Co najmniej 16 dżihadystów zginęło w ataku, jaki przeprowadzili po wdarciu się do Libanu członkowie frontu al-Nusra walczącego w Syrii z szyitami oraz wojskami wiernymi prezydentowi Baszarowi al-Asadowi. Doszło tam do starcia z Hezbollahem, który popiera politykę syryjskiego prezydenta, a który przez sunnickich fundamentalistów uznawany jest za wroga.
Hezbollah podaje, że do walk doszło w pobliżu miasta Arsal położonego na północ od Bejrutu, które w sierpniu próbowali przejąć islamiści z al-Nustry. Uprowadzili oni wówczas żołnierzy libańskiej armii i do dziś zabili w niewoli co najmniej trzech z nich.
Sunnici z frontu Al-Nusra, podobnie jak Państwo Islamskie i szereg innych sunnickich organizacji terrorystycznych walczących w Syrii, uznają Hezbollah za jednego ze swoich głównych wrogów. Hezbollah popierający syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada ma w tym kraju własne bojówki wspomagające rządową armię.
tvn24.pl/Kresy.pl



























