Jaka powinna być litewska polityka wschodnia?

Doktor Arūnas Molis w analizie opublikowanej na portalu Geopolitika.lt wzywa litewskie władze do wzmożenia aktywności na wschodzie.

Punktem wyjścia tekstu Molisa jest opis obecnej sytuacji: Ukraina i Mołdawia w ciągu ostatnich lat stały się polem dla walk wewnętrznych. Gruzja może nadal obawiać się wznowienia militarnego zagrożenia ze strony Rosji. W całym regionie południowego Kaukazu rosną dążenia autorytarne, przy całkowitym braku chęci rozwiązania problemu zamrożonych w połowie lat 90-tych konfliktów. Kryzys ekonomiczny zagraża wszystkim tym krajom bankructwem, a korupcja osiągnęła niespotykaną skalę. Państwa Unii Europejskiej zaś ani nie podejmują wysiłku zapoznania się z sytuacją na wschodzie, ani nie są skłonne uznać propozycji litewskich, polskich oraz szwedzkich w kwestii zliberalizowania systemu wizowego. W takich warunkach wszelkie poczynania litewskie skazane są, niejako z założenia, na tylko częściowe powodzenie. Mimo to udało się podjąć rozmowy z Białorusią, nadal uznawana jest prawna integralność Gruzji, rozpoczęto także program pomocowy dla Mołdawii.

Drugim ważnym czynnikiem, który powoduje nieskuteczność polityki wschodniej jest najzwyczajniej duża aktywność rosyjska. Państwa włączone w Europejską Politykę Sąsiedztwa nadal pozostają w pełni suwerenne. Rosjanie proponują zarówno wolność handlu, jak i swobodny przepływ osób. Ich program nadawania rosyjskiego obywatelstwa wszystkim chętnym objął szeroką rzeszę żyjących w krajach postsowieckich. Dla niektórych z tych państw propozycje rosyjskie wydają się bardziej atrakcyjne niż europejska “demokratyzacja”.

Polityka wschodnia Litwy, zdaniem autora, nie jest skoordynowana. Nie wiadomo, kto ponosi pełną odpowiedzialność za konkretne decyzje. Na Litwie stosunkami ze wschodem zajmuje się niedawno założony Departament Polityki Sąsiedztwa w MSZ. Jednocześnie jednak praktycznie te same zadania ma, znajdujący się także w strukturach MSZ, Departament na Rzecz Rozwoju i Demokracji. Dodatkowo stosunkami z Białorusią, czy Ukrainą zajmuje się Ministerstwo Obrony. Istnieje też wiele organizacji pozarządowych, które, między innymi poprzez działalność gospodarczą, starają się rozwijać “społeczeństwo obywatelskie” w państwach postsowieckich. Nie stworzono jednak instytucji, która zarządzałaby tym potencjałem, jaki wytworzył się na Litwie w ostatnim czasie. Nie ustala się priorytetów. Każdy działa na własną rękę, co w konsekwencji może prowadzić do wygenerowania konfliktów interesów na Litwie.

Kolejną kwestią jest odczuwanie pewnej samotności w prowadzonej polityce. W większości inicjatyw Litwa może liczyć tylko na Polskę, a to też – jedynie czasami. Arūnas Molis uważa, że jest to kropla w morzu potrzeb naszych wschodnich sąsiadów. Dlatego wzywa polityków litewskich do aktywnego poszukiwania sojuszników na Zachodzie, przede wszystkim w Brukseli, Paryżu i Berlinie.

Jednocześnie należy, według niego, “podzielić” Europę Wschodnią pomiędzy np. Polskę, Litwę oraz Estonię i Łotwę. Każdy z tych krajów odpowiadałby za konkretną część wschodniej polityki UE. Dzięki temu łatwiej można by było osiągnąć kontynuację i stabilność w działaniu. Wreszcie też stałoby się jasne, kto jest odpowiedzialny za działania na danym “odcinku”.

W tym kontekście najbardziej istotne jest ustalenie strategii wobec Rosji. Agresywna antyrosyjska retoryka, jak też całkowite ignorowanie aspiracji Moskwy do odgrywania głównej roli w Europie Wschodniej z pewnością nie są dobrym wyjściem. Litwa, przy swoim niewielkim potencjale oraz uzależnieniu od wymiany handlowej z Rosją, nie może sobie na to pozwolić. Z drugiej jednak strony polityka milczenia, powodowana obawą przed “rozzłoszczeniem” Moskwy także nie przyniesie długoterminowych korzyści. Najważniejsze więc jest przekonanie krajów zachodnioeuropejskich, że aktywność wobec poczynań Rosji będzie korzystniejszym rozwiązaniem niż ignorowanie istnienia jej aspiracji, zagrażających Europie Wschodniej.

Błażej Cecota/geopolitika.lt/Kresy.pl

forma płatności