Przedstawiciele białoruskiej opozycji, Aleksander Kazulin i Anatolij Lebiedźka zarzucają Polsce “amoralne handlowanie” z reżimem Łukaszenki. Krytyką tą oburzony jest lider ruchu “Za wolność” Aleksander Milinkiewicz.
Białoruscy politycy podzielili się swoim rozczarowaniem z Polską Agencją Prasową.
“Polska i Niemcy mają podobną pozycję, są generatorami nowej polityki Unii Europejskiej w stosunku do Białorusi” – zadeklarował Aleksander Kazulin. Dodał jednocześnie, że usłyszał od polskiego polityka, że Polska postawiła białoruskiemu reżimowi ultimatum: to czy Łukaszenko zostanie zaproszony do Pragi zależy od tego, czy Związek Polaków na Białorusi będzie mógł bez przeszkód odbyć zjazd. “Takie stanowisko jest dla nas zaskakujące. Czy to oznacza, że możemy się targować? To jest amoralne” – denerwował się Kazulin.
Tymczasem lider Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatolij Lebiedźka przekonuje: “My potrzebujemy europejskich wartości, podczas gdy Łukaszenko potrzebuje europejskich pieniędzy. Pytanie brzmi, co wybierze Europa? Będzie musiała wybierać pomiędzy Łukaszenką a proeuropejsko nastawionymi Białorusinami”.
Z krytyką pod adresem Polski całkowicie nie zgadza się Aleksander Milinkiewicz. “Uważam, że nie mamy prawa mówić o tym, że się z nami nie liczą. Unia Europejska, owszem, współpracuje z władzą, ale żeby zmienić sytuację na Białorusi. Nam zaś trzeba iść do ludzi. A o takiej pracy niektórzy z polityków całkowicie zapomnieli. Co zaś dotyczy się ich wypowiedzi, to jestem oburzony!”
Zarzuty Kazulina i Lebiedźki odpiera także minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej Radosław Sikorski: “nie ma żadnego amoralnego handlu w działaniach dotyczących Białorusi”.
Halina Węcławek/charter97/Kresy.pl




























