Iran stanowczo odrzucił warunki zawieszenia broni sformułowane przez administrację Donalda Trumpa. Zamiast tego sformułował swoje żądania wobec USA.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi powiedział w środę, że między Teheranem a Waszyngtonem nie toczą się żadne negocjacje. Powiedział, że Stany Zjednoczone wysyłają komunikaty za pośrednictwem różnych mediatorów, ale to „nie oznacza negocjacji”. W komentarzach udostępnionych przez półoficjalną irańską agencję prasową Tasnim, Aragczi stwierdził, że Teheran nie dąży do wojny i chce trwałego zakończenia konfliktu. Powiedział również, że Iran domaga się odszkodowania za zniszczenia spowodowane tygodniami amerykańsko-izraelskich ataków na ten kraj.
Także w środę anonimowe źródło Al Jazeery we władzach Iranu podało, że przyjmują one propozycję USA jako „skrajnie maksymalistyczną i nierozsądną”. Tak właśnie określono 15-punktowy plan rozejmowy Donalda Trumpa. „To nie wygląda łanie, nawet na papierze” – dodało źródło, nazywając plan zwodniczym i wprowadzającym w błąd.
Iran tymczasem, deklarując możliwość prowadzenia wojny, stawia swoje warunki jej przerwania. Portal Business Insider, że zakładają one całkowite wstrzymanie działań zbrojnych i operacji specjalnych nie tylko przeciwko Iranowi, ale także jego bliskowschodnim sojusznikom, co może się odnosić także do Hamasu w Strefie Gazy.
Czytaj także: Hamas poparł Iran manifestując konieczność przekroczenia podziałów między sunnitami a szyitami
Porozumienie kończące konflikt zbrojny miałoby zostać zatwierdzone przez Kongres USA, co czyniłoby prawno-politycznie trudniejszym podważenie go przez prezydenta USA.
Teheran żąda określenia od Amerykanów uiszczenia reparacji wojennych za spowodowane w Iranie szkody.
Iran miałby też ustanowić nowe zasady żeglugi w cieśninie Ormuz zachowując kontrolę nad nią. Irańczycy już wcześniej deklarowali, że cieśnina ta nawet po zakończeniu działań zbrojnych nie będzie już działać tak, jak przez amerykańsko-izraelskim atakiem, a Iran zamierza z niej czerpać takie korzyści, jaki Egipt ma Kanału Sueskiego, a Panama ze swojego kanału transoceanicznego.
Według niektórych źródeł Irańczycy idą jeszcze dalej i oczekują ograniczenia obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w regionie Bliskiego Wschodu.
aljazeera.com/businessinsider.com.pl/kresy.pl































