Rosja zaatakowała Charków w nocy z czwartku na piątek. Według mera miasta Ihora Terechowa liczba ofiar śmiertelnych nalotu na dzielnicę Chołodnohirską wzrosła do dziewięciu. Wśród zabitych jest czworo dzieci.
O bilansie rosyjskiego ataku poinformował Ukrinform, powołując się na wpis mera Charkowa w Telegramie. „W tej chwili wiemy o dziewięciu ofiarach, wśród których jest czworo dzieci” — przekazał Ihor Terechow.
Według wcześniejszych informacji po uderzeniu kierowanymi bombami lotniczymi w dzielnicę Chołodnohirską uszkodzonych zostało ponad 40 prywatnych domów. Początkowo informowano także o sześciu osobach rannych.
W tym samym czasie na okupowanym przez Rosję Krymie odnotowano serię eksplozji. Ukraińska Prawda podała, powołując się na relacje mieszkańców, że w okupowanym Sewastopolu słychać było wybuchy i pracę obrony przeciwlotniczej.
Eksplozje odnotowano również w Armiańsku, w tym w rejonie zakładu Krymski Tytan, a także w pobliżu lotnisk Kacza i Saki oraz bazy lotniczej w Hwardijśkem.
Według Ukraińskiej Prawdy prawdopodobnie doszło także do wybuchu na stacji benzynowej między Perekopem a Armiańskiem. Na miejscu widoczny był pożar.
Przedstawiciele rosyjskich władz okupacyjnych na Krymie do czasu publikacji ukraińskiego serwisu nie skomentowali tych doniesień.
Tłem najnowszych ataków jest czwartkowa zapowiedź Siergieja Ławrowa, który po ukraińskim uderzeniu dronów w rejon Moskwy oświadczył, że Rosja będzie regularnie przeprowadzać „zmasowane grupowe uderzenia” na cele na Ukrainie. Szef rosyjskiej dyplomacji stwierdził, że chodzi o obiekty, od których — według Moskwy — zależy zdolność bojowa Sił Zbrojnych Ukrainy. Po tamtym ataku rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło już uderzenia odwetowe na ukraińską infrastrukturę paliwową i energetyczną.
ukrinform.net / pravda.com.ua / Kresy.pl































