Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Gazety Polskiej Codziennie, cywilne śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej zostało umorzone. Taka decyzja oznacza zdjęcie jakiejkolwiek odpowiedzialności m.in. z Donalda Tuska, Tomasza Arabskiego, Bogdana Klicha czy Radosława Sikorskiego.
– Lot do Smoleńska nie powinien się odbyć, ale żadna z osób cywilnych nie miała kompetencji do tego, aby ocenić stan techniczny lotniska w Smoleńsku; nie miała ani takich uprawnień ani takich obowiązków – mówiła na konferencja prasowej rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur.
Według prokuratury za bezpieczeństwo lotu odpowiada przewoźnik, a za bezpieczeństwo na lotnisku – zarządca tego lotniska. Rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga zaznaczyła, że śledczy zajmujący się sprawą wskazali, iż „nie było jednego, pełnego dokumentu – aktu prawnego, który kompleksowo regulowałby organizację wizyt zagranicznych najważniejszych osób w państwie”.
– Były dwa kluczowe akty prawne: porozumienie z 2004 r. zawarte pomiędzy szefami KPRM, KPRP, Kancelarii Sejmu i Kancelarii Senatu a ministrem obrony narodowej, które regulowało zasady dysponowania specjalnym wojskowym transportem lotniczym oraz instrukcja o lotach HEAD najważniejszych osób w państwie – tłumaczyła na konferencji prasowej prokurator Renata Mazur.
Główne śledztwo, w którym badane są przyczyny katastrofy smoleńskiej, prowadzi prokuratura wojskowa. Równolegle cywilni śledczy analizowali wątki ewentualnej odpowiedzialności rządzących.
Choć członkom rządu można postawić zarzuty na podstawie samego raportu Najwyższej Izby Kontroli z 2011 r., który nie zostawia suchej nitki na organizatorach wizyty w Katyniu, to jednak prokuratura nie zamierza tego zrobić.
Raport NIK-u dowodził, że w kwietniu 2010 r. doszło do karygodnych zaniechań, a odpowiedzialność powinni ponieść m.in. minister w Kancelarii Premiera Tomasz Arabski odpowiedzialny za organizację lotu, Bogdan Klich, ówczesny szef Ministerstwa Obrony, który dopuścił do wielu nieprawidłowości w nadzorowanym przez niego elitarnym 36. specpułku. Radosławowi Sikorskiemu, a także premierowi Donaldowi Tuskowi szef zespołu ds. przyczyn katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz zarzuca m.in., że powierzyli odpowiedzialność za organizację wizyty „jednemu z najgroźniejszych agentów SB”. Chodzi o ambasadora tytularnego Tomasza Turowskiego – wieloletniego agenta komunistycznego wywiadu, działającego za granicą, który donosił m.in. na księży.
To tylko niewielka lista wszystkich uchybień. Jak jednak dowiedziała się „Codzienna”, wszystko wskazuje na to, że śledztwo zostanie umorzone. – Niczego w tej chwili nie mogę powiedzieć. Poinformujemy o decyzji w poniedziałek – powiedziała nam rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prokurator Renata Mazur.
W gmachu prokuratury leży już blisko 400-stronicowe uzasadnienie do umorzenia śledztwa i w weekend mieli pod nim się podpisać śledczy prowadzący sprawę. W sobotę minął bowiem termin wyznaczony na zakończenie dochodzenia, a jak dotąd nikomu poza wiceszefem BOR-u Pawłem B. nie postawiono żadnych zarzutów.
W zeszłym tygodniu wyłączono jedynie wątek odpowiedzialności byłego ministra spraw wewnętrznych Jerzego Millera, który w 2010 r. z ramienia rządu odpowiadał za Biuro Ochrony Rządu. Jak uznała prokuratura, biuro skandalicznie zaniedbało przygotowanie prezydenckiej wizyty 10 kwietnia 2010 r. Śledczy zajęli się jednak sprawą Millera jedynie ze względu na zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego szefa MSW, które złożył poseł PiS-u Antoni Macierewicz. – Prokuratura bardzo mocno odbiera sygnały polityczne, a ten sygnał był zupełnie jednoznaczny: nie ma być żadnych winnych. Winni bowiem oznaczają całkowite podważenie, wysadzenie w powietrze, opowieści rządu o katastrofie smoleńskiej – komentuje sprawę prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.
Antoni Macierewicz zwrócił się do Prokuratora Generalnego o wznowienie postępowania w sprawie organizacji lotów prezydenta i premiera do Smoleńska w kwietniu 2010 roku
Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur poinformowała, że prokuratorzy umorzyli – z braku znamion przestępstwa – śledztwo dotyczące organizacji lotów prezydenta i premiera do Smoleńska w 2010. Praska prokuratura badała sprawę ewentualnego niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez urzędników i funkcjonariuszy publicznych kancelarii prezydenta, premiera, MSZ, MON, polskiej ambasady w Moskwie.
