Polska jest obecnie w stanie przeprowadzać dwie-trzy ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej rocznie – ocenia dr Leon Popek z lubelskiego IPN. Historyk ostrzega, że przy obecnych procedurach prace na samym Wołyniu mogą potrwać kilkaset lat.
Ekshumacje polskich ofiar zbrodni wołyńskiej, przy obecnych procedurach i tempie prac, mogą potrwać na samym Wołyniu kilkaset lat, powiedział dr Leon Popek, historyk z lubelskiego IPN i badacz ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów – poinformował portal Dzieje.pl.
W Woli Ostrowieckiej trwa drugi tydzień prac ekshumacyjnych. To kolejny etap wieloletnich badań prowadzonych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. W latach 1992, 2011 i 2015 odnaleziono tam, ekshumowano i pochowano szczątki 674 osób.
Zobacz też: „Polacy bili naszych”. Tak Ukraińcy opisują ekshumacje na Wołyniu
Dr Popek, który uczestniczy w pracach na tych terenach od 1992 roku, podkreślił, że skala zadania pozostaje ogromna. Jak ocenił, Polska – nawet przy uzyskaniu wszystkich zgód ze strony ukraińskiej – jest dziś w stanie przeprowadzać dwie-trzy takie ekshumacje rocznie.
Historyk zwrócił uwagę, że obecne prace w Woli Ostrowieckiej są dopiero piątą ekshumacją na Wołyniu od ponad 30 lat. Problemem są przede wszystkim procedury. Najpierw konieczna jest zgoda ukraińskich władz na poszukiwania, następnie prowadzone są badania w terenie. Jeśli szczątki zostaną odnalezione, miejsce trzeba zabezpieczyć i zasypać, a dokumentacja trafia ponownie do ukraińskiego Ministerstwa Kultury z wnioskiem o zgodę na ekshumację.
W przypadku Woli Ostrowieckiej i Ostrówek zgodę udało się uzyskać w miesiąc, co dr Popek określił jako tempo „ekspresowe”. Po przyjeździe na miejsce dodatkowe dni zajmuje sprawdzenie terenu przez saperów i przygotowanie stanowiska.
„To jest bardzo ważne, bo w tej chwili ostatnie pokolenie świadków odchodzi i zabraknie nam tych ludzi, którzy powiedzą, że «to gdzieś tu»” – powiedział historyk.
Dr Popek postuluje stworzenie „bazy dołów śmierci” na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Miałaby ona zawierać współrzędne GPS, zdjęcia i dokumentację miejsc pochówku, nawet jeśli same ekshumacje miałyby nastąpić dopiero w przyszłości.
„Natomiast sama ekshumacja: dwie-trzy rocznie. W przypadku dwóch tysięcy miejscowości, to jest na pewno kilkaset lat tylko dla Wołynia” – ocenił badacz.
Historyk ostrzegł, że jeśli prace nie przyspieszą, za kilkadziesiąt lat temat poszukiwań ofiar Wołynia może zostać zapomniany.
Popek odniósł się także do zapowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego dotyczącej otwarcia ukraińskich archiwów poświęconych wydarzeniom na Wołyniu. Jak zaznaczył, badacze liczą na dostęp do nieznanych źródeł, ale ich opracowanie, cyfryzacja i indeksacja również będą wymagały czasu.
Pierwsze ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej przeprowadzono w sierpniu 1992 roku. Wydobyto wówczas szczątki co najmniej 323 osób. W 2011 roku odnaleziono szczątki co najmniej 317 Polaków, a w 2015 roku kolejne 33 osoby w Ostrówkach i jedną mogiłę kobiety w Woli Ostrowieckiej. W 2013 roku w Gaju ekshumowano szczątki 81 Polaków.
Podczas obecnych prac w Woli Ostrowieckiej odnaleziono dotychczas szczątki co najmniej 38 osób.
Dr Leon Popek: w tym tempie ekshumacje polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa będą trwały kilkaset lat. Ukraina wciąż blokuje ekshumacje i utrudnia prace. W znalezionym nowym grobie odnaleziono kolejne szkielety w tym dziecięce, niemal wszystkie z połamanymi czaszkami. pic.twitter.com/yeI3VfHdzV
— Bob Gedron 💯 🇵🇱 – Logicznie (@Bob_Gedron) July 21, 2026
Zobacz też: Sejm jednogłośnie uczcił ofiary ukraińskich nacjonalistów na Kresach
Kresy.pl/dzieje.pl/TVP Info






























