Nieoficjalne doniesienia mówią o możliwym zwrocie Algierii ku chińskim samolotom bojowym. W grę wchodzą myśliwce J-10C oraz samoloty wczesnego ostrzegania KJ-500, które mogłyby uzupełnić rosyjskie maszyny i zwiększyć zdolności algierskich sił powietrznych. Dla Rosji oznaczałoby to stratę prestiżową na rynku zbrojeniowym, choć nie musiałoby oznaczać zerwania współpracy Algieru z Moskwą.
Jak podały La Voix du Nord i niemiecki serwis lotniczy „Flug Revue”, dostawy maszyn miałyby rozpocząć się w 2027 roku, co oznaczałoby pierwszy przypadek zakupu przez Algierię samolotów bojowych od państwa innego niż Rosja.
Niepotwierdzone rozmowy z Chinami
Na razie ani strona algierska, ani chińska nie potwierdziły tych informacji. Nie ujawniono również liczby maszyn, które miałyby zostać objęte ewentualnym kontraktem. Doniesienia wskazują jednak, że Algieria prowadzi rozmowy z Chinami w sprawie sprzętu, który mógłby istotnie wzmocnić jej lotnictwo wojskowe.
Algierskie siły powietrzne są od lat oparte głównie na sprzęcie rosyjskim i sowieckim. W ich składzie znajdują się m.in. samoloty Suchoj Su-30MKA, MiG-29M/M2 oraz Su-24M2. Algieria rozpoczęła także odbiór nowocześniejszych rosyjskich maszyn, w tym Su-57 i Su-34M. W przypadku Su-57 do 2027 roku kraj ten miałby przyjąć łącznie 14 samolotów.
Możliwy cios w rosyjski przemysł obronny
Francuski portal ocenił, że zwrot ku Chinom mógłby ograniczyć zależność Algierii od rosyjskiego przemysłu obronnego. „Dla Algierii zwrócenie się do Chin pozwoliłoby jej zmniejszyć zależność od rosyjskiego przemysłu, mocno zajętego wojną w Ukrainie” — ocenił portal La Voix du Nord.
Ewentualne porozumienie z Chinami nie oznaczałoby jednak automatycznego odejścia Algierii od rosyjskiego uzbrojenia. Doniesienia wskazują raczej na chęć ograniczenia zależności od jednego dostawcy oraz na próbę poszerzenia źródeł dostaw sprzętu wojskowego. Według przywoływanych ocen chodzi o „dywersyfikację źródeł dostaw uzbrojenia”.
Chiński myśliwiec J-10C
J-10C to chiński wielozadaniowy myśliwiec generacji 4,5. Wersja C, w porównaniu z wcześniejszym J-10A, może przenosić pociski dalekiego zasięgu PL-15, jest wyposażona w nowoczesny radar AESA i ma lepsze cechy obniżonej wykrywalności. Samolot może wykonywać zadania w zakresie walki powietrznej, uderzeń na cele naziemne oraz atakowania celów morskich i radarów przeciwnika. Szacowana cena jednego egzemplarza wynosi około 50 mln euro bez uzbrojenia, szkolenia i części zamiennych.
Maszyna pozostaje w służbie w Chinach od kwietnia 2018 roku. Od 2022 roku J-10C używa także Pakistan. W 2025 roku pakistańskie J-10C uczestniczyły w starciu powietrznym z Indiami, co zwiększyło zainteresowanie tą konstrukcją na rynku międzynarodowym i przyniosło jej przydomek „zabójcy Rafale”. Chęć zakupu samolotów J-10 sygnalizowały m.in. Indonezja, Bangladesz, Serbia, Egipt i Wenezuela, ale nie ma jeszcze oficjalnie potwierdzonego kolejnego użytkownika tej maszyny.
KJ-500 i nowe zdolności rozpoznawcze
Drugim elementem potencjalnego pakietu byłyby samoloty Shaanxi KJ-500. To chińskie maszyny wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej, wyposażone w radar zapewniający obserwację dookólną. KJ-500 mógłby wykrywać cele powietrzne oddalone o kilkaset kilometrów i koordynować działania myśliwców J-10C.
Dla Algierii byłby to pierwszy powietrzny system wczesnego ostrzegania i dowodzenia. Dotychczas kraj ten nie posiadał platformy AWACS i musiał opierać się na systemach naziemnych oraz niewielkiej liczbie samolotów rozpoznawczych. Algierskie siły powietrzne dysponują sześcioma samolotami Beechcraft King Air 350, a ich zdolności rozpoznawcze w ostatnich latach zwiększyły także chińskie drony.
Według szacunków chińskie wojsko ma około 60 takich maszyn, w tym część w nowszej wersji KJ-500A. Zakupem tego systemu zainteresowany jest również Pakistan.
Rywalizacja Algierii i Maroka
Od zakończenia stosunków dyplomatycznych między Algierią i Marokiem w 2021 roku oba państwa przyspieszyły zbrojenia. Rywalizacja między nimi jest związana m.in. z poparciem Algierii dla niepodległości Sahary Zachodniej, którą Maroko zajęło po wycofaniu się Hiszpanii z tego terytorium.
Maroko jest wspierane m.in. przez USA, natomiast Algieria opiera się na współpracy z Rosją i Chinami. Pekin należy do najważniejszych partnerów handlowych Algieru, dlatego ewentualny zakup chińskich maszyn nie byłby oderwany od szerszych relacji politycznych, gospodarczych i wojskowych między tymi państwami.
Kresy.pl/Flug Revue/La Voix du Nord






























