Prezydent Kolumbii Gustavo Petro zaprotestował w środę przeciwko ingerencji Donalda Trumpa w wybory prezydenckie w tym południowoamerykańskim państwie.
Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się Kolumbii 21 czerwca. Przeszli do niej lewicowiec Iván Cepeda i Abelardo Gabriel de la Espriella. Dwaj kandydaci, którzy otrzymali w pierwszej turze podobną proporcję głosów odzwierciedlają zaostrzającą się polaryzację społeczno-polityczną, z której próbuje skorzystać prezydent USA.
Cepeda to wieloletni senator z ramienia kolejnych lewicowych partii. Jest synem przewodniczącego Komunistycznej Partii Kolumbii zastrzelonego w 1994 roku przez wojskowych. Studiował w komunistycznej Bułgarii, co przyczyniło się do zmiany jego poglądów. Pozostaje jednak lewicowcem, popierając rozbudowane programu socjalne, reformę systemu służby zdrowia i systemu emerytalnego w kierunku większego egalitaryzmu oraz proponuje reformę rolną. Cieszy się sympatią obecnego prezydenta. Gustavo Petro kończy właśnie drugą kadencję i nie może już ubiegać się o reelekcję.
Zmierzy się z czarnym koniem wyborów, prywatnym przedsiębiorcą Abelardo de la Espriellą. Ma za sobą karierę prawnika. Zdarzało mu się reprezentować osoby oskarżane o powiązania z antylewicowymi ugrupowaniami paramilitarnymi. Buduje wizerunek silnego przywódcy walczącego z przestępczością, wskazując na przykład Nayiba Bukele w Salwadorze.
De La Espriella prezentuje zdecydowanie liberalne poglądy gospodarcze. Obiecuje obniżenie podatków, zmniejszenie roli państwa w gospodarce, ale też świadczeń socjalnych.
Donald Trump obiecał już „pełne wsparcie i siłę” Stanów Zjednoczonych dla Kolumbii, jeśli De la Espriella wygra wybory za 10 dni. I właśnie do tego odniósł Petro. „Informuję prezydenta Donalda Trumpa, że konstytucja Kolumbii zabrania [kandydatom] wsparcia i pieniędzy z zagranicy” – zacytował portal TeleSUR.
Kolumbijski przywódca odniósł się również do wykorzystania sztucznej inteligencji w kampaniach wyborczych i ostrzegł przed próbami wpływania na wyborców za pośrednictwem operacji wspieranych przez podmioty zagraniczne. “W Kolumbii jest przestępstwem używanie zagranicznych funduszy próbując zmieniać wolną opinię Kolumbijczyków poprzez prowadzenie szeroko zakrojonych kampanii z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, przekształcających kłamstwa w prawdę. Finansowanie tego procederu, który niestety stał się w Kolumbii tradycją z powodu handlu narkotykami i korupcji, jest zakazane” – uznał Petro.
„Zastanówmy się, czy wysoki rangą urzędnik amerykański, który nakłania rząd USA do łamania konstytucji Kolumbii, ma interes w zdobyciu kopalni złota w departamencie Cauca w Kolumbii” – zasugerował kolumbijski prezydent.
Jeszcze w kwietniu Petro powiedział, że narastająca ingerencja administracji Trumpa w wewnętrze sprawy państw Ameryki Łacińskiej, może doprowadzić do „buntu” przeciwko wpływom Waszyngtonu.
telesurenglish.net/kresy.pl































