Premier Mołdawii, Alexandru Munteanu ocenia, że jego rząd ma największe szanse, od czasów deklaracji niepodległości i buntu Naddniestrza, rozciągnąć na region swoją suwerenność.
Jak powiedział Munteanu w środowym wywiadzie telewizyjnym – “Oczywiście, chcielibyśmy rozwiązać kwestię reintegracji jak najszybciej. Trudno powiedzieć, jak szybko to będzie możliwe. Myślę jednak, że w nadchodzących latach uda nam się rozwiązać kilka kluczowych problemów” – zacytował portal Newsmaker.
Jednocześnie mołdawski premier ostrzegał, że proces będzie “czasochłonny”, ale „niektóre kluczowe kwestie” mogą zostać rozwiązane w nadchodzących latach.
“Region Naddniestrza jest dla nas wszystkich, w tym dla mnie osobiście, ogromnym problemem” – powiedział Munteanu, jednocześnie twierdząc, że “problem Naddniestrza nie jest konfliktem etnicznym ani religijnym”, ale to “problem wojsk rosyjskich”. Za “kluczowy czynnik” uznał usunięcie instytucjonalnej obecności rosyjskiego kontyngentu na lewym brzegu Dniestru.
“Myślę, że zmierzamy w tym kierunku. Mam wielką nadzieję i wierzę, że nasze szanse na reintegrację tej części Mołdawii są teraz większe niż kiedykolwiek” – podsumował Munteanu.
Naddniestrze jest zdominowanym przez ludność rosyjskojęzyczną (Rosjan i Ukraińców) regionem na formalnym terytorium Mołdawii. W czasie rozkładu Związku Radzieckiego miejscowi mieszkańcy wypowiedzieli posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie, proklamowali Naddniestrzańską Republikę Mołdawską i po krótkiej wojnie domowej zakończonej w 1992 r., wywalczyli faktyczną niepodległość. W praktyce więc Kiszyniów nigdy w pełni nie egzekwował władzy na tym niewielkim regionem.
Tłem konfliktu była niechęć miejscowych mieszkańców proklamowania przez mołdawskich niepodległościowców urzędowego monopolu języka rumuńskiego oraz obawa nomenklatury o los wielkich zakładów przemysłowych zbudowanych w czasach ZSRR w ramach małej, rolniczej w większości republiki. Od tego czasu Naddniestrze funkcjonuje jako nieuznawana przez nikogo, ale wspierana strategicznie i finansowo prze Moskwę republika.
Na jej terenie stacjonuje oddział rosyjskiej armii, ale rekrutowany przeważnie z miejscowych mieszkańców, którzy posiadają obywatelstwo Rosji.
newsmaker.md/kresy.pl






























