Mer Lwowa Andrij Sadowy podważa decyzje Międzynarodowej Izby Handlowej (ICC), która orzekła, że zerwanie umowy z Control Process przez miasto było nieuzasadnione. Sadowy stwierdził również, że wyroki międzynarodowej komisji rozjemczej FIDIC „nie istnieją”, mimo że arbitrzy wydali aż 75 korzystnych dla polskiej firmy decyzji.
Narasta spór między lwowskim przedsiębiorstwem komunalnym „Zielone Miasto” a polską spółką Control Process S.A. dotyczący kontraktu na budowę instalacji mechanicznego i biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. Zerwana umowa miała wartość niemal 40 mln euro, a według polskiej firmy inwestycja została doprowadzona do około 95 proc. zaawansowania.
Do sprawy odniósł się sam mer Lwowa Andrij Sadowy w mediach społecznościowych. We wpisie podważył twierdzenia o ostatecznym rozstrzygnięciu międzynarodowego arbitrażu i zakwestionował znaczenie decyzji wydanych w ramach mechanizmu FIDIC.
„W tym sporze handlowym nie istnieje żadne „ostateczne rozstrzygnięcie międzynarodowego arbitrażu”. Możecie rozpowszechniać tyle komunikatów prasowych byłego wykonawcy z takimi twierdzeniami, ile chcecie, ale nie zmienia to jednego prostego faktu: takie rozstrzygnięcie nie istnieje” — napisał Andrij Sadowy.
Трохи юридичних фактів у справі «Львів vs Control Process»
Не існує жодного «остаточного рішення міжнародного арбітражу» у цій комерційній суперечці. Можна скільки завгодно поширювати пресрелізи колишнього підрядника з такими твердженнями, але це не змінює одного простого факту:… pic.twitter.com/RjaYnx2f21
— Андрій Садовий (@AndriySadovyi) June 26, 2026
„Wnioski prywatnych ekspertów, których prawnicy spółki zaangażowali jednostronnie. To właśnie te wnioski są obecnie przedstawiane jako «decyzja arbitrażu FIDIC». Faktem jest jednak, że coś takiego jak «arbitraż FIDIC» w ogóle nie istnieje. Jedyny dokument wydany dotąd w tej sprawie to decyzja arbitra doraźnego ICC, czyli Międzynarodowej Izby Handlowej w Paryżu, z 16 maja 2026 roku” — napisał Andrij Sadowy.
Według Sadowego decyzja arbitra doraźnego ICC z 16 maja dotyczyła oddalenia roszczeń Control Process, za pomocą których spółka próbowała unieważnić rozwiązanie umowy i zakazać Lwowowi poszukiwania nowego wykonawcy.
„Dotyczy ona całkowitego oddalenia przez arbitra doraźnego ICC roszczenia Control Process oraz wszystkich żądań spółki, za pomocą których próbowała ona unieważnić rozwiązanie umowy i zakazać Lwowowi poszukiwania nowego wykonawcy. Innymi słowy, jedyna decyzja międzynarodowego arbitrażu, która faktycznie istnieje dotąd w tej sprawie, została wydana nie na korzyść Control Process” — napisał Andrij Sadowy.
Decyzja ICC i spór o jej znaczenie
Przypominamy, że Międzynarodowa Izba Handlowa orzekła, iż zerwanie umowy przez władze Lwowa z Control Process było nieuzasadnione. Według tej wersji firma wykonała około 95 proc. prac, nie ponosi odpowiedzialności za opóźnienia, a umowę uznano za ważną.
Ponadto Polacy wygrali już siedem postępowań przed arbitrem FIDIC (Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów). Arbitraż wykazał, że zerwanie kontraktu było bezprawne.
Dwaj międzynarodowi arbitrzy, Robert Aloys Werth z Niemiec i Anthony Edwards z Wielkiej Brytanii, wydali 75 korzystnych dla Control Process decyzji, w tym siedem kluczowych decyzji końcowych. Wynika z nich, że spółka nie ponosi odpowiedzialności za opóźnienia w rozruchu zakładu, a zasadniczą przyczyną problemów było niedoprowadzenie przez Lwów zasilania elektrycznego oraz niewykonanie dróg dojazdowych, parkingów i infrastruktury towarzyszącej.
Jedna z decyzji nakazywała lwowskiej spółce wypłatę co najmniej 4 381 623,20 euro, obejmującą między innymi wstrzymane płatności za faktury z czerwca oraz odsetki finansowe.
