Większość Białorusinów uważa, że gospodarka ich kraju jest w kryzysie, a winę za to ponosi prezydent Aleksander Łukaszenka.
Według znanego białoruskiego socjologa Aleha Manajeua, wskazuje na to sondaż przeprowadzony we wrześniu wśród Białorusinów przez zarejestrowany na Litwie niezależny ośrodek socjologiczny NISEPI.
Wyniki sondażu Aleh Manajeu przedstawił wczoraj w Ambasadzie Polski w Mińsku podczas spotkania z dyplomatami i dziennikarzami.
Aleh Manajeu zwrócił uwagę, że popularność prezydenta spadła do wyjątkowo niskiego poziomu 24,5 procent. Jednak – jego zdaniem – nie można wysnuwać z tego pośpiesznych wniosków, że na Białorusi może dojść do rewolucji takiej jak na przykład w niektórych państwach arabskich. Profesor Manajeu stwierdził, że głębsza analiza wyników sondażu pokazuje, iż wśród ludzi niezadowolonych z sytuacji w kraju na razie jest stosunkowo niska gotowość do udziału w jakichś formach protestu. Profesor Manajeu zwrócił również uwagę, że 42 procent Białorusinów opowiada się za wejściem ich kraju do Unii Europejskiej i mniej więcej tyle samo jest za integracją z Rosją.
Profesor Manajeu wyniki badań socjologicznych miał przedstawić w ubiegły czwartek. Jednak idąc do Ambasady Polski został zatrzymany przez milicję, a następnie wypuszczony. Profesor Manajeu uważa, że może być wiele przyczyn jego zatrzymania. Nie wyklucza, że mogło chodzić na przykład o zastraszenie lub uniemożliwienie na dany moment prezentacji wyników badań socjologicznych.
IAR/Kresy.pl






























