Po „remoncie” z kaplicy Matki Bożej Ostrobramskiej w Wilnie zginęła część wotów składanych od setek lat przez polskich pielgrzymów – czytamy na łach Naszego Dziennika. Z informacji „Kuriera Wileńskiego” wynika, że prace konserwatorskie Ostrej Bramy podjął się sfinansować posiadający masońskie afiliacje Rotary Club.
Po skontrolowaniu przeprowadzonych już w kaplicy ostrobramskiej prac Departament Ochrony Zabytków jednoznacznie stwierdził, że w ich wyniku ucierpiała nie tylko sakralna, ale i historyczna wartość obiektu. „Zgodnie z ustawą w tym obiekcie kultury mogą być prowadzone wyłącznie prace konserwatorskie. Niemniej jednak podczas wykonywania prac w korytarzu i na schodach prowadzących do kaplicy były niszczone wartościowe elementy: zdemontowano zabytkowe drewniane drzwi, uszkodzono autentyczne ceramiczne płytki z 1932 roku, przysłaniając je nowym pokryciem, zdemontowano stare poręcze i zamiast nich zamontowano nowoczesne, przy tym łamiąc w niektórych miejscach zabytkowe mury, zamiast starych schodów ułożone nowe ze sztucznego granitu, część starych schodów została zdemontowana, ściany zostały pomalowane bez wykonania specjalnych badań” – między innymi takie naruszenia, których dokonano w trakcie remontu kaplicy, wylicza w komunikacie prasowym departament.
Litewski Departament Ochrony Zabytków zamierza uniemożliwić dalsze – przewidziane przez architekta i kurię wileńską – prace, w których zaplanowano przebudowę samej kaplicy i cofnięcie o około 3-4 metrów w głąb Cudownego Obrazu. Taka ingerencja spowodowałaby bowiem, że po ponad 400 latach Cudowny Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej zniknąłby z oczu wiernych modlących się z ulicy – czytamy.
KAI/Kresy.pl
Zobacz też:
Wandalizm w Ostrej Bramie






























