Polska premier spotkała się dziś w Brukseli ze swoim litewskim odpowiednikiem Algirdasem Butkeviciusem. Kancelaria tego drugiego twierdzi, że prawa naszych rodaków na Litwie nie były omawiane. Sama Ewa Kopacz mówi coś dokładnie przeciwnego.
W rozmowie z dziennikarzami Kopacz stwierdziła – “Zapytałam wprost o losy naszych rodaków, którzy w tej chwili żyją na Litwie, szczególnie tych małych – czyli o likwidację szkół na Litwie”. Jak uzupłeniła – “Usłyszałam odpowiedź premiera, że bardzo szybko, w ciągu kilku tygodni, będzie uchwalone prawodawstwo w tej sprawie”.
Tymczasem w komunikacie kancelarii litewskiego premiera możemy przeczytać, że szefowie obu rządów rozmawiali o współpracy energetycznej i sektorze transportowym, nie ma natomiast żadnej wzmianki o tym, że poruszona została sprawa zagrożenia dla praw edukacyjnych społeczności Polskiej na Litwie.
Rząd litewski chce do 1 września zakończyć tak zwanę “reorganizację szkół”, która w obecnym kształcie grozi degradacją nawet kilkunastu polskich placówek z poziomu szkół średnich do poziomu podstawowego. 1 czerwca około tysiąc uczniów polskich szkół i ich rodziców demonstrowało pod gmachem litewskiego rządu, zaś 3 czerwca odbył się strajk szkolny w ramach którego uczniowie miast na zajęcia lekcyjne udali się na Mszę Świętą, modlić się w intencji przetrwania swoich placówek. Polacy ostrzegają, że 1 września uczniowie moga rozpocząć bezterminowy strajk.
l24.lt/zw.lt/kresy.pl





























