Ukraińskie wojsko skierowało bezzałogową łódź do brzegu okupowanej Kosy Kinburnskiej. Maszyna następnie wysadziła uzbrojonego drona naziemnego, który ruszył w głąb lądu i otworzył ogień. „Brzmi jak scena z wojny przyszłości” – skomentował brytyjski analityk wojskowy.
W poniedziałek na Kosie Kinburnskiej w obwodzie mikołajowskim ukraińska 123. Samodzielna Brygada Obrony Terytorialnej ujawniła nagranie operacji, podczas której bezzałogowa łódź dostarczyła na brzeg uzbrojonego robota lądowego. Pojazd zjechał po rampie, ruszył w głąb lądu i otworzył ogień, a żaden żołnierz nie uczestniczył bezpośrednio w desancie.
No soldiers. Just machines.
Ukraine has carried out the world’s first known combat mission in which a sea drone transported and deployed an armed ground robot behind Russian lines on the occupied Kinburn Spit. pic.twitter.com/zyJdFXWxVb
— Ivan Khomenko (@KhomenkoIv60065) July 13, 2026
„Misję tę określa się jako pierwszą tego typu i może ona stanowić zapowiedź przyszłych operacji desantowych. Mimo że brzmi to jak scena z wojny przyszłości, wydarzyło się to niedawno na południu Ukrainy” — napisał brytyjski analityk wojskowy Thomas Newdick na łamach portalu TZW .
Robot zjechał na brzeg po rampie
Bezzałogowa jednostka nawodna, napędzana silnikiem zaburtowym, dopłynęła w ciemności do brzegu Kosy Kinburnskiej. Po wpłynięciu na plażę opuściła rampę dziobową, po której kołowy pojazd lądowy zjechał na brzeg.
Nagranie przedstawia operację z kamer umieszczonych na łodzi i pojeździe lądowym oraz z perspektywy drona obserwującego teren z powietrza. Po wyjechaniu na ląd robot otworzył ogień z karabinu maszynowego do celu znajdującego się za plażą.
Bezzałogowa łódź następnie odpłynęła. Nie wiadomo, czy plan operacji zakładał późniejsze odzyskanie robota lądowego.
„Nowa era wojny zaczyna się od decyzji odważnych dowódców” — oświadczyła 123. Samodzielna Brygada Obrony Terytorialnej.
Operacją dowodził płk Ołeh Makucha, stojący na czele brygady. W przeprowadzeniu misji uczestniczył również jej 1. Batalion Systemów Bezzałogowych, dowodzony przez mjr. Denysa Hipika.
Uzbrojenie kalibru 7,62 mm
Pojazd widoczny na nagraniu przypomina jeden z robotów należących do rodziny Rys, produkowanej przez ukraińską firmę Roboneers. Platforma była wyposażona w karabin maszynowy kalibru 7,62 mm.
„Są one zazwyczaj wyposażone w komputer balistyczny do precyzyjnego uderzenia oraz sztuczną inteligencję, która pomaga w autonomicznym wykrywaniu, śledzeniu i atakowaniu celów” — wyjaśnił analityk.
Roboty z rodziny Rys są wykorzystywane podczas misji logistycznych, ewakuacji rannych, prac inżynieryjnych i wsparcia bojowego. Niektóre warianty przystosowano także do stawiania i usuwania min.
A Ukrainian robotic evacuation vehicle equipped with an armored capsule successfully rescued a wounded soldier from a frontline position.
During the extraction, the vehicle struck two mines on its return route. Despite the blasts, the armored capsule protected the wounded… https://t.co/84Cv2IMueX pic.twitter.com/rjwdARtyJ6
— Special Kherson Cat 🐈🇺🇦 (@bayraktar_1love) May 22, 2026
Na początku 2026 roku inny ukraiński robot, Droid TW-7.62, miał zniszczyć dwa rosyjskie drony, a następnie ostrzelać rosyjską piechotę. W wyniku ataku jeden rosyjski żołnierz miał zginąć, a drugi zostać ranny. Mimo ostrzału artyleryjskiego pojazd pozostał na polu walki i pomógł odeprzeć kolejny atak piechoty.
Rosyjska baza przy ujściu Dniepru
Kosa Kinburnska, nazywana również Mierzeją Kinburnską, jest wąskim pasem lądu o długości około 6 mil. Rosyjskie wojska zajęły ten teren latem 2022 roku.
Położona przy ujściu Dniepru kosa umożliwiała Rosjanom prowadzenie obserwacji, kontrolowanie ruchu w rejonie portów w Mikołajowie i Chersoniu oraz ostrzał południowej Ukrainy. Utworzono tam stanowiska systemów walki radioelektronicznej, wyrzutni rakietowych i artylerii.
