Francuska sekterarz stanu do spraw ekologii Chantal Jouanno chce przeprowadzić dochodzenie w przedsiębiorstwie Électricité de France (EDF), którego celem będzie zbadanie, czy odpady nuklearne rzeczywiście były wywożone na Syberię.
Jak twierdzi Chantal Jouanno, „w momencie pojawienia się wątpliwości opinia publiczna musi być informowana”. Sekretariat stanu udzielił Francuskiej Agencji Prasowej informacji, że Jouanno chce, aby EDF przeprowadziła wewnętrzne dochodzenie, będące konsekwencją ujawnienia informacji o składowanych odpadach na kanale France Info. W filmie dokumentalnym wyemitowanym we wtorek wieczorem przez telewizję Arte pt. „Odpady – nuklearny koszmar”, Eric Guéret i Lauve Noualhat (dziennikarz „Libération”, które nagłośniło sprawę w poniedziałek) szczegółowo pokazują, jak zużyte przez Francję paliwa nuklearne są składowane pod gołym niebem, na syberyjskich torach kolejowych. Co gorsze, odpady te nie są poddawane żadnej obróbce.
Chantal Jouanno „czeka na więcej informacji i nie chce podejmować decyzji w pośpiechu”, dodaje gabinet jednocześnie zaznaczając, że sekretarz nie miała okazji obejrzenia filmu telewizji Arte przed jego emisją. „Tym niemniej jest rzeczą normalną, że w momencie pojawienia się wątpliwości opinia publiczna musi znać prawdę”, dodają informatorzy i przypominają, że we Francji sprawami nuklearnymi zajmuje się minister Jean-Louis Borloo.
W poniedziałek grupa Électricité de France zapewniła, że nie przetransportowała „żadnych odpadów nuklearnych na terytorium Rosji”. Dodała, że „odpady nuklearne powstałe w wyniku obróbki paliw pozostają we Francji i są składowane oraz kondycjonowane w La Hague. Laure Noualhat odniósł się do tej wypowiedzi tymi słowy: „powiedziano nam, że 96% materiałów nuklearnych poddawanych jest waloryzacji, przetwarzaniu i innym procesom, dzięki czemu mogą zostać użyte powtórnie. Zbadaliśmy sprawę i okazało się, że informacja nie jest prawdziwa”.
Marcin Schabowski/nouvelobs.fr/Kresy.pl
Zobacz także:





