Macierewicz, który stoi na czele zespołu parlamentarnego do spraw zbadania przyczyn katastrofy Tu-154M, nazwał decyzję prokuratury “kuriozalnym wydarzeniem” i “kpiną z praworządności”.
– Trzeba się zwrócić, co niniejszym czynię, do pana Prokuratora Generalnego pana Seremeta, żeby objąwszy szczególnym nadzorem to postępowanie, rozważył, po jego przeanalizowaniu, jego wznowienie – powiedział.
Macierewicz za niedopuszczalne uznał, że – jak mówił – według prokuratury “śmierć najważniejszych osób w państwie nie naraziła na szkodę interesu publicznego i interesu ich krewnych”.
– Przypomnijmy, że krewnym osób, które zginęły nie nadano statusu osób pokrzywdzonych. Uzyskano w ten sposób skutek, że orzeczenie prokuratury jest prawomocne i niezaskarżalne – zaznaczył polityk PiS.
Macierewicz stwierdził, że prokuratorzy nie zwrócili uwagi na to, że kolejne nieprawidłowości układały się “w ciąg przyczyn, które doprowadziły do tragedii”.
– Prokuratura rozpatruje każde wydarzenie osobno nie widząc ciągu przyczynowo-skutkowego pomiędzy poszczególnymi działaniami, który w oczywisty sposób istnieje – ocenił.
Rzeczniczka praskiej prokuratury mówiła, że “zabrakło wszystkich elementów, które muszą być”, aby doszło do przestępstwa niedopełnienia obowiązków. Dodała, że “w większości działania funkcjonariuszy publicznych, które podlegały ocenie (prokuratury), były prawidłowe i zgodne z przepisami”, a odnotowane nieprawidłowości nie wywołały negatywnych skutków np. w postaci niemożności odbycia wizyty. Poseł PiS zarzucił prokuraturze zaniedbanie polegające na tym, że – jak mówił – w trakcie postępowania nie przesłuchano nikogo ze strony rosyjskiej.
– Zdaje się, że szereg osób na najważniejszych stanowiskach w państwie zostało objętych szczególną ochroną – stwierdził Macierewicz. Wśród osób, które – według niego – dopuściły się zaniechań, przyczyniających się do katastrofy smoleńskiej polityk PiS wymienił: premiera Donalda Tuska, szefa MSZ Radosława Sikorskiego, byłego szefa MON Bogdana Klicha, byłego szefa MSWiA Jerzego Millera, szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego.
– Każdy funkcjonariusz widząc, że istnieje zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa czy innej osoby, zwłaszcza prezydenta, ma obowiązek informowania o tym. Pan minister Sikorski miał obowiązek poinformowania, że służby rosyjskie zapowiadały, że nie będą się zajmowały wizytą prezydenta, a nie zrobił tego, czym naraził na zagrożenie pana prezydenta, podobnie jak innymi działaniami i zaniechaniami, które wykonał on, jak i minister Klich, minister Miller, minister Arabski i przede wszystkim Prezes Rady Ministrów – Donald Tusk – powiedział Macierewicz.
Decyzja prokuratury jest niedopuszczalna dla rzecznika PiS Adama Hofmana.
– To kolejny dowód na to, że żeby osądzić winnych i wyjaśnić prawdę o Smoleńsku musi dojść w Polsce do zmiany władzy. Nie da się nikomu wmówić, skoro była fatalnie przygotowana wizyta, ginie prezydent, 96 obywateli i nikt nie jest winny. To niedopuszczalne w demokratycznym państwie – powiedział w poniedziałek PAP Hofman.
Szef PiS Jarosław Kaczyński pytany w ubiegłym tygodniu o spodziewane umorzenie cywilnego wątku śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej powiedział: Jeżeli ktoś wierzy, że prokuratura nie odbiera sygnałów politycznych, mimo że formalnie jest niezależna, to chciałbym przekonać, że to jest całkowicie nieprawdziwe przeświadczenie. Prokuratura bardzo mocno odbiera sygnały polityczne, a ten sygnał był zupełnie jednoznaczny: nie ma być żadnych winnych, bo winni oznaczają całkowite podważenie, wysadzenie w powietrze całej opowieści (…) rządu o katastrofie smoleńskiej.
– Trzeba będzie czekać na zmianę sytuacji politycznej, by do tych spraw wrócić i zgodnie z prawem, bez dążenia do zemsty, na zasadach uczciwości te sprawy zbadać. Przypuszczam, że wtedy znajdzie się wielu winnych. Sądzę, że będzie wśród nich także obecny premier – mówił Kaczyński.
PAP/Niezalezna.pl





























