
Kosiniak-Kamysz: w 2030 roku Polska ma mieć 500 tys. żołnierzy i największą armię w Europie
/1 Komentarz/w bezpieczeństwo i obrona, Polska, Polska, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiWładysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział podczas Defence24 Days w Warszawie, że do 2030 roku Polska ma dysponować największą i najsilniejszą armią w Europie. Strategicznym celem MON jest zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych do 500 tys. żołnierzy, w tym 300 tys. zawodowych i 200 tys. rezerw wysokiej gotowości.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział w środę podczas inauguracji VIII edycji Defence24 Days na Stadionie Narodowym w Warszawie, że Polska ma do 2030 roku zbudować największą i najsilniejszą armię w Europie. Jak podkreślił, resort obrony podporządkowuje temu celowi „wszystkie możliwe działania”.
Szef MON mówił, że od początku kierowania resortem opiera swoją koncepcję bezpieczeństwa na trzech filarach. Są nimi „silne społeczeństwo, silna armia i silne sojusze”.
Silna armia, silne społeczeństwo, silne sojusze – fundamenty bezpieczeństwa
–
6 maja 2026 r. w #Warszawa na stadionie PGE Narodowy, wicepremier W. @KosiniakKamysz uczestniczył w konferencji branży obronnej #Defence24Days. @Defence24pl📝 https://t.co/aHMRf32kWu pic.twitter.com/tlB4wi4T51
— Ministerstwo Obrony Narodowej 🇵🇱 (@MON_GOV_PL) May 6, 2026
Odnosząc się do pierwszego z nich, Kosiniak-Kamysz podkreślił, że bezpieczeństwo państwa nie może być wyłącznie zadaniem wojska. „Odpowiedzialność za obronę państwa spoczywa na nas wszystkich. Jeżeli Polska zostałaby zaatakowana, broni się nie tylko siłą swojej armii, broni się siłą wszystkich swoich swojej instytucji, każdego z nas” – mówił.
Minister wskazał, że szkolenia, obrona cywilna oraz ochrona ludności mają tworzyć system powszechnego przygotowania państwa na zagrożenie. „Jeżeli my nie będziemy aktywni, to nie ma takiej armii, innego sojuszu, który nas obroni” – zaznaczył.
Mówiąc o rozbudowie wojska, wicepremier ocenił, że Polska realizuje obecnie „największe inwestycje w historii Polski – w budowę silnej, dobrze zorganizowanej, zarządzanej armii”. Jak dodał, strategicznym celem jest zwiększenie liczebności armii do 500 tys. żołnierzy. Z tej liczby 300 tys. mają stanowić żołnierze zawodowi, a 200 tys. rezerwy wysokiej gotowości.
„W roku 2030 Polska będzie miała najsilniejszą i największą armię w Europie. Najlepiej zorganizowaną i wyposażoną. To jest nasz cel strategiczny, któremu poświęcamy wszystkie nasze możliwe działania” – podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Szef MON odniósł się także do programu SAFE i wtorkowej decyzji Komisji Europejskiej, która zaakceptowała polską umowę pożyczkową na blisko 190 mld zł dla armii i przemysłu zbrojeniowego. Umowa ma zostać podpisana w piątek w Warszawie przez unijnych komisarzy Piotra Serafina i Andriusa Kubiliusa oraz ministrów Władysława Kosiniaka-Kamysza i Andrzeja Domańskiego.
Według wicepremiera decyzja Komisji Europejskiej oznacza konieczność szybkiego zwiększenia tempa pracy przez firmy zbrojeniowe, w tym szczególnie Polską Grupę Zbrojeniową. Kosiniak-Kamysz zwrócił się zarówno do państwowego, jak i prywatnego przemysłu obronnego.
„Jesteśmy w stanie zagrożenia, żyjemy w czasach przedwojennych, budujemy nową architekturę bezpieczeństwa. Odpowiedzią na to są większe wydatki na zbrojenia. Ale musi być odpowiedzią na to jeszcze większe zaangażowanie przemysłu zbrojeniowego, który powinien pracować 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, na kilka zmian, żeby spełnić możliwość dostarczenia tego sprzętu do roku 2030” – powiedział.
Minister podkreślił, że Polska potrzebuje dynamicznego rozwoju krajowego przemysłu obronnego oraz większej niezależności produkcyjnej. Wskazał także na potrzebę przenoszenia części produkcji uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych do Europy, m.in. w przypadku wyrzutni Patriot. Jak zapewnił, Polska jest takim kierunkiem zainteresowana.
Zobacz: Wojsko negocjuje zakup kolejnych 146 Borsuków. Łącznie armia miałaby otrzymać 257 nowych BWP
Kosiniak-Kamysz ocenił również, że Unia Europejska zaczyna robić w obszarze bezpieczeństwa „dużo więcej niż kiedykolwiek”. „Wydatki na zbrojenia są inwestycją w niezależność Europy. Europa znów może być latarnią dla innych kontynentów, ale musi się obudzić, musi zrozumieć zagrożenie i szybko na nie odpowiedzieć. Musi odpowiedzieć dzień przed, a nie dzień po” – mówił.
Szef MON podkreślił jednocześnie znaczenie obecności wojsk USA na kontynencie. Jak stwierdził, „nie ma bezpiecznej Europy bez obecności amerykańskich żołnierzy”. Dodał, że zwiększanie obecności wojsk amerykańskich w Polsce jest strategicznym celem Warszawy. „Jesteśmy gotowi, do przyjęcia kolejnych Amerykańskich żołnierzy” – zadeklarował.
Wicepremier odniósł się także do planów zwiększania wydatków obronnych w NATO. Jego zdaniem państwa Sojuszu nie powinny czekać do 2035 roku z dojściem do poziomu 5 proc. PKB na obronność. Jak ocenił, cel ten trzeba osiągnąć do 2030 roku, ponieważ później może być już za późno.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że nie ma alternatywy ani dla NATO, ani dla Unii Europejskiej. Według niego Unia powinna zapewniać środki, zdolności i zwiększać możliwości produkcyjne państw członkowskich, natomiast NATO pozostaje siłą armii narodowych tworzących sojusz.
„NATO 3.0 to nie jest NATO wielu prędkości. Jest docenieniem na pewno tych sojuszników, którzy już od dawna wydają, tak jak Polska, prawie 5 proc. (PKB na obronność)” – powiedział szef MON.
Minister zapewnił, że w najbliższych latach Polska będzie jeszcze silniejszym europejskim filarem Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Podczas wydarzenia głos zabrała również pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Zapowiedziała, że po podpisaniu umowy SAFE Agencja Uzbrojenia tylko do końca maja podpisze prawie 40 nowych kontraktów. Jak stwierdziła, „pieniądze są na stole, teraz czas na fakty i konkrety”.
Czytaj: Kosiniak-Kamysz wzywa państwa NATO do wydawania 5 procent PKB na obronność do 2030 roku