Rosyjskie oddziały wybudowały również betonowe bunkry i miały utworzyć stanowisko kierowania dronami. Od końca 2022 roku wojska ukraińskie prowadziły na kosie misje rozpoznawcze, rajdy i precyzyjne uderzenia, zwiększając koszty utrzymywania rosyjskich pozycji.
W ubiegłym roku władze na Ukrainie zwróciły się do Stanów Zjednoczonych o uwzględnienie Kosy Kinburnskiej w ewentualnym przyszłym planie pokojowym przedstawianym Rosji.
Niejasna sytuacja na kosie
W czerwcu pojawiły się informacje, że rosyjskie wojska wycofały się z części Kosy Kinburnskiej pod naciskiem sił ukraińskich. Ukraińscy żołnierze piechoty morskiej umieścili następnie na tym obszarze flagę państwową za pomocą drona.
Ukraińskie Siły Obrony Południa przekazały 25 czerwca, że rosyjskie oddziały wycofywały się pod silnym ostrzałem, a ewakuacja pozostałych żołnierzy nadal trwała. Doniesień o pełnym opuszczeniu kosy przez Rosjan nie potwierdził jednak DeepState, monitorujący rozmieszczenie wojsk na Ukrainie.
„Nie jest więc jasne, czy od tego czasu wojska rosyjskie powróciły w jakiejkolwiek formie. Oznacza to, że operacja ta mogła mieć charakter rozpoznania, demonstracji technologii, a może jedno i drugie” — ocenił analityk.
Silne nasycenie Kosy Kinburnskiej artylerią, dronami i systemami obserwacyjnymi sprawia, że konwencjonalny desant wiązałby się z dużym zagrożeniem dla żołnierzy. Platformy bezzałogowe mogą natomiast wykonywać zadania rozpoznawcze i bojowe bez narażania ludzi na bezpośredni ostrzał.
Bezzałogowe systemy przejmują kolejne zadania
Ukraińska armia coraz szerzej wykorzystuje roboty lądowe do transportu zaopatrzenia, ewakuacji rannych, prac inżynieryjnych, wsparcia ogniowego i rozpoznania pola walki. Systemy te mają ograniczać zagrożenie dla żołnierzy działających na pierwszej linii.
W kwietniu Ukraińskie Ministerstwo Obrony poinformowało o utworzeniu nowych jednostek szturmowych, które integrują drony powietrzne, naziemne systemy robotyczne i piechotę w jeden spójny organizm bojowy. W tle tych zmian prezydent Wołodymyr Zełenski ujawnił, że ukraińskie siły po raz pierwszy zajęły rosyjskie pozycje wyłącznie przy użyciu platform bezzałogowych – bez udziału piechoty.
W tym samym miesiącu Kijów ogłosił, że planuje w pół roku zakontraktować 25 tys. naziemnych robotów — dwa razy więcej niż w całym 2025 roku — i stopniowo przenieść logistykę frontową na systemy bezzałogowe.
Jak podał szef ukraińskiego MON Mychajło Fedorow — roboty już teraz odgrywają istotną rolę na froncie, szczególnie w logistyce i ewakuacji. Strona ukraińska podaje, że tylko w marcu żołnierze wykonali z ich użyciem ponad 9 tys. misji. Celem jest przeniesienie 100 proc. logistyki frontowej na systemy robotyczne.
Serwis Politico temu opisywał ten proces jako „rewolucję dronową”, która zmienia warunki walki na lądzie i morzu. Z kolei „The Economist” wskazywał, że ukraiński model wdrożeniowy — oparty na szybkim projektowaniu, testowaniu bezpośrednio na froncie i natychmiastowych poprawkach — pozwala Kijowowi produkować uzbrojenie szybciej, taniej i często lepiej dopasowane do realnych potrzeb niż przemysł państw UE, obciążony długimi procedurami i kosztownymi cyklami zamówień.
Nowa koncepcja walki coraz częściej wychodzi poza tradycyjne zastosowanie dronów do rozpoznania czy wsparcia ogniowego. Ukraińska armia coraz częściej wykorzystuje ciężkie drony bombowe do zadań logistycznych, a w przyszłości chce całkowicie zastąpić żołnierzy maszynami w logistyce frontowej.
Ciężkie drony bombowe takie jak „Max” i „Vampire” oprócz wykonywania tradycyjnych zadań bojowych, mają dostarczać amunicję, leki i inne zaopatrzenie tam, gdzie tradycyjne transporty są narażone na rosyjskie ataki.
Na Ukrainie drony stale obserwują sytuację z powietrza, a żołnierze określają linię frontu jako rozszerzającą się „strefę śmierci”, sięgającą wiele kilometrów po obu stronach. W takich warunkach każdy ruch ludzi lub pojazdów może zakończyć się rosyjskim atakiem.
Kresy.pl/TWZ






























