Czeski premier Bohuslav Sobotka wprost stwierdził, że nie popiera nowego pakietu “sektorowych” sankcji przeciw Rosji. Również prezydent Miloš Zeman uważa, że Unia Europejska powinna być bardziej neutralna, jeśli chodzi o kryzys ukraiński. Zaproponował nawet Moskwie i Kijowowi swoją mediację.
W Czechach sankcje wywołują sprzeciw przede wszystkim lobby przemysłowego. Skrytykował je między innymi Jiři Hynk przewodniczący czeskiego Stworzyszenia Przemysłu Wojskowego. Czeskie firmy cywilne są z kolei zaangażowane w handel towarami i technologiami, które mogą być kwalifikowane jako “produkty podwójnego zastosowania” (cywilnego i wojskowego). Teraz obawiają się one wyparcia z rosyjskiego rynku, który według czeskich analityków szybko zostanie przejęty przez konkurentów, szczególnie z Azji. Same czeskie przedsiębiorstwa też korzystają ze wsparcia rosyjkich firm, jak to jest w przypadku śmigłowców “LOM Praga”.
Czesi martwią się także o ruch turystyczny z Rosji, który jest istotnym źródłem dochodów dla czeskiej gospodarki. Jak podkreśla, wypowiadający się dla rosyjskiej agencji Vladimír Votápek – były konsul Czech w Petersburgu, liczenie na to, że Unia Europejska w jakikolwiek sposób zrekompensuje Czechom staty wynikającego z “obosiecznych” konsekwencji przeciwrosyjskich sankcji jest “naiwnością”.
ria.ru/kresy.pl






























