Nowy Air Force One, zaprezentowany 4 lipca, nie posiada części systemów ochronnych znanych ze starszych samolotów prezydenckich.
Po ujawnieniu tych braków przez media Pentagon zapowiedział ściganie źródeł przecieków.
Amerykańskie władze próbują ustalić, kto przekazał mediom informacje o zabezpieczeniach nowego samolotu prezydenckiego. Kilka dni po wezwaniu dziennikarzy „New York Timesa” przed federalną ławę przysięgłych sekretarz obrony Pete Hegseth ogłosił utworzenie wspólnego zespołu Pentagonu i Departamentu Sprawiedliwości do ścigania źródeł przecieków.
Sprawa dotyczy Boeinga 747-8 przekazanego Stanom Zjednoczonym przez Katar i przebudowanego za około 400 mln dolarów na potrzeby prezydenta Donalda Trumpa. Maszyna weszła do służby na początku lipca i została wykorzystana podczas podróży prezydenta na szczyt NATO w Ankarze.
W drodze powrotnej Trump opuścił jednak Turcję na pokładzie jednego ze starszych samolotów pełniących funkcję Air Force One. Obie maszyny poleciały do bazy brytyjskich sił powietrznych Mildenhall, gdzie prezydent ponownie przesiadł się do katarskiego Boeinga i kontynuował nim podróż do Stanów Zjednoczonych.
„New York Times”, powołując się na anonimowych urzędników, podał, że zmianę samolotu zaleciła Secret Service. Nowa maszyna miała nie posiadać części zaawansowanych zabezpieczeń dostępnych w starszych samolotach prezydenckich, w tym niektórych zdolności przeciwrakietowych. Do zmiany doszło w czasie zaostrzenia konfliktu z Iranem, który graniczy z Turcją.
Trump zaprzeczył, aby decyzja wynikała z obaw o bezpieczeństwo. Twierdził, że postój w Mildenhall miał umożliwić stacjonującym tam amerykańskim żołnierzom obejrzenie nowego samolotu. Zapytany o ewentualne zagrożenie ze strony Iranu przyznał jednak, że stale otrzymuje groźby i znajduje się na pierwszym miejscu irańskiej listy celów.
Przed publikacją pierwszego materiału o brakach nowego samolotu wysoki rangą przedstawiciel FBI miał zażądać od redakcji wstrzymania artykułu ze względu na bezpieczeństwo narodowe. Żądał także ujawnienia źródeł informacji. Gazeta odmówiła. Następnie czterech dziennikarzy „New York Timesa” zostało wezwanych do złożenia zeznań przed federalną ławą przysięgłych w związku z podejrzeniem naruszenia prawa karnego.
Departament Sprawiedliwości oświadczył, że celem postępowania nie są reporterzy, lecz osoby przekazujące mediom informacje niejawne. Resort podkreślił, że pracownicy mający dostęp do tajemnic państwowych nie mogą udostępniać ich dziennikarzom, jeżeli narusza to prawo i zagraża bezpieczeństwu narodowemu.
13 lipca sekretarz obrony Pete Hegseth poinformował o utworzeniu wspólnego zespołu Pentagonu i Departamentu Sprawiedliwości, który ma identyfikować i ścigać osoby odpowiedzialne za nieuprawnione ujawnianie mediom wrażliwych informacji.
Hegseth przekazał Biuru Głównego Radcy Prawnego Pentagonu uprawnienia do żądania od wszystkich struktur resortu dokumentów, informacji i wsparcia potrzebnego podczas dochodzeń dotyczących przecieków. Nie ogłoszono formalnie, że powołanie zespołu jest bezpośrednim następstwem publikacji o Air Force One, jednak decyzję przedstawiono kilka dni po wezwaniu dziennikarzy relacjonujących tę sprawę.































