Były naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy i obecny ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii Wałerij Załużny miał potwierdzić Wołodymyrowi Zełenskiemu, że wystartuje w wyborach prezydenckich, jeśli odbędą się one jesienią — podała w środę „Ukrainska Prawda”.
Według środowej publikacji portalu Załużny został wezwany do Kijowa przed spodziewaną dymisją brytyjskiego premiera Keira Starmera. Formalnym powodem spotkania miała być sytuacja w Londynie i jej możliwe konsekwencje dla relacji ukraińsko-brytyjskich.
„Ukrainska Prawda”, powołując się na rozmówców z otoczenia obu uczestników spotkania, podała jednak, że po omówieniu spraw brytyjskich Zełenski przeszedł do tematu wyborów prezydenckich. Ukraiński prezydent miał stwierdzić, że sytuacja na froncie rozwija się w ostatnim czasie korzystnie, społeczeństwo pozostaje wystarczająco skonsolidowane, a to otwiera „okno możliwości” dla przeprowadzenia wyborów.
Według relacji portalu Zełenski miał zarazem podkreślać, że wybory powinny zostać przeprowadzone w taki sposób, aby państwo nie pogrążyło się w nowym wewnętrznym podziale. W tym kontekście miał mówić o ryzyku, jakie niosłaby bezpośrednia rywalizacja między nim a Załużnym.
Ostatecznie Zełenski miał zadać byłemu naczelnemu dowódcy bezpośrednie pytanie: „Jeśli wybory odbędą się jesienią, czy będzie pan kandydował?”. Według rozmówców „Ukrainskiej Prawdy” Załużny odpowiedział jednoznacznie: „Tak. Będę”.
Po tej odpowiedzi rozmowa miała jeszcze trwać przez pewien czas, ale — jak pisze portal — Zełenski nie proponował już Załużnemu innej ścieżki kariery, ponieważ „nie miało to sensu”. Źródła „Ukrainskiej Prawdy” w obozie władzy twierdzą, że otoczenie Zełenskiego było wcześniej gotowe rozmawiać nie tylko o stanowiskach dyplomatycznych, ale także o innych funkcjach państwowych, włącznie ze stanowiskiem szefa rządu.
Załużny miał tłumaczyć swoją postawę tym, że nigdy nie dążył do kariery politycznej, ale wielu ludzi pokłada w nim nadzieje i nie mógłby wyjaśnić im, dlaczego miałby zlekceważyć ich zaufanie. Według portalu rozmowa zakończyła się uściskiem dłoni między prezydentem a generałem.
Podczas pobytu Załużnego w Kijowie mieli się z nim spotkać także sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustem Umierow oraz przewodniczący frakcji „Sługa Narodu” Dawyd Arachamija. Według „Ukrainskiej Prawdy” powtarzali oni argumenty o możliwym społecznym rozłamie, zagrożeniu zbyt konfliktową kampanią i ryzykach dla państwa. Odpowiedź Załużnego miała pozostać bez zmian.
Na pożegnanie przedstawiciele obozu prezydenckiego mieli zwrócić się do niego słowami: „Bracie, przemyśl to jeszcze raz”.
„Ukrainska Prawda” pisze, że po wyjeździe Załużnego z Kijowa stało się jasne, iż letnia próba otoczenia Zełenskiego, by ponownie uruchomić proces polityczny i zorganizować wybory jesienią, napotkała poważną przeszkodę.
Portal podaje, że według zamkniętych badań omawianych przez obóz władzy Zełenski miałby obecnie przewagę w pierwszej turze, ale w drugiej turze nie miałby gwarancji zwycięstwa. Według jednego z przywołanych sondaży w hipotetycznym starciu z Załużnym obecny prezydent Ukrainy przegrywałby wynikiem około 32 proc. do 37 proc.
pravda.com.ua / Kresy.pl
































