Szef serbskiej Agencji Bezpieczeństwa Wojskowego Djuro Jusić poinformował, że ładunki znalezione przy gazociągu Balkan Stream były produkcji amerykańskiej. Sprawa wywołała napięcia polityczne w regionie.

Szef serbskiej Wojskowej Agencji Bezpieczeństwa Djuro Jusić przekazał w niedzielę, że materiały wybuchowe odkryte przy odcinku gazociągu powiązanego z systemem TurkStream zostały wyprodukowane w Stanach Zjednoczonych. Informację tę podał podczas wystąpienia dla mediów w Belgradzie.

„Mieliśmy informacje, że osoba ze środowiska migrantów, posiadająca przeszkolenie wojskowe, przeprowadzi dywersję na infrastrukturze gazowej” – powiedział, dodając, że służby prowadzą poszukiwania tej osoby.

Ładunki zostały odnalezione w pobliżu miejscowości Kanjiža, niedaleko granicy z Węgrami, przy strategicznym gazociągu transportującym rosyjski gaz przez Bałkany do Europy Środkowej.

Prezydent Serbii Aleksandar Vučić poinformował wcześniej, że służby odkryły „materiały wybuchowe o niszczycielskiej sile”. W reakcji na zdarzenie premier Węgier Viktor Orbán zwołał nadzwyczajne posiedzenie rady obrony.

Orbán ocenił po spotkaniu, że mogło dojść do przygotowań aktu sabotażu, a oba państwa zwiększyły ochronę infrastruktury energetycznej. Jednocześnie zasugerował, że Ukraina od lat próbuje ograniczyć dostęp Europy do rosyjskich surowców.

Z kolei ukraińskie MSZ stanowczo odrzuciło takie sugestie. „Ukraina nie ma z tym nic wspólnego” – oświadczył rzecznik resortu Heorhij Tychyj, dodając, że incydent może być „rosyjską operacją pod fałszywą flagą”.

Sprawa pojawia się w szczególnie wrażliwym momencie politycznym – na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech – i wywołuje rosnące napięcia wokół bezpieczeństwa infrastruktury energetycznej w regionie.

reuters.com / Kresy.pl
Tagi: , , , , ,
forma płatności