Rektorat Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie w apelu do Polaków odniósł się do sporu wokół decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”.
Autorzy oświadczenia stwierdzili, że tylko Ukraińcy mają moralne prawo decydować, na jakich przykładach chcą się wzorować.
Autorzy apelu UKU zwrócili się do „przyjaciół i partnerów w Polsce”, zapewniając, że słyszą ich głosy i doceniają próby powstrzymywania „lawiny nienawiści”. W tekście napisano, że Ukraińcy znają podobne poczucie rozpaczy z okresu przed Rewolucją Godności, gdy — jak stwierdzono — było im wstyd, że o Ukrainie myślano przez pryzmat działań ówczesnej elity politycznej.
Rektorat UKU podkreślił, że w latach niepodległości uniwersytet gościł u siebie lub uczestniczył w licznych wydarzeniach akademickich i społecznych, podczas których pojęcia „dobrosąsiedztwa”, „pojednania” i „wzajemnego wsparcia” były naturalnymi elementami relacji między środowiskami obu krajów. Autorzy oświadczenia zaznaczyli, że ukraińscy uczestnicy tych spotkań mieli „sumiennie i uczciwie” oceniać historię własną oraz wspólną historię polsko-ukraińską.
Rektorat UKU zarzucił przy tym „niektórym gorącym głowom w Polsce”, że nie dążą do dialogu, lecz narzucają własne spojrzenie i chcą usłyszeć z ust Ukraińców „nie prawdę, a wyraz samoupokorzenia”.
Autorzy odnieśli się też bezpośrednio do UPA: „Ukraińska Powstańcza Armia, na cześć której prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek wojskowych Sił Zbrojnych Ukrainy imię, jest częścią ukraińskiej historii — i tylko Ukraińcy mają moralne prawo decydować, na jakie przykłady mają się wzorować w swojej walce o własne prawo do istnienia jako naród i jako państwo” — napisał rektorat Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego.
Autorzy apelu stwierdzili także, że Polska „nigdy nie słyszała od Ukraińców podobnego ultimatum”, choć — jak ocenili — „nie wszyscy bohaterowie polskiej historii mogą być dla Ukraińców akceptowalni”. Dodali, że własną wrażliwość narodową mają nie tylko Polacy, lecz także Ukraińcy, zwłaszcza w czasie wojny, którą przeciwko Ukrainie prowadzi Rosja.
Jeszcze ostrzejszy ton pojawia się w części dotyczącej polskiej reakcji politycznej. Rektorat UKU napisał, że dalszy rozwój wydarzeń pokaże, ile w „kolejnej zradykalizowanej reakcji części polskiej klasy politycznej” było „historycznego kolonialnego resentymentu”, „politycznych kalkulacji” oraz „dywersyjnej pracy rosyjskiej FSB”. Autorzy dodali, że ich zdaniem najpewniej wystąpiły wszystkie te elementy.
W apelu pojawiło się również stwierdzenie, że sąsiedzi Ukrainy — zarówno zachodni, jak i wschodni — „nie przyzwyczaili się do nowo zdobytej podmiotowości Ukrainy” i może ich drażnić konieczność zmiany tradycyjnego stosunku do Ukraińców. Jednocześnie rektorat UKU przestrzegł samych Ukraińców przed reakcją w stylu „oko za oko”, argumentując, że podmiotowość państwowa nakłada również odpowiedzialność.
Na końcu autorzy przywołali słowa św. Jana Pawła II z pielgrzymki na Ukrainę sprzed 25 lat. Papież mówił wówczas, że nadszedł czas uwolnienia się od bolesnej przeszłości, przebaczenia oraz „oczyszczenia pamięci historycznej”, aby wyżej stawiać to, co łączy, a nie to, co dzieli.
Apel UKU ukazał się w czasie narastającego sporu po decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imienia „Bohaterów UPA”. W Polsce decyzja ta wywołała ostrą krytykę ze względu na odpowiedzialność OUN-UPA za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Czytaj też:
Kułeba: Nawrocki się ośmiesza. PiS wziął temat Wołynia i przez dekady go instrumentalizował
Morawiecki nie chce blokować pomocy wojskowej dla Ukrainy w związku ze sporem o UPA [+VIDEO]
Kresy.pl / UKU
































