W środę w Teheranie władze Iranu poinformowały o zagrożeniu zajęcia jednej z irańskich wysp przy wsparciu państwa z regionu. Najwyższe władze analizują przekazaną przez mediatorów amerykańską propozycję zakończenia wojny, choć Teheran wyklucza negocjacje z USA. Wśród potencjalnych celów wymieniana jest wyspa Kharg, która pełni funkcję morskiego eksportu do 90 proc. irańskiej ropy.
Spiker irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf oświadczył, że według części raportów wywiadowczych przeciwnicy Iranu przygotowują się do zajęcia jednej z irańskich wysp przy wsparciu jednego z państw regionu, co wywołało kolejne groźby odwetu ze strony władz w Teheranie.
Dodał też, że siły Iranu obserwują działania przeciwnika i odpowiedzą na każdy ruch. „[…] cała istotna infrastruktura danego państwa regionalnego stanie się celem nieustannych ataków” — zapowiedział Ghalibaf.
W tym samym czasie na Bliskim Wschodzie decyzja administracji amerykańskiej o wysłaniu 2 tys. dodatkowych żołnierzy wywołała spekulacje o możliwej inwazji lądowej mającej na celu przejęcie irańskich złóż ropy lub zabezpieczenie cieśniny Ormuz. Wśród potencjalnych celów wymieniana jest wyspa Kharg, przez którą przechodzi niemal cały irański eksport ropy naftowej. Donald Trump określił to miejsce jako „małą wyspę naftową, która jest zupełnie niezabezpieczona”.
W środę anonimowy przedstawiciel irańskich struktur wojskowych zapowiedział, że w razie operacji lądowej Iran uderzy w żeglugę na Morzu Czerwonym, co mogłoby doprowadzić do dalszej eskalacji konfliktu i zakłóceń w handlu światowym. Władze w Teheranie przypominają, że Iran wspiera i zbroi rebeliantów Huti w Jemenie, którzy wcześniej atakowali statki przepływające przez cieśninę Bab el-Mandab, prowadzącą do Morza Czerwonego i Kanału Sueskiego.
„Jeśli wróg podejmie próbę przeprowadzenia operacji lądowej na irańskich wyspach lub gdziekolwiek indziej na naszym terytorium, lub jeśli będzie chciał narzucić Iranowi koszty poprzez manewry morskie w Zatoce Perskiej i Zatoce Omańskiej, otworzymy inne fronty jako „niespodziankę”” — powiedział irański urzędnik cytowany przez agencję Tasnim. Następnie dodał, że „Cieśnina Bab el-Mandab należy do najbardziej strategicznych cieśnin na świecie, a Iran ma zarówno wolę, jak i możliwości, aby stanowić dla niej w pełni realne zagrożenie”.
Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadzają ataki powietrzne na Iran od 28 lutego. W ich wyniku zginęło dotychczas ponad 1340 osób, w tym ówczesny przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei.
Trump mówi o planach pokoju z Iranem, Teheran zaprzecza
Według doniesień medialnych z 24 marca, Waszyngton przedstawił Teheranowi 15-punktowy plan mający doprowadzić do zakończenia trwającego konfliktu. Propozycja obejmuje kwestie programu nuklearnego oraz programu pocisków balistycznych.
Plan dotyczy również bezpieczeństwa szlaków morskich, w tym sytuacji w cieśninie Ormuz. Obszar ten ma kluczowe znaczenie dla globalnych dostaw surowców energetycznych, ponieważ przepływa przez niego około 20 procent światowego eksportu ropy naftowej i gazu.
Tego samego dnia prezydent Donald Trump oświadczył, że Iran zgodził się, iż nigdy nie pozyska broni jądrowej, a trwające rozmowy z Teheranem prowadzą przedstawiciele najwyższego szczebla amerykańskiej administracji, co według niego miało skłonić Waszyngton do odstąpienia od planowanych uderzeń na irańskie elektrownie.
W tym czasie Pekin wezwał strony konfliktu do jak najszybszego rozpoczęcia rozmów pokojowych. Szef chińskiej dyplomacji podkreślił, że dialog ma pierwszeństwo przed użyciem siły, a Chiny chcą nadal odgrywać rolę wspierającą pokój i stabilność w regionie. Irański minister zadeklarował z kolei dążenie do pełnego zakończenia wojny, a nie jedynie do czasowego zawieszenia broni.
Jednocześnie przewodniczący Islamskiego Zgromadzenia Konsultatywnego czyli parlamentu Iranu, zaprzeczył by prowadzone były jakiekolwiek negocjacje z USA. Mohammad Bagher Ghalibaf zareagował na twierdzenia Donalda Trumpa o rozmowach między Teheranem a Waszyngtonem wpisem na X. „Naród irański domaga się całkowitego ukarania skuszonych agresorów. Wszyscy irańscy urzędnicy stoją twardo po stronie swojego najwyższego przywódcy i narodu, dopóki ten cel nie zostanie osiągnięty” – zapewnił polityk odgrywający niegdyś ważną rolę w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej i uważany za pryncypialistę systemu.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi powiedział 25 marca, że między Teheranem a Waszyngtonem nie toczą się żadne negocjacje. Mówił, że Stany Zjednoczone wysyłają komunikaty za pośrednictwem różnych mediatorów, ale to „nie oznacza negocjacji”. W komentarzach udostępnionych przez półoficjalną irańską agencję prasową Tasnim, Aragczi stwierdził, że Teheran nie dąży do wojny i chce trwałego zakończenia konfliktu. Powiedział również, że Iran domaga się odszkodowania za zniszczenia spowodowane tygodniami amerykańsko-izraelskich ataków na ten kraj.
Wcześniej, 22 marca Donald Trump wystosował wobec Iranu ultimatum. Zagroził mu uderzeniami na system energetyczny tego państwa, niszczeniem elektrowni, jeśli w ciągu 48 godzin Irańczycy nie zrezygnują z blokowania żeglugi przez cieśninę Ormuz statków związanych z USA, Izraelem i ich partnerami. Jednak już w poniedziałek, prezydent USA ogłosił, że przesuwa termin ultimatum o pięć dni, ze względu na „bardzo dobre” i „konstruktywne” rozmowy z przedstawicielami irańskich władz.
Przedstawiciel Iranu szybko zaprzeczył twierdzeniom Trumpa. „Nie ma żadnych bezpośrednich ani pośrednich kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi” – powiedział agenci Fars anonimowy przedstawiciel irańskich struktur bezpieczeństwa.
Tymczasem jeszcze 20 marca irańska dyplomacja obciążyła odpowiedzialnością za zmianę warunków żeglugi w cieśninie Ormuz państwa napastnicze. Zarazem podkreśliła, że nawet po ustaniu działań zbrojnych zasady przewozów przez tę strategiczną cieśninę zostaną zmienione „z uwzględnieniem interesów Iranu oraz innych stron”.
23 marca media podały, że mimo napięć i zagrożeń w Cieśninie Ormuz pojedyncze tankowce wracają na szlak. Jednostki z Chin i Indii przepływają trasą kontrolowaną przez Iran, podczas gdy ruch morski pozostaje mocno ograniczony.
Kresy.pl/Anadolu Agency/Associated Press































