Bukareszt w środę zatwierdził wniosek Stanów Zjednoczonych o zwiększenie obecności wojsk i wykorzystania baz lotniczych w celu ułatwienia działań wojskowych w Iranie i na Bliskim Wschodzie.
Decyzja umożliwia tymczasowe rozmieszczenie amerykańskich żołnierzy i sprzętu, który ma wspierać operacje prowadzone na Bliskim Wschodzie. W tym samym dniu władze Rumunii skierowały decyzję pod głosowanie parlamentu. Zgoda umożliwia Amerykanom korzystanie z infrastruktury wojskowej oraz rozmieszczenie samolotów i systemów wsparcia logistycznego.
Prezydent Rumunii Nicușor Dan wyjaśnił zakres planowanego rozmieszczenia sprzętu. „Rozmawiamy o samolotach do tankowania, sprzęcie monitorującym i sprzęcie do komunikacji satelitarnej w powiązaniu z tarczą Deveselu” — powiedział.
Zobacz również: USA: W wojnie z Iranem rannych zostało 140 żołnierzy
Jednocześnie zaznaczył, że planowane rozmieszczenie nie obejmuje uzbrojenia bojowego. „Ten sprzęt ma charakter obronny, nie zawiera prawdziwej amunicji. W zakresie, w jakim parlament wyrazi na to zgodę… zostanie on rozmieszczony w Rumunii zgodnie z partnerstwem amerykańsko-rumuńskim” — dodał prezydent.
Decyzję poprzedziło posiedzenie Najwyższej Rady Obrony Kraju. Organ ten zatwierdził wniosek Stanów Zjednoczonych, który następnie został skierowany do parlamentu. Część szczegółów projektu objęto klauzulą tajności ze względów bezpieczeństwa.
W ramach uzgodnień rozważane jest wykorzystanie kilku rumuńskich baz wojskowych. Jedną z nich jest baza lotnicza Mihail Kogălniceanu nad Morzem Czarnym, gdzie planowane jest rozmieszczenie samolotów-cystern przeznaczonych do tankowania samolotów bojowych w powietrzu. W analizach uwzględniono również bazę lotniczą w Câmpia Turzii.
Infrastruktura w Mihail Kogălniceanu była już wcześniej wykorzystywana przez wojska Stanów Zjednoczonych podczas wojny w Afganistanie i Iraku. Władze w Bukareszcie podkreślają, że Rumunia nie zamierza brać bezpośredniego udziału w działaniach bojowych, lecz zapewni wsparcie logistyczne.
Czytaj: Iran stawia warunek – żegluga przez Ormuz tylko za zgodą Teheranu
Podstawę prawną dla takiej współpracy stanowi umowa o współpracy wojskowej zawarta między Rumunią a Stanami Zjednoczonymi w 2005 roku, która dopuszcza rotacyjną obecność wojsk amerykańskich oraz korzystanie z rumuńskich baz.
Na terytorium Rumunii znajduje się również amerykański system obrony przeciwrakietowej Aegis Ashore w miejscowości Deveselu. System został rozmieszczony dekadę temu w celu przeciwdziałania zagrożeniom dla państw NATO, a po rosyjskiej inwazji na Ukrainę został zmodernizowany.
Stała obecność wojsk sojuszniczych w Rumunii wynosi około 3,5 tys. żołnierzy NATO, w tym kontyngent amerykański. W poprzednim roku Stany Zjednoczone wycofały z bazy Mihail Kogălniceanu około 1 tys. żołnierzy, koncentrując część swoich sił na regionie Indo-Pacyfiku i własnym terytorium. Na miejscu pozostało jednak kolejnych 1 tys. amerykańskich żołnierzy.
Warto zobaczyć: Amerykanie rozmieścili Patrioty na południowym wschodzie Turcji. NATO wzmacnia osłonę przy bazie Kurecik
Znaczenie strategiczne Rumunii wzrosło po rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Kraj posiada około 650 km granicy lądowej z Ukrainą. W rejonie Morza Czarnego dochodziło do incydentów z udziałem rosyjskich dronów lecących w kierunku ukraińskiej infrastruktury portowej, a miny morskie powstałe w wyniku konfliktu wpływają na bezpieczeństwo szlaków handlowych i energetycznych w regionie.
Kresy.pl/Reuters






























