Gdyby pretendenci do urzędu prezydenta Rosji spełnili swoje przedwyborcze obietnice to skarb państwa kosztowałyby one setki miliardów dolarów. Taką analizę przeprowadziła na zlecenie dziennika ?Moskiewski Komsomolec? jedna z firm audytoryjnych.
Najdroższe okazały się obietnice kandydata Sprawiedliwej Rosji Siergieja Mironowa. Analitycy ocenili ich realizację na 124 biliony rubli. Niewiele mniej należałoby wydać z rosyjskiego budżetu na spełnienie obietnic komunisty Giennadija Ziuganowa. Eksperci oszacowali je na 110 bilionów rubli. Na trzecim miejscu znalazł się lider nacjonalistów Władimir Żyrinowski, którego obietnice kosztowałyby państwo 80 bilionów rubli. Daleko za nimi są Władimir Putin, którego obietnice kosztują 10 bilionów i Michaił Prochorow z obietnicami wartymi 7 bilionów rubli.
Zdaniem analityków największe koszty państwo poniosłoby w przypadkach: obniżenia wieku emerytalnego, podwyższenia emerytur i zwiększenia pomocy socjalnej. W sztabach wyborczych najbardziej hojnych kandydatów nie zdziwiono się tak ogromnymi sumami. Wręcz przeciwnie w partii komunistycznej, liberalno -demokratycznej i Sprawiedliwiej Rosji zapewniono, że budżet Rosji wytrzyma jeszcze większe obciążenia.





























