Kolejna rosyjska prowokacja

Korespondencja z Kijowa: Ministerstwo Obrony Ukrainy wydało dzisiaj oświadczenie dotyczące rosyjskiego filmu dokumentalnego „Swój – Cudzy” mówiącego o rosyjsko-gruzińskiej wojnie w sierpniu 2008 roku. Film ten miał premierę 1 lutego na rosyjskim kanale telewizyjnym „Rossija”.

Ministerstwo Obrony Ukrainy nazwało film prowokacją, która w zamiarze ma dyskredytować państwo ukraińskie i ukraińskie siły zbrojne. Film autorstwa rosyjskiego dziennikarza Arkadija Mamontowa ma potwierdzać udział ukraińskich żołnierzy w działaniach bojowych na Kaukazie w sierpniu 2008 roku.

Według Ministerstwa Obrony: “W filmie, przygotowanym na niskim profesjonalnym poziomie, nie ma żadnych dowodów udziału żołnierzy i pracowników Zbrojnych Sił Ukrainy w konflikcie rosyjsko-gruzińskim w sierpniu 2008 roku”.

W Ministerstwie zwrócono uwagę, że przy realizacji filmu, autor nie zwrócił się z prośba o komentarz, ani do Ministerstwa Obrony, ani do Sztabu Generalnego Zbrojnych Sił Ukrainy.

Ministerstwo Obrony podkreśliło również, ze nie jest to pierwsza próba dyskredytowania Ukrainy i jej sił zbrojnych. W marcu 2006 roku kanał “Rossija” wyemitował film dokumentalny autorstwa tego samego dziennikarza pt. “Ściśle Tajne”, w którym starał się dowieść, że na terytorium jednego z garnizonów wojskowych w obwodzie kijowskim znajdowało się tajne więzienie CIA. Po interwencji Ministerstwa Obrony Ukrainy, jesienią 2006 roku kanał “Rossija” i Mamontow sprostowali przedstawione w filmie informacji.

Korespondentowi Kresów.pl udało się obejrzeć ostatni film Mamontowa. Tytuł filmu, jak zaznacza autor pochodzi od nazwy wojskowego systemu ostrzegania “swój-obcy”. We wstępie dziennikarz zaznacza, że realizując materiał zamierzał znaleźć potwierdzenie informacji dotyczących udziału strony ukraińskiej w konflikcie zbrojnym na Kaukazie. Jak sam podkreśla, wcześniej mimo licznych oskarżeń, nikt nie przedstawił należytych dowodów.

W filmie pojawiają się dwa “ukraińskie watki”. Pierwszy, dłuższy, dotyczy wykorzystania kompleksu rakietowego do obrony przeciwlotniczej “Buk” sprzedanego przez Ukrainę Gruzji oraz udziału wojskowych techników ukraińskich przy jego obsłudze podczas zestrzelenia rosyjskich samolotów nad Gruzją. Drugi “ukraiński ślad” mówi o udziale żołnierzy ukraińskich oddziałów specjalnych podczas operacji gruzińskich.

Jeśli chodzi o pierwszy temat, to nie jest żadną tajemnicą, że Ukraina sprzedała Gruzji w roku 2007 jeden z kompleksów obrony przeciwlotniczych “Buk M-1” za sumę 12,2 mln dolarów amerykańskich. Do tego za ustanowienie odpowiednich parametrów startowych i obsługę techniczną Gruzja zapłaciła dodatkowo 891 tys. dolarów. Kompleks “Buk” został prawdopodobnie użyty podczas obrony przestrzeni powietrznej Gruzji i za jego pomocą zestrzelono dwa rosyjskie samoloty bojowe Su-25.

Autor stara się jednak dowieść, że kierowali nim ukraińscy specjaliści, ponieważ Gruzini nie byli w stanie nauczyć się jego obsługi. Według Mamontowa, w sierpniu pod pretekstem pomocy poszkodowanym podczas powodzi na zachodniej Ukrainie, Juszczenko ogłosił skrytą mobilizację. Niektórym z rezerwistów zaproponowano wtedy, zamiast udać się do zachodnich obwodów, wyjazd do Gruzji. W tym miejscu widzimy słaby punkt tezy rosyjskiego dziennikarza, ponieważ mówi on z naciskiem, że obsługa kompleksów “Buk” jest bardzo skomplikowana i potrzebni są do tego wysokiej klasy specjaliści po akademii wojskowej, a jednocześnie wskazuje na młodych ukraińskich rezerwistów. Słyszymy, więc głos młodych osób opowiadających, o tym jak proponowano im wyjazd do Gruzji.

W filmie przedstawiony jest również amatorski materiał filmowy, rzekomo zdobyty przez Rosjan. Widać na nim ciało pilota, ma to być pilot rosyjskiego samolotu szturmowego zestrzelonego przez stronę gruzińską. Przeszukuje go, jak zaznacza narrator, dwóch oficerów wywiadu ukraińskiego. Świadczyć o tym mają zarejestrowane dialogi. Według rosyjskich specjalistów, oficerowie Ci mówili po rosyjsku z akcentem z Ukrainy centralnej. Do tego, wykazywali się oni profesjonalizmem, podczas gdy żołnierze gruzińscy na filmie nie wiedzieli nawet, co to takiego “czarna skrzynka”, której szukali.

Autor filmu posiłkuje się również dokumentami sporządzonymi przez komisję śledczą parlamentu ukraińskiego ds. dostaw ukraińskiej broni do Gruzji pod przewodnictwem deputowanego-skandalisty z Partii Regionów, Walerija Konowaljuka. Wśród dokumentów jest m. in. lista oficerów ukraińskich, którzy mieli brać udział w tym procederze, a również uczestniczyć po stronie gruzińskiej w konflikcie z Rosją. Autor dociera do jednego z oficerów żyjącego w jednym z miast Ukrainy zachodniej, jak podkreśla narrator na ul. Bandery. Oficer nie potwierdza swojego udziału, ale koronnym argumentem, że był on w Gruzji ma być fakt, że otrzymał mieszkanie z puli Ministerstwa Obrony Ukrainy.

Co do drugiego wątku, to autor rozmawia z młodym mężczyzną, który miał, jako młodszy oficer brać udział w “rosyjskiej operacji stabilizacyjnej”. Opowiada on, że został wzięty do niewoli przez żołnierzy oddziałów specjalnych, którzy byli Słowianami, i że był przez nich również przesłuchiwany.

Film kończy się słowami: “Tak wyglądała pomoc kuma Juszczenki kumowi Saakaszwili […] a przecież u Nas jest wspólna historia, wspólni bohaterowie […] Niech prowokacja Juszczenki pozostanie jedynie prowokacją Juszczenki”.

Przypomnijmy, że to nie pierwszy rosyjski film dokumentalny wskazujący na ukraiński udział w wojnie rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku. W listopadzie Kresy.pl donosiły o kijowskiej premierze filmu “Wojna 08.08.08. Sztuka zdrady“, która zakończyła się skandalem. Prezentacja organizowana przez Ambasadę Federacji Rosyjskiej i grupę deputowanych z Partii Regionów na czele z Konowaljukiem w hotelu Hyatt została zerwana, a do sprawy wmieszało się SBU.

mol. / Kresy

forma płatności