Import jaj z Ukrainy do Unii Europejskiej gwałtownie rośnie, a w części dostaw wykrywane są pozostałości zakazanych antybiotyków — wynika z analizy „Berliner Zeitung”. Zgłoszenia pochodziły głównie z krajów granicznych UE, takich jak Polska, Węgry czy Słowacja.
Ukraina znacząco zwiększyła eksport jaj do Unii Europejskiej, a w części dostaw wykrywane są pozostałości antybiotyków — poinformował w niedzielę „Berliner Zeitung”, powołując się na dane unijnego systemu ostrzegania o żywności i paszach (RASFF).
Z analizy dziennika wynika, że od września 2023 roku odnotowano 14 zgłoszeń dotyczących problemów z jajami lub produktami jajecznymi z Ukrainy. Wśród wykrytych nieprawidłowości najczęściej pojawiały się właśnie pozostałości antybiotyków.
Jak podaje gazeta, po otwarciu unijnego rynku dla ukraińskich produktów rolnych w 2022 roku import jaj z tego kraju gwałtownie wzrósł — z około 13 tys. ton do ponad 85 tys. ton rocznie. „Berliner Zeitung” wskazuje, że rosnący napływ towaru zwiększa również ryzyko wykrywania nieprawidłowości i obciąża system kontroli.
W kilku przypadkach służby wykryły substancję AOZ, będącą produktem rozpadu antybiotyków z grupy nitrofuranów. Substancje te są w Unii Europejskiej zakazane od lat 90. ze względu na potencjalne zagrożenie dla zdrowia.
Zgłoszenia pochodziły głównie z krajów granicznych UE, takich jak Polska, Węgry czy Słowacja. To przez te państwa trafia znaczna część importu z Ukrainy do wspólnego rynku.
Zobacz: Prawie 80 procent ukraińskiej żywności w polskich sklepach nie spełnia wymogów
Dziennik zwraca uwagę, że wiele ukraińskich jaj trafia do konsumentów pośrednio — jako składnik przetworzonych produktów, takich jak makarony, wyroby cukiernicze czy gotowe dania. W takich przypadkach nie ma obowiązku oznaczania kraju pochodzenia.
„Te produkty są dla konsumentów praktycznie niewidoczne. Nie wiadomo, skąd pochodzą jaja ani w jakich warunkach zostały wyprodukowane” — powiedziała dr Nora Irrgang z organizacji Vier Pfoten.
Artykuł podkreśla także różnice w standardach produkcji. W Unii Europejskiej systemy chowu klatkowego zostały ograniczone, podczas gdy na Ukrainie nadal są dopuszczone.
Jednocześnie, jak zaznacza „Berliner Zeitung”, nie jest jasne, czy wykrywane przypadki świadczą o szerszym problemie w produkcji, czy są efektem bardziej intensywnych kontroli przy rosnącym imporcie.
berliner-zeitung.de / Kresy.pl































