Polska firma usunięta z inwestycji na Ukrainie. Wiceprezes polsko-ukraińskiej izby gospodarczej krytykuje spółkę i tłumaczy mera Lwowa

Polska firma została odsunięta od niemal ukończonej inwestycji we Lwowie. Tymczasem wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Dariusz Szymczycha najpierw mówił o „różnych prawdach” i rzekomych błędach po stronie spółki, a następnie przyznał, że decyzja mera Lwowa była zła.

W poniedziałek w TVN24 Dariusz Szymczycha, pierwszy wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, komentował sprawę polskiej firmy Control Process S.A., którą władze Lwowa odsunęły od budowy zakładu przetwarzania odpadów. W rozmowie próbował tłumaczyć stanowisko strony ukraińskiej, a jednocześnie przyznał, że wyrzucenie polskiej spółki z inwestycji uważa za złą decyzję mera Lwowa.

Rozmowa dotyczyła między innymi tego, czy polskie firmy realnie korzystają z projektów odbudowy i inwestycji na Ukrainie. Szymczycha, pytany o mera Lwowa Andrija Sadowego, zaczął od osobistego tonu.

„Ale ja znam mera Lwowa, ma fajnego kota Lwowczyka, który taki fajny szary kot chodzi u niego w gabinecie. Bywam czasami u niego” — powiedział wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

Na uwagę, że mer Lwowa chwalił się podpisaniem porozumień z zagranicznymi firmami, wśród których nie było ani jednej firmy z Polski, Szymczycha przekonywał, że nie chodzi jeszcze o właściwe kontrakty.

„Badałem to, to na razie są memoranda o współpracy z funduszami zagranicznymi z kilku krajów i firmami, 2,5 mln euro na rozwój infrastruktury miejskiej i infrastruktury obronnej Ukrainy. To jeszcze nie są kontrakty, bo te kontrakty będą wymagały przetargów” — stwierdził.

Dopytywany o sprawę polskiej firmy Control Process S.A., która realizowała inwestycję we Lwowie, Szymczycha najpierw ocenił, że spółka miała niewłaściwie przygotować się do dużego kontraktu na Ukrainie.

„Są różne prawdy, niestety, to brzmi ohydnie […], w tym przypadku powiem, że to jest przykład niewłaściwego przygotowania się do podjęcia dużego kontraktu w Ukrainie” — powiedział.

„To jest moja ocena i biorę to na klatę” — dodał.

Sprawa dotyczy budowy Lwowskiego Zakładu Przetwarzania Odpadów. Jak informowaliśmy na Kresy.pl, władze Lwowa zerwały kontrakt z polską firmą Control Process S.A. i wybrały nowego wykonawcę. Ukraińska spółka „Kawer Enerdżi Plus” ma wykonać prace za wyższą kwotę niż ta, za którą miała je zrealizować polska firma. Według wcześniejszych informacji, obiekt był zrealizowany w ponad 95 proc.

W dalszej części wypowiedzi Szymczycha przyznał jednak, że decyzja władz Lwowa o usunięciu polskiej spółki z budowy była błędna.

„I rzeczywiście dzisiaj, 98 proc. kontraktu zrealizowane i moim zdaniem to jest zła decyzja mera Lwowa, który chce wyrzucić tę firmę z tej budowy” — powiedział.

Wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej ocenił też, że bez udziału Control Process S.A. inwestycji nie da się uruchomić.

„Chcę poinformować, że bez tej firmy nie da się uruchomić tego zakładu. Więc siądźcie panie i panowie do stołu, nie chodźcie po sądach, nie próbujcie ukraińscy przyjaciele skierować tej sprawy do sądów ukraińskich, bo to może być niska wiarygodność tej decyzji. Robota właściwie została wykonana, z opóźnieniem, to prawda” — stwierdził.

Na uwagę, że międzynarodowy arbitraż rozstrzygał sprawę na korzyść polskiej firmy, Szymczycha odpowiedział, że w umowie miało znaleźć się odesłanie do sądów ukraińskich.

„Tam w umowie jest napisane rozstrzyganie sprawy przed sądami ukraińskimi. Widziałem, to jest właśnie ten problem, że każdy komunikuje, co chce” — powiedział.

W marcu 2026 roku Lwów zerwał kontrakt o wartości 40 mln euro i nie wypłacił wszystkich należności Control Process S.A. Władzie miasta zarzuciły firmie niewywiązanie się z części zobowiązań. Spółka odrzucała te oskarżenia, wskazując na skutki wojny i twierdząc, że projekt był ukończony w ponad 95 proc. proc.

Międzynarodowa Izba Handlowa orzekła, iż zerwanie umowy przez władze Lwowa z Control Process było nieuzasadnione. Ponadto Polacy wygrali już siedem postępowań przed arbitrem FIDIC (Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów). Arbitraż wykazał, że zerwanie kontraktu było bezprawne.

Lwów jednak nie uznał tych wyroków i nie zapłacił firmie należności, ani nie pozwolił dokończyć inwestycji. Zamiast tego wybrał nowego ukraińskiego wykonawcę, który ma dokończyć zakład po pracach Polaków.

Dowiedz się więcej: Mer Lwowa idzie w zaparte. Miasto nie płaci polskiej firmie i podważa decyzje międzynarodowej komisji rozjemczej

Kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności