Były szef ukraińskiego IPN oraz kłamca wołyński Wołodymyr Wjatrowycz wykorzystał informację o nieodnalezieniu drugiej zbiorowej mogiły w Puźnikach do uderzenia w Polskę. W niedzielnym wpisie stwierdził, że twierdzenia o tysiącach polskich ofiar czekających na godny pochówek na Ukrainie były elementem „politycznej propagandy”.
Wjatrowycz odniósł się w niedzielę do zakończonego kolejnego etapu prac poszukiwawczych w Puźnikach, gdzie badacze szukali drugiej zbiorowej mogiły ofiar UPA. Minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska przekazała w piątek, że tym razem mogiły nie odnaleziono. Zapowiedziała jednocześnie, że poszukiwania będą kontynuowane. W poprzednim etapie prac w Puźnikach, prowadzonym od 23 kwietnia do 10 maja 2025 roku, odnaleziono szczątki 43 osób. Zostały one pochowane we wrześniu 2025 roku.
„Przez kilka lat w Polsce jednym z głównych tematów był rzekomy «zakaz ekshumacji polskich ofiar przez Ukrainę». Tę historię zwykle przedstawiano jako kwestię godnego chrześcijańskiego pochówku oraz dowód «barbarzyństwa» Ukraińców, którzy rzekomo temu przeszkadzają, a więc nie zasługują na miejsce w rodzinie narodów europejskich” — napisał Wjatrowycz.
Były szef ukraińskiego IPN przekonywał, że na Ukrainie nie było zakazu ekshumacji, lecz jedynie czasowe moratorium na prace poszukiwawcze. Według niego była to odpowiedź na brak odbudowy ukraińskich upamiętnień w Polsce.
„Nie męczyłem się wyjaśnianiem, że żadnego zakazu ekshumacji na Ukrainie nie było. Było tylko tymczasowe moratorium na prace poszukiwawcze — jako odpowiedź na odmowę strony polskiej odnowienia choćby jednego z piętnastu splądrowanych ukraińskich pomników na rzeczywistych mogiłach. Nie tych, które trzeba jeszcze znaleźć, lecz już znanych, uporządkowanych, ale zniszczonych w latach 2014–2018” — oświadczył.
Wjatrowycz zarzucił też prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że publicznie zapowiadał odbudowę upamiętnienia na górze Monastyr po ustaleniach z Wołodymyrem Zełenskim, ale — jak stwierdził ukraiński polityk — nie doszło do tego w pierwotnej formie.
„Żaden z nich nie został odnowiony w pierwotnym wyglądzie, choć odpowiednie zobowiązania wielokrotnie brali na siebie najwyżsi urzędnicy Polski. Prezydent Duda nawet publicznie ogłosił odnowienie pomnika na górze Monastyr po ustaleniach z Zełenskim. Niestety, okazało się to nieprawdą. Nie pierwszą i, jak się wydaje, nie ostatnią w tej historii” — napisał.
Według Wjatrowycza strona ukraińska „dążąc do deeskalacji” zniosła moratorium, co umożliwiło rozpoczęcie nowych badań. Były szef ukraińskiego IPN zasugerował jednak, że ich wyniki nie odpowiadają oczekiwaniom części polskich polityków.
„Nie dają one jednak takiego rezultatu, na jaki najwyraźniej liczyli niektórzy polscy politycy — głośnych znalezisk z tysiącami albo choćby setkami szczątków. Właśnie teraz staje się oczywista waga różnicy, na którą cały ten czas zwracałem uwagę: Ukraina nigdy nie zakazywała ponownych pochówków. Tymczasowe ograniczenie dotyczyło wyłącznie prowadzenia nowych prac poszukiwawczych” — stwierdził.
„Po jego zniesieniu widzimy, że twierdzenia o tysiącach polskich ofiar, które rzekomo wciąż czekają w ukraińskiej ziemi na godny pochówek, były elementem politycznej propagandy. I ta propaganda była wymierzona nie tyle w uczczenie pamięci zabitych Polaków, ile w kształtowanie negatywnego obrazu Ukraińców oraz rozpalanie wrogości wobec nich” — napisał ukraiński polityk.
W Puźnikach w obwodzie tarnopolskim zakończył się kolejny etap prac poszukiwawczych dotyczących polskich ofiar zbrodni UPA z 1945 roku. Prace prowadziła Fundacja Wolność i Demokracja we współpracy z Pomorskim Uniwersytetem Medycznym, przy udziale Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytutu Pamięci Narodowej.
Wjatrowycz to były szef Ukraińskiego IPN, obecnie deputowany parlamentu Ukrainy, znany kłamca wołyński i propagator banderyzmu oraz kultu OUN-UPA. W 2016 roku w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” ówczesny szef ukraińskiego IPN stwierdził, że na Wołyniu miała miejsce „regularna wojna polsko-ukraińska”. W tym samym roku mówił, że nazwanie Rzezi Wołyńskiej ludobójstwem przez polski Sejm było „błędem politycznym, prawnym i historycznym”.
W 2017 roku nie krył z kolei zachwytu nad wypowiedziami dr Jerzego Targalskiego, który w jednym z wywiadów stwierdził, że żądanie od Ukraińców potępienia UPA jest nie do przyjęcia. Przekonywał także, że sprawa UPA była upolityczniona w czasach sowieckich, które są przeszłością i czas na „rzetelne ukraińskie” badania.
Wjatrowycz stawał też w obronie ukraińskiej formacji kolaboracyjnej Waffen-SS Galizien. Jego zdaniem, członkowie tej hitlerowskiej formacji to „ofiary wojny”.
Jako szef ukraińskiego IPN krytykował film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”, pokazujący ukraińskie ludobójstwo dokonane na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Kresy.pl































