grozy, jakich setki straszą w całej Polsce. Powybijane okna zaklejone dyktami, zamknięta kasa, zero pasażerów bo zatrzymuje się tu raptem kilka pociągów dziennie“.

Ewa Kopacz spotkała się w Nidzicy tylko z miejscowymi działaczami PO. Wydarzenia pilnował jednak cały pułk tajniaków z BOR i policji, dyżurowała karetka z olsztyńskiej kliniki MSW. W pogotowiu stał też zastęp limuzyn.

Już wcześniej zwrócono uwagę, że podczas wyprawy kolejowej Ewy Kopacz do Gdańska, latać za nią musiał pusty rządowy samolot. Koszt lotu z Warszawy do Gdańska to około 100 tys. zł

Zob. też. Ewa Kopacz złapana na kłamstwie [VIDEO]

Fakt.pl/KRESY.PL

forma płatności