Oświadczenie władz spółki
Krakowska spółka twierdzi, że do pełnego rozruchu zakładu brakowało około dwóch miesięcy pracy, jednak strona ukraińska zablokowała polskim wykonawcom dostęp do placu budowy. Lwów zalega z płatnościami na kwotę ponad 10 mln euro, a dodatkowo uruchomił gwarancje bankowe na około 4,6 mln euro. Łączne roszczenia spółki określono na 17 mln euro.
„Miejsce, do którego doprowadziliśmy ten kontrakt pomimo wojny i wielu trudności, to zaawansowanie rzędu 95 procent. Ten zakład jest praktycznie skończony, wybudowany. Jeżeli inwestor pozwoliłby nam wejść i dokończyć prace, to w dwa miesiące miałby już uruchomiony zakład. Najwyraźniej łatwiej było zerwać gwarancje zabezpieczone przez rząd polski i nie wypłacić ponad 10 milionów euro za ostatnie zobowiązania” — powiedział Tomasz Wiatr, wiceprezes zarządu Control Process, w rozmowie z Radiem Wnet.
Władze Lwowa utrzymują, że Control Process nie kończył prac zgodnie z harmonogramem, nie dostarczył kompletnej dokumentacji projektowej i powykonawczej, nie przekazał części urządzeń kupionych ze środków grantowych, nie wykonywał poleceń inżyniera kontraktu oraz blokował lub utrudniał prace innym wykonawcom. Według miasta spółka, mimo otrzymania ponad 30 mln euro, nie doprowadziła instalacji do stanu umożliwiającego odbiór i uruchomienie.
Lwów nie zapewnił wymaganej infrastruktury
Control Process twierdzi, że Lwów nie zapewnił na czas przyłącza energetycznego, nie wykonał wymaganych dróg, parkingów i infrastruktury pomocniczej, nie zapewnił pełnej infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, nie respektował wiążących decyzji DAB, nie płacił zatwierdzonych należności, próbował jednostronnie zmienić właściwe forum rozstrzygania sporów z ICC w Paryżu na postępowanie na Ukrainie, bezprawnie rozwiązał kontrakt i uruchomił gwarancje bankowe.
Interwencja ambasadora
Konflikt przeniósł się także na plac budowy. Polscy inżynierowie próbowali wejść na teren inwestycji, aby zabezpieczyć aparaturę, lecz nie zostali wpuszczeni. Na miejscu pojawił się ambasador Polski na Ukrainie Piotr Łukasiewicz, któremu również odmówiono wejścia.
„Poprosiliśmy o interwencję ambasady. Pan ambasador Piotr Łukasiewicz udał się na budowę i rozmawiał z drugą stroną. Nie zostaliśmy wpuszczeni nawet przy wsparciu naszej dyplomacji. To coś nie do pomyślenia” — relacjonował Tomasz Wiatr w rozmowie z Radiem Wnet.
Ostrzeżenie dla przedsiębiorców
„Stanowczo odradzam wszystkim, którzy myślą na chwilę obecną o inwestowaniu, jeżeli ta sytuacja nie ulegnie naprawie. Skala ryzyka jest po prostu absurdalna. Nigdy byśmy się nie poważyli na startowanie w tym przetargu, gdybyśmy nie widzieli tam logotypu banku europejskiego, kontraktu międzynarodowego i określonego sposobu rozstrzygania sporów” — powiedział Wiatr.
Wiceprezes Control Process zaznaczył, że polskie firmy są gotowe uczestniczyć w odbudowie Ukrainy, ale warunkiem pozostaje respektowanie umów i wzajemnych zobowiązań.
„Jesteśmy gotowi, żeby Ukrainę odbudowywać. Robimy to nawet lepiej niż inne kraje, bo jesteśmy bliżej i znamy te realia. Potrzebujemy jednak szanowania tego biznesu i respektowania nas. Nie ma biznesu bez wzajemnego szacunku” — podsumował.
Sadowy zorganizował własne wydarzenie w Gdańsku
W środę w Gdańsku, w przededniu Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy, zorganizowano Dzień Odporności Lwowa. Mer Lwowa Andrij Sadowy przekazał po wydarzeniu, że miasto uzyskało wsparcie w wysokości 2,5 mln euro i zawarło 6 umów z zagranicznymi partnerami.
Porozumienia zostały zawarte z podmiotami z Litwy, Niemiec, Czech, Szwecji i Francji. Wśród partnerów nie było polskich firm ani instytucji.
W czwartek rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekazał, że Sadowy nie został zaproszony na konferencję URC26 i nie brał w niej udziału. Dodał, że mer Lwowa zorganizował własne wydarzenie, które nie ma nic wspólnego z URC26.
Kresy.pl/Radio Wnet/X































