Po wielu groźbach i obawach o życie, korespondent RFI w Moskwie Aleksandr Podrabinek powoli wraca do normalnego życia. Jego historia to jeden z wielu przykładów nękania i ataków na życie dziennikarzy w Rosji.
Podrabinek nie wrócił jeszcze do pełnej aktywności zawodowej, ale można się już z nim skontaktować. Obawiając się o bezpieczeństwo własne i swojej rodziny przez kilkanaście dni nie używał telefonu komórkowego.
Pretekstem do nagonki na dziennikarza był opublikowany przez niego artykuł. Krytykował w nim decyzję lokalnych władz nakazującą zmianę nazwy moskiewskiej restauracji „Antysowieckiej” na mniej obraźliwą dla weteranów Związku Radzieckiego.
W swoim artykule Podrabinek wskrzesza Gułag i stalinowskie zbrodnie, pisząc: „Antysowiecka” nazwa tak was oburzyła, ponieważ z pewnością byliście nadzorcami w tych obozach i więzieniach… katami w plutonach egzekucyjnych”. Sam Podrabinek spędził 8 lat w więzieniu za nielegalne publikacje.
W czasach, gdy rosyjska władza rehabilituje Stalina, a wszelką krytykę dawnego dyktatora uznaje jako atak przeciwko panującej władzy i całej Rosji, artykuł Aleksandra Podrabinka zadziałał jak iskra w beczce prochu.
Pod pretekstem obrony honoru walczących w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, młodzieżowy ruch prokremlowski „Nasi” opublikował w Internecie numer telefonu i adres Aleksandra Podrabinka. „Uważamy, że osoby, które obrażają weteranów wojennych nie powinny mieć prawa do życia w Rosji” – oburzał się Gleb Krajnik, jeden z rzeczników „Naszych”, którzy zorganizowali manifestację, a raczej nieustanny dyżur pod domem dziennikarza, aby wymóc na nim przeprosiny.
Aleksander Podrabinek wyznaje, że otrzymał poważne groźby. „Wiem z wiarygodnych źródeł, że decyzję o mojej eliminacji podjęto na bardzo wysokim szczeblu. Nie wiem, kto ma wykonać wyrok” – oświadczył w swym blogu. Rzeczywiście grożono mu, a w jego mieszkaniu pojawiły się niezidentyfikowane osoby.
Po morderstwach wielu rosyjskich dziennikarzy i obrońców praw człowieka, spośród których najgłośniejsze było zabójstwo Anny Politkowskiej, w obronie Podrabinka wystąpiło wiele organizacji.
Szef francuskiej dyplomacji publicznie poparł sprawę Aleksandra Podrabinka, a Komitet Obrony Dziennikarzy z siedzibą w Nowym Yorku wezwał do przeprowadzenia natychmiastowego śledztwa w sprawie prześladowań dziennikarza. Aby jednak całkowicie uciszyć sprawę, potrzebna była interwencja wyższych władz. W przeszłości Władimir Putin nie występował w obronie zamordowanych dziennikarzy, jednak tym razem rosyjski prezydent wstawił się za sprawą Aleksandra Podrabinka.
Doradcy Dmitrija Miedwiediewa powiadomili wymiar sprawiedliwości o działaniach „Naszych”. Młodzieżówka ta powstała 4 lata temu, za czasów prezydentury Władimira Putina i regularnie nękała tych, których oskarżała o działalność antypatriotyczną. Prezydencka rada ds. społeczeństwa obywatelskiego i obrony praw człowieka zbada, czy „Nasi” dopuścili się pogwałcenia rosyjskiego prawa podczas swoich działań. Jest to nadzwyczajny gest, który może być oznaką rozdziału czołowych rosyjskich władz.
Joanna Korol/rfi.fr/Kresy.pl




























