Amerykański serwis NOTUS dotarł do projektu wewnętrznego raportu Departamentu Skarbu USA, w którym analitycy porównują część obecnego boomu na sztuczną inteligencję do bańki internetowej z przełomu lat 90. i 2000.
Według NOTUS dokument ma ostrzegać, że firmy z sektora AI są dziś znacznie głębiej powiązane z amerykańską gospodarką niż spółki internetowe sprzed ponad dwóch dekad.
Z tego powodu ewentualne załamanie oczekiwań wobec sztucznej inteligencji mogłoby uderzyć nie tylko w giełdę, lecz także w prywatny rynek kredytowy, firmy finansujące budowę centrów danych, dostawców usług chmurowych, producentów chipów oraz przedsiębiorstwa energetyczne.
Projekt raportu nie przesądza jednak, że ewentualne pęknięcie bańki AI miałoby wywołać nagły krach porównywalny ze skutkami bańki dot-com. Analitycy mieli ocenić, że obecne największe firmy związane ze sztuczną inteligencją różnią się od wielu spółek internetowych z końca XX wieku. Są bardziej dojrzałe, generują większe przychody i mają zdrowsze bilanse. Mimo to, według projektu, inwestorzy podejmują tak duże ryzyko, że coraz większa część systemu finansowego zależy od tego, czy AI rzeczywiście przyniesie oczekiwany wzrost produktywności i zyskowności.
W dokumencie opisano kilka głównych źródeł ryzyka. Chodzi przede wszystkim o koncentrację sektora wokół niewielkiej grupy firm, silne uzależnienie od finansowania prywatnego, ogromne nakłady na infrastrukturę oraz niepewność, czy firmy AI zdołają skutecznie zarabiać na swoich produktach.
Analitycy mieli wskazać również na możliwe problemy z łańcuchami dostaw, napięcia geopolityczne, ograniczenia w dostępie do energii elektrycznej i trudności po stronie przedsiębiorstw użyteczności publicznej.
Według NOTUS raport został przygotowany dla sekretarza skarbu Scotta Bessenta, przewodniczącego Rezerwy Federalnej Kevina Warsha oraz federalnych regulatorów finansowych. Dokument ma być gotowy od kilku tygodni i oczekiwać na formalne zatwierdzenie. Rzecznik Departamentu Skarbu USA miał jednak podkreślić, że ustalenia projektu nie są zweryfikowane i nie odzwierciedlają oficjalnej polityki resortu.
Publiczne stanowisko administracji Donalda Trumpa wobec AI pozostaje znacznie bardziej optymistyczne. Departament Skarbu w komunikatach podkreśla, że rozwój sztucznej inteligencji może wzmacniać amerykański system finansowy, zwiększać produktywność i utrzymywać przewagę Stanów Zjednoczonych nad konkurentami. Sam Bessent miał wcześniej chwalić największe firmy technologiczne za setki miliardów dolarów inwestycji w infrastrukturę AI.
Sprawa wpisuje się w szerszą debatę w Waszyngtonie. W czerwcu senatorowie Elizabeth Warren i Richard Blumenthal przedstawili projekt ustawy AI Bubble Transparency Act. Zakłada on, że Office of Financial Research, czyli Biuro Badań Finansowych działające przy Departamencie Skarbu USA, miałoby zbierać od instytucji finansowych dane o ich ekspozycji na instrumenty dłużne i udziałowe powiązane z sektorem AI, w tym z producentami chipów, centrami danych, dostawcami chmury oraz twórcami modeli sztucznej inteligencji.
Pokazuje to, że amerykańskie władze coraz uważniej przyglądają się nie tylko technologicznym, lecz także finansowym skutkom boomu na sztuczną inteligencję.
Czytaj też:
Japonia chce mieć 10 mln robotów AI. To odpowiedź na kryzys demograficzny
Kresy.pl / Notus
































