Wiceszef gruzińskiego parlamentu Paata Dawitaja uważa, że po wizycie prezydenta Baracka Obamy w Moskwie oddaliło się widmo kolejnej wojny Gruzji z Rosją. Dawitaja ostrzega jednak, że Rosjanie mogą rozpocząć serię groźnych prowokacji, które zdestabilizują sytuację na Kaukazie.
Podobne zdanie mają rosyjscy i gruzińscy politolodzy, według których Moskwa nie zdecyduje się na otwartą wojnę z Gruzją w obawie przed utratą międzynarodowego zaufania.
Eksperci twierdzą jednak, że duża liczba rosyjskich wojsk stacjonujących na granicach Gruzji daje szerokie możliwości organizowania prowokacji wymierzonych w Tbilisi. Taką prowokacją nazwał rzecznik prasowy gruzińskiego MSW, Szota Utiaszwili dzisiejsze oświadczenia samozwańczych władz separatystycznej Abchazji o rzekomych lotach samolotów szpiegowskich nad terytorium tej zbuntowanej republiki.
W ubiegłym roku na krótko przed wybuchem gruzińsko-rosyjskiej wojny obie strony konfliktu oskarżały się wzajemnie o szpiegostwo z powietrza i strzelanie do samolotów bezzałogowych.
IAR/Kresy.pl




























