W artykule „Po co jest nam potrzebna zniszczona ziemia królewiecka?” litewski publicysta, historyk i działacz polityczny Česlovas Iškauskas podważył legalność przynależności Kaliningradu (dawnego Królewca) do Federacji Rosyjskiej.
Jak napisał Iškauskas, „status obwodu jest zawieszony w powietrzu”. Przyczyną tego stanu rzeczy były decyzje Konferencji Poczdamskiej, która kwestii przynależności Królewca nie rozstrzygnęła według publicysty ostatecznie. Pisząc o tym, Iškauskas powołuje się na opinię politologa Raimondasa Lopaty, który przed dekadą zakwestionował moc prawną decyzji poczdamskich w stosunku do obwodu kaliningradzkiego. Na konferencji w Poczdamie obwód kaliningradzki dla ZSRR był przyznany ponoć tylko do „czasowego administrowania”, a więc do czasu zwołania międzynarodowej konferencji i pokojowego uregulowania tej kwestii. Iškauskas, powołując się na opinię innych historyków, przypomina, że „prawna przynależność obwodu do Federacji Rosyjskiej nie jest ostateczna”.
Konferencja miała być, jak pisze autor, zwołana w najbliższym czasie, jednak plany aliantom pokrzyżowała zimna wojna, która niedługo nastąpiła pomiędzy Związkiem Radzieckim a Zachodem. Potem przyszedł czas upadku bloku wschodniego, obalenia muru berlińskiego i ostatecznie rozpadu ZSRR. Wszystkie te wydarzenia zamroziły niejako problem przynależności obwodu kaliningradzkiego, dywaguje litewski historyk. Nie proponuje on wprawdzie by problem poruszyć na nowo, ale na zakończenie swego artykułu stawia pytanie: „Czy wciąż jeszcze marzymy przyłączyć ten kraj (do Litwy)?”, o czym odpowiada: „No chyba tylko po to, by zlikwidować tam grożącą całej Europie siłę”.
L24.lt / delfi.lt / Kresy.pl






























