„Die Welt” skrytykował decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek nazwy „Bohaterów UPA”. Autor komentarza ocenił, że Polska ma rację, sprzeciwiając się tej decyzji, i wskazał na zbrodnie popełnione przez UPA na Polakach oraz pomoc w mordowaniu Żydów.
Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał nazwę „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy, co wywołało sprzeciw w Polsce i reakcję niemieckiego dziennika „Die Welt”.
W wydanym dekrecie Zełenski wyjaśnił, że decyzję podjął „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
„Die Welt”: Ukraina oddala się od Europy
Dziennikarz Jacques Schuster powołał się na myśl Leszka Kołakowskiego, zgodnie z którą Europa jest „darem pozwalającym na kwestionowanie samego siebie”. W ocenie niemieckiego publicysty to zdanie zawiera kwintesencję Europy.
Autor komentarza wyraził zrozumienie dla sytuacji Ukraińców, którzy podczas wojny nie mają czasu, aby zastanawiać się nad znaczeniem tych słów. Dodał jednak, że oznaczają one „krytyczne podejście do własnej historii”.
Schuster ocenił, że gdyby Zełenski poddał się takiej refleksji, musiałby dojść do wniosku, że nie może nadać jednostce specjalnej imienia UPA, której przywódcą był Stepan Bandera. Niemiecki publicysta nazwał Banderę wprost „rzeźnikiem”.
„Bandera i jego żołnierze podczas II wojny światowej nie tylko rozstrzelali dziesiątki tysięcy polski cywilów, lecz także pomagali Niemcom w mordowaniu Żydów. Polska gotuje się z powodu decyzji Zełenskiego i ma rację” — napisał Schuster.
„Ukraina oddala się od Europy” — pisze niemiecki dziennik.
Schuster dodał jednak, że Ukraina broni się przed rosyjską wojną na wyniszczenie i walczy za wolność Europy.
„Ukraina należy do Europy. Co więcej, Ukraina broni się przed prowadzoną przez Rosjan wojną na wyniszczenie i walczy za wolność kontynentu (europejskiego)” — napisał publicysta „Die Welt”.
Autor komentarza przyznał, że podczas wojny trudno jest mierzyć się z problemami polityki wewnętrznej i zastanawiać się dłużej nad wartościami, które są symbolem Europy.
„Ukraińcy powinni jednak zdawać sobie sprawę z tego, że jest to konieczne” — podkreślił publicysta.
„Kijów nie jest jeszcze gotowy”
Według autora komentarza decyzja ukraińskiego prezydenta pokazuje, że Ukraina nie jest jeszcze gotowa do pełnego członkostwa w Unii Europejskiej.
Publicysta nawiązał także do propozycji kanclerza Friedricha Merza dotyczącej członkostwa stowarzyszonego Ukrainy bez prawa głosu.
„Ukraina jako członek stowarzyszony bez praw głosu, co niedawno zaproponował kanclerz Friedrich Merz, powinna po zakończeniu wojny zająć się nie tylko spełnianiem warunków Komisji Europejskiej, lecz także przyswojeniem sobie wartości europejskich, i to wszystkich bez wyjątku” — stwierdził niemiecki publicysta.
Kijów nie chce kompromisu z Polską
Decyzja Wołodymyra Zełenskiego stała się bezpośrednim tłem dyskusji o odebraniu orderu nadanemu ukraińskiemu prezydentowi. 12 czerwca przedstawiciele KPRP informowali później, że prezydent podejmie decyzję „w odpowiednim czasie”.
Decyzję ukraińskiego prezydenta skrytykował także premier Donald Tusk. Szef rządu uznał ją za niepokojącą z punktu widzenia relacji polsko-ukraińskich oraz naruszającą polską wrażliwość historyczną. Tusk zaznaczył jednak, że „każdy naród ma prawo do własnej interpretacji historii”, ale ukraińskie władze powinny rozumieć, czym UPA jest w polskiej pamięci historycznej.
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał stanowisko swojemu ukraińskiemu odpowiednikowi. Polityk oświadczył, że decyzja Kijowa jako „gloryfikowanie UPA jest nie do zaakceptowania”. Minister zaapelował do władz Ukrainy o ponowne rozważenie nazwy jednostki.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Polska od początku rosyjskiej inwazji wspiera Ukrainę pomocą humanitarną, wojskową, logistyczną i polityczną. Jednocześnie ocenił, że uhonorowanie Ukraińskiej Powstańczej Armii budzi w Polsce „głęboki ból, niepokój i sprzeciw”.
Szef MON zaznaczył również, że „wolna Ukraina to także bezpieczeństwo Polski i całej naszej części Europy”.
Według ukraińskich źródeł, szanse na zbudowanie kompromisu są nikłe. Jak stwierdził rozmówca portalu LIGA.net z otoczenia Budanowa –Kijów nie zamierza zmieniać nazwy jednostki wojskowej uhonorowanej jako „Bohaterowie UPA”, co zaprzecza doniesieniom polskich mediów o możliwym kompromisie po rozmowach z delegacją Ukrainy w Warszawie.
Po wizycie Budanowa w Polsce Wirtualna Polska podała, że strona ukraińska miała rozważać kompromisowy wariant zmiany nazwy jednostki.
Kresy.pl/Die Welt






























