Zacieśnienie współpracy gospodarczej, kulturalnej i wojskowej, a przede wszystkim znaczące zbliżenie polityczne Francji i Rosji to efekty zakończonej wczoraj trzydniowej wizyty Dmitrija Miedwiediewa w Paryżu.
Honorom dyplomatycznym towarzyszyły konkretne ustalenia gospodarcze i polityczne. Francja i Rosja podpisały dwa porozumienia ekonomiczne. Pierwsze przewiduje włączenie się francuskiego koncernu energetycznego GDF Suez w budowę Gazociągu Północnego. Drugie dotyczy przejęcia przez francuskiego producenta taboru kolejowego Alstom 25 proc. udziałów jego rosyjskiego odpowiednika – Transmaszholdingu. Rosyjskiemu prezydentowi towarzyszyła we Francji duża grupa biznesmenów, którzy nawiązali kontakty z francuskimi partnerami.
– Zbliżenie Moskwy i Paryża bierze się z kryzysu ekonomicznego. Oba państwa dość znacznie ucierpiały w wyniku recesji i poprzez zbliżenie swoich wielkich gospodarek starają się odrobić straty spowodowane zapaścią. Z kolei zbliżenie gospodarcze pociąga za sobą zacieśnienie kontaktów politycznych i jest to jakby naturalny proces – komentuje Dominik Jankowski, ekspert Fundacji im. K. Pułaskiego.
Podczas wizyty toczyły się także negocjacje na temat zapowiadanej już wcześniej sprzedaży przez Francję nowoczesnych okrętów desantowych klasy Mistral. Cztery jednostki tego typu chce kupić Rosja dla swojej marynarki wojennej. Budowane we Francji (choć części kadłubów powstały też w stoczni w Gdańsku) Mistrale mogą przewozić 16 dużych śmigłowców (lub 35 mniejszych), 40 czołgów (lub 70 innych pojazdów), wyposażony batalion piechoty (450 żołnierzy) lub 900 ludzi. Propozycja wzbudziła zaniepokojenie państw bałtyckich i Gruzji. Media przywołały słowa dowódcy Marynarki Wojennej Rosji adm. Władimira Wysockiego, który powiedział, że gdyby Rosja miała okręt typu Mistral, podczas wojny z Gruzją “wypełniłaby swoją misję w 40 minut zamiast w 26 godzin”.
Tomasz Grotnik, redaktor naczelny miesięcznika “Morze, statki i okręty”, zauważa jednak, że Mistrale nie muszą pełnić funkcji bojowych i ofensywnych. Projektanci przewidzieli dla nich także zastosowania w misjach humanitarnych, operacjach pomocy i ewakuacji. – Rosjanie nie kupują Mistrali, by przerzucać związki operacyjne piechoty morskiej, lecz po to, by aktywnie realizować politykę na arenie międzynarodowej. Chcą podnieść swój prestiż w świecie przez obecność okrętu, który może np. nieść pomoc ofiarom trzęsienia ziemi w rejonach, na których skupia się uwaga światowych mediów. Dziś robią to Amerykanie czy Włosi. Ci drudzy wysłali na Haiti lotniskowiec Cavour, który podobnie jak Mistrale przystosowany jest do transportu lub działania jako szpital – mówi Grotnik.
Na pytanie, dlaczego Rosja sama nie może wyprodukować takich jednostek, ekspert odpowiada, że na przeszkodzie stoją zaległości w projektowaniu i małe doświadczenie eksploatacyjne takich okrętów. Konstruowanie i budowanie od podstaw byłoby znacznie droższe od kupienia gotowej i sprawdzonej w akcji (Mistrale uczestniczyły w ewakuacji cywilów z Bejrutu w 2006 r.) francuskiej jednostki.
Dziennik Polski/Kresy.pl




























