Frontex alarmuje, że szlak z Libii na Kretę staje się jednym z nowych kierunków nielegalnej migracji do Europy. Według zastępcy dyrektora agencji Moskwa i Mińsk przesuwają działania prowadzone dotąd na wschodniej granicy UE na południe.
W tym tygodniu na południe od Krety i Gawdos grecka straż graniczna przeprowadziła serię akcji wobec osób próbujących przedostać się z Libii do Europy.
Według „Die Welt”, powołującego się na wewnętrzną analizę ryzyka Frontexu, w trakcie działań na morzu przejęły ponad 500 osób. W największej operacji greckie służby podjęły z kutra rybackiego 192 migrantów, którzy wypłynęli z Libii. Przemytnicy mieli pobierać od każdego pasażera około 3 tys. dolarów.
Około 300-kilometrowy odcinek z Libii na Kretę stał się jednym z nowych kierunków presji migracyjnej na południowych granicach Europy. „Liczba przejść granicznych na szlaku Libia-Kreta potroiła się w 2025 roku. Oczekuje się, że korytarz będzie nadal pod znaczną presją” — czytamy w analizie, do której dotarł niemiecki dziennik.
Może Cię zainteresować: Tusk: w pierwszym kwartale 2026 roku zero skutecznych nielegalnych przekroczeń granicy z Białorusią
Rosja i Białoruś zmieniły strategię
Frontex rekomenduje Unii Europejskiej zawarcie porozumienia z Libią oraz wprowadzenie silniejszych środków odstraszających na południowym kierunku. Agencja ocenia, że nielegalna migracja coraz częściej staje się narzędziem nacisku geopolitycznego.
Dotychczas proceder ten był kojarzony przede wszystkim z działaniami Rosji i Białorusi na wschodnich granicach Unii Europejskiej. Według Frontexu Moskwa i Mińsk zmieniają jednak kierunek presji, a migranci ze wschodnich rubieży UE, w tym z rejonu granicy Polski z Białorusią, mają być przekierowywani do Libii. Stamtąd próbują przedostawać się na Kretę.
„Mało prawdopodobne, aby ludzie robili to wyłącznie z własnej woli, nie mówiąc już o tym, aby sami pozyskiwali środki finansowe” — powiedział zastępca dyrektora wykonawczego Frontexu Lars Gerdes.
Kolejne kierunki ryzyka migracyjnego
W analizie wskazano także kolejne obszary ryzyka. Wśród państw, z których może pochodzić wzmożona presja migracyjna, wymieniono Erytreę, Etiopię i Somalię. W tych krajach możliwości przyjmowania uchodźców są w wielu miejscach ograniczone, co może zwiększać ruch w kierunku Europy.
Frontex zwraca również uwagę na rozwój szlaków przemytniczych. Agencja sygnalizuje nowe metody przerzutu narkotyków do Europy. Kokaina ma trafiać na kontynent łodziami poruszającymi się tuż pod powierzchnią wody, co znacząco utrudnia ich wykrywanie przez radary i patrole przybrzeżne. Z Maroka narkotyki mają być przenoszone także przy użyciu dronów.
Obawy przed nielegalnym obrotem bronią
Osobnym zagrożeniem pozostaje nielegalny handel bronią. Europejskie służby bezpieczeństwa z niepokojem obserwują sytuację na Ukrainie, gdzie od początku wojny w obiegu znalazły się duże ilości broni, amunicji i materiałów wybuchowych. Przy spadku aktywności frontu część tego uzbrojenia może trafić do nielegalnego obrotu.
„Ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się broni w Europie dramatycznie wzrasta w przypadku zawieszenia broni lub demobilizacji” — ostrzegł Frontex.
Gerdes ocenił, że zagrożenie może szczególnie wzrosnąć po zawieszeniu broni lub porozumieniu pokojowym. „Uważam, że ryzyko jest szczególnie wysokie po zawieszeniu broni lub porozumieniu pokojowym. W tym momencie w kraju będą duże ilości broni, amunicji i materiałów wybuchowych – i wielu ludzi potrzebujących pieniędzy. Może dojść do przemytu broni na większą skalę” — dodał Gerdes.




























