W Estonii chcieli zwalczać prorosyjską narrację. W efekcie ją rozpropagowali

Estoński portal zajmujący się przeciwdziałaniem rosyjskiej propagandzie nagłośnił marginalne prorosyjskie treści w internecie. Według dziennikarza ERR publikacje doprowadziły do ich szerokiego rozpowszechnienia w mediach i debacie publicznej.

Portal Propastop, zajmujący się przeciwdziałaniem rosyjskiej propagandzie w internecie, przyczynił się do rozpowszechnienia marginalnych prorosyjskich treści w sieci. Taką opinię przedstawił Indrek Kiisler, szef działu informacji radiowych estońskiego nadawcy publicznego ERR.

Serwis Propastop jest prowadzony przez członków Estońskiej Ligi Obrony – ochotniczej organizacji wspierającej system bezpieczeństwa państwa. W ostatnim czasie portal koncentrował się na analizie wpisów w mediach społecznościowych, które promowały memy dotyczące rzekomej „Narwskiej Republiki Ludowej”. W przekazie tym przedstawiano fikcyjny twór jako autonomiczne lub prorosyjskie państwo na terytorium Estonii.

Jak wskazuje Kiisler, konta rozpowszechniające takie treści były w rzeczywistości bardzo małe i miały zaledwie od kilkudziesięciu do kilkuset obserwujących. Memiczne grafiki i wpisy pojawiały się m.in. na platformie Telegram, popularnej wśród rosyjskojęzycznych użytkowników.

Zdaniem autora komentarza publikowane materiały nie sprawiały wrażenia poważnej inicjatywy. Treści składały się głównie z prostych grafik i krótkich tekstów, przygotowanych w nieprofesjonalny sposób i utrzymanych w żartobliwym tonie.

W internecie krążą miliony podobnych treści, które zwykle pozostają niezauważone przez szerszą publiczność. W tym przypadku sytuacja potoczyła się jednak inaczej. Po publikacji analizy przez Propastop temat został podjęty przez media, w tym przez portal Delfi, posiadający jedną z największych baz czytelników w Estonii.

Według Kiislera w ten sposób niewielka liczba kont w mediach społecznościowych została nagłośniona do poziomu, który sprawił, że o idei „Narwskiej Republiki” dowiedziały się dziesiątki tysięcy osób.

W analizie Propastop wskazywano, że na podstawie dostępnych informacji nie można ustalić, kto stoi za wspomnianymi kontami ani jakie jest zaplecze organizacyjne projektu. Jednocześnie autorzy podkreślali, że publikowane materiały budują narrację przedstawiającą „Narwską Republikę Ludową” jako oddzielny byt polityczny.

Zobacz też: Szwecja: w razie ataku na Estonię pójdziemy na wojnę z Rosją

Jak oceniono w raporcie, „rozpowszechnianie podobnych idei w estońskiej przestrzeni informacyjnej oznacza w praktyce normalizowanie narracji o separatyzmie i oderwaniu części terytorium Estonii”.

Nie jest jednak jasne, kto stoi za publikacjami. Według komentatora mogą to być lokalni żartownisie, młodzi użytkownicy internetu spoza Estonii, rosyjska „fabryka trolli” albo inne osoby.

Sprawa zyskała dodatkowy rozgłos po tym, gdy do tematu odniósł się premier Estonii Kristen Michal podczas czwartkowej konferencji prasowej rządu. Szef rządu stwierdził, że informacje rozpowszechniane w memach są fałszywe i dodał, że media powinny zachować czujność.

Tymczasem w samej Narwie reakcje na całą sytuację były ironiczne. Według relacji Kiislera część mieszkańców odbiera działania władz i mediów jako walkę informacyjną z problemem, który wcześniej praktycznie nie istniał.

Do czwartkowego wieczoru kanał na Telegramie, na którym publikowano materiały dotyczące rzekomej „Narwskiej Republiki”, zgromadził już prawie 300 obserwujących.

Autor komentarza podkreśla jednocześnie, że wojna informacyjna rzeczywiście istnieje, a Rosja prowadzi działania wymierzone w państwa Zachodu. Jego zdaniem tym bardziej potrzebna jest ostrożność w odróżnianiu poważnych zagrożeń od marginalnych treści internetowych, które mogą zostać niepotrzebnie nagłośnione.

Zobacz też: Rosyjska łódź z flagą Grupy Wagnera na granicznej rzece Narwa. Estonia komentuje: „System Rosji się kruszy” [+VIDEO/+FOTO]

Kresy.pl/ERR

Tagi: , , ,
forma płatności