Orlen poinformował, że mechanizm CBAM, który miał ochraniać przemysł w Unii Europejskiej przed konkurencją spoza wspólnoty, jest masowo omijany w branży nawozów przez dostawy z Rosji i Białorusi, co zagraża polskim zakładom i pośrednio wspiera agresję na Ukrainę. Wiceprezes spółki wzywa do uszczelnienia mechanizmu oraz jego selektywnego stosowania, aby nie podnosić kosztów dla konsumentów.
W trakcie debaty eksperckiej „Polska 2026. Horyzont zmian” wiceprezes Grupy Orlen Witold Literacki ocenił funkcjonowanie unijnego mechanizmu dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 – CBAM.
„Mechanizm CBAM, który wprowadziła Unia Europejska, może być całkiem dobrym systemem do tego, żeby chronić rynek i przemysł europejski. Wciąż jednak nie widzimy efektu działania tych regulacji. Naszym zdaniem są one mocno niedopracowane. Albo skupiamy się na ochronie, albo pozwalamy części rynku działać bez względu na wszystko i omijać regulacje CBAM” — powiedział Witold Literacki.
CBAM to regulacja nakładająca opłaty węglowe na importowane do UE towary wysokoemisyjne (cement, żelazo, stal, aluminium, nawozy, wodór, energia). Opłata ma zapobiegać „ucieczce emisji”, poprzez przenoszenie produkcji do krajów o mniejszych restrykcjach.
„Pomysł z CBAM jest dobry, natomiast czy powinniśmy się opierać wyłącznie na nim w rozwoju gospodarki unijnej i produkcji na terenie Unii Europejskiej? Szczerze mówiąc, nie. Powinniśmy być konkurencyjni sami w sobie, a nie polegać wyłącznie na tym, że ograniczymy dopływ tańszych produktów spoza Unii” — dodał wiceprezes Orlenu.
W praktyce największe trudności pojawiają się w sektorze nawozów. Tanie produkty z Rosji i Białorusi, wytwarzane z naruszeniem unijnych norm klimatycznych, masowo trafiają na rynek europejski.
„Dochodzi do omijania regulacji CBAM w zakresie nawozów, które są dla nas bardzo istotne. Firma Anwil ma bardzo duże problemy związane z niewiarygodnie dużym napływem nawozów pochodzących z Rosji i Białorusi, spoza Unii, które są produkowane niezgodnie z regułami klimatycznymi, które narzuca Unia Europejska. A jednak zalewają europejski rynek i niestety niszczą nasze zakłady” — wyjaśnił wiceprezes Orlenu.
W trzecim kwartale 2025 roku Rosja zajęła drugie miejsce wśród dostawców nawozów do Unii Europejskiej spoza Wspólnoty z udziałem 13 proc. Dopiero w połowie poprzedniego roku na niektóre nawozy z Rosji i Białorusi nałożono cła i kontrole.
„W naszej branży chemicznej pomóc mogłoby ograniczenie napływu nawozów z Rosji. Unia Europejska, kupując nawozy ze Wschodu, tym samym własnymi pieniędzmi, wypracowanymi w Unii Europejskiej, będzie finansowała wojnę z Ukrainą” — podkreślił Literacki.
Import nawozów do Unii Europejskiej zmniejszył się z blisko 2,5 mln t w styczniu 2025 roku do 1,1 mln t w styczniu 2026 roku. Polska Izba Przemysłu Chemicznego postuluje wzmocnienie mechanizmów kontroli i weryfikacji w celu przeciwdziałania obchodzeniu regulacji.
Według przedstawionych danych w minionym roku do Polski sprowadzono łącznie 1,81 mln ton nawozów produkcji rosyjskiej. Wartość importu w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku wyniosła 543 mln dolarów, co odpowiada kwocie przekraczającej 2 mld złotych.
W czerwcu 2025 roku w Unii Europejskiej zaczęły obowiązywać cła na nawozy z Białorusi i Rosji w wysokości 6,5 proc. Oprócz tego pobierana jest jeszcze opłata w wysokości 40-45 euro za każdą tonę. Będzie ona rosnąć i w 2028 roku ma sięgnąć wysokości 430 euro.
„Są branże, w których CBAM powinien zadziałać, ale niestety tak się nie dzieje. W tym momencie jest to narzędzie, które nie jest w pełni wykorzystane. Naszym zdaniem są też pewne obszary, w których CBAM nie powinien działać. Jest ropa naftowa czy gaz, które ściągamy spoza Unii. Nałożenie podatku na te źródła energii powodowałoby wyłącznie podwyższenie cen dla konsumentów, więc to byłoby nietrafione. Tego narzędzia trzeba używać, ale mądrze i z głową” — zaznaczył wiceprezes zarządu ds. korporacyjnych w Orlen SA.
Podobne obawy zgłaszają producenci cementu. W 2025 roku do Polski mogło trafić rekordowe 1,7 mln t cementu z importu, z czego prawie 1 mln t z Ukrainy. Bez skutecznego mechanizmu granicznego tańsza produkcja spoza Unii Europejskiej będzie nadal wypierać europejskie zakłady.
Kresy.pl/Forsal.pl






